- Dwie osoby, współczesna wersja znajomych, zgadują miejsce w którym byłam i z pewną zazdrością wymieniają wszystkie najpiękniejsze zakątki świata i wszechświata...- A oni wiedzą, że zwiedzałaś tam żandarmerię, prokuraturę, sąd, policję, urzędy i budynki administracji?
- Nie.
- To lepiej im nie mów. Niech myślą, że leżałaś pod parasolem z liści bananowca na plaży, popijając lokalny jogurt i delektując się cudowną kuchnią.
- Akurat kuchnią rzeczywiście się delektowałam.
- A tego to mi nie powiedziałaś!
To już wiem, wiem, wiem!
OdpowiedzUsuńKorea Północna!
Pierwszy!
Wydaje mi się, że w prokuraturze i sądach Korei Północnej są tylko drzwi wejściowe ;-)
UsuńAlbo nie, odwołuję! Tam wcale nie ma sądów... Bo i po co?!
:-/ Ten obrazek już był!
UsuńBardzo niezmiernie przepraszam. Zaraz dodaję inny :-)
UsuńNie o to chodzi. Dałem tylko wyraz frustracji ;)
UsuńJa tez wole myslec, ze lezalas pod bananowcem popijajac cokolwiek smacznego. A co. Chociaz to sobie zostawmy :)
OdpowiedzUsuńW zasadzie, Diable, też wole tak myśleć. Leżałam, popijałam, bananowiec szumiał mi nad głową, a ciepłe morze omywało palce u stóp. Takie ze sztucznymi paznokciami - jak marzyć, to marzyć!
Usuń