poniedziałek, 15 czerwca 2015

wykładzie

- Jest już obiad?
- Był.
- I co?
- I nie ma. Był w planach, ale się nie udał i nie ma.
- Trochę to zabrzmiało jak na wykładzie z makroekonomii...
- Masz szczęście, że ja studiowałam na innej uczelni.

7 komentarzy:

  1. To dla mnie za trudne.
    Obrazki rozumiem lepiej. W opisanej sytuacji należy się przebrać za kaczkę i iść popływać do parku Kasprzaka, licząc na okruchy bułki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ove, to u Ciebie jest park Kasprzaka?

      Usuń
    2. Park Kasprzaka... Też taki mieliśmy ;-)

      Usuń
    3. No skoro nie ma obiadu, to przyjdzie te bulczane okruchy dziobac... Byle tylko ławeczkowi emeryci rzucajacy okruchy nie domyslili sie, ze to tylko przebranie, bo zaciukaja laskami i parasolkami za podbieranie pokarmu ich pupilom.

      Usuń
    4. Mam na myśli WASZ park Kasprzaka, który zresztą bardzo lubię i darzę sentymentem :)

      Usuń
    5. Życie zmieniło Kasprzaka w kogoś innego. To się nazywa reinkarnacja, czy jakoś tak. ;-)

      Usuń
    6. Gołębie to trudny temat w mojej rodzinie... A ich dokarmianie budzi wiele sprzecznych uczuć ;-)

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":