- Jest już obiad?
- Był.
- I co?
- I nie ma. Był w planach, ale się nie udał i nie ma.
- Trochę to zabrzmiało jak na wykładzie z makroekonomii...
- Masz szczęście, że ja studiowałam na innej uczelni.
To dla mnie za trudne. Obrazki rozumiem lepiej. W opisanej sytuacji należy się przebrać za kaczkę i iść popływać do parku Kasprzaka, licząc na okruchy bułki?
No skoro nie ma obiadu, to przyjdzie te bulczane okruchy dziobac... Byle tylko ławeczkowi emeryci rzucajacy okruchy nie domyslili sie, ze to tylko przebranie, bo zaciukaja laskami i parasolkami za podbieranie pokarmu ich pupilom.
To dla mnie za trudne.
OdpowiedzUsuńObrazki rozumiem lepiej. W opisanej sytuacji należy się przebrać za kaczkę i iść popływać do parku Kasprzaka, licząc na okruchy bułki?
Ove, to u Ciebie jest park Kasprzaka?
UsuńPark Kasprzaka... Też taki mieliśmy ;-)
UsuńNo skoro nie ma obiadu, to przyjdzie te bulczane okruchy dziobac... Byle tylko ławeczkowi emeryci rzucajacy okruchy nie domyslili sie, ze to tylko przebranie, bo zaciukaja laskami i parasolkami za podbieranie pokarmu ich pupilom.
UsuńMam na myśli WASZ park Kasprzaka, który zresztą bardzo lubię i darzę sentymentem :)
UsuńŻycie zmieniło Kasprzaka w kogoś innego. To się nazywa reinkarnacja, czy jakoś tak. ;-)
UsuńGołębie to trudny temat w mojej rodzinie... A ich dokarmianie budzi wiele sprzecznych uczuć ;-)
Usuń