- Pani prokurator poinformowała nas, że zgodnie z obowiązującym w tym kraju prawem, rzeczy po zmarłym, w imieniu jego syna, może odebrać tylko rodzeństwo i rodzice zmarłego, którzy muszą stawić się osobiście w prokuraturze. Gdy zobaczyła nasze miny, zamyśliła się... A gdy dowiedziała się, że jedna z nas jest co prawda tylko żoną zmarłego, ale za to druga jest aż jego siostrą, zmieniła wyraz twarzy i spytała, czy zatem siostra zmarłego wyraża zgodę na to, by żona zmarłego odebrała rzeczy po zmarłym w imieniu syna zmarłej osoby. Siostra uprzejmie wyraziła zgodę.- W paszporcie nie ma nazwiska rodowego. Skąd ta prokurator wiedziała, że to prawdziwa siostra?
- Ona nawet nie sprawdzała paszportu. Wystarczyło jej kiwnięcie głowy siostry. Takie prawo. Jak siostra, to siostra. To się wie.
Co tu powiedzieć. Przykro mi bardzo, Kalino.
OdpowiedzUsuńCo tu powiedzieć, Izabelko... Co tu powiedzieć... :-(
UsuńZnam taki urząd w naszym pięknym kraju, gdzie nie można uzyskać dokumentu w celu załatwienia spraw spadkowych, chociaż z dowodu osobistego wynika, że zgadza się imię ojca i mieszkało się razem ze zmarłym. Można by było, ale wtedy gdyby zmarły napisał upoważnienie, gdyż jego dane osobowe chroni się nawet przed jego synem lub córką. U nas to jest porządek!
OdpowiedzUsuńMoja mama ma dwa imiona w dowodzie osobistym, ale jedno z nich zaginęło w komputerowych czeluściach urzędów. Po śmierci taty okazało się, że są pewne problemy z uzyskaniem aktu zgonu, bo tata brał ślub z, powiedzmy, Anną Marią, a był przez 54 lata mężem Anny...
UsuńZaznaczam, że tacie w tej sytuacji było już chyba wszystko jedno, a żywi wszak nie powinni tracić nadziei na rozwiązanie takich idiotycznych spraw ;-)