wtorek, 8 stycznia 2019

internetowym

- Kalinko, jak myślisz, z kim mogłabym pójść odebrać komputer?
- Jaki komputer, mamo?
- Wyobraź sobie, że wygrałam w konkursie komputer!
- W jakim konkursie, mamo?
- Internetowym.
- A dlaczego brałaś udział w konkursie internetowym?
- Bo napisali do mnie prośbę, żebym odpowiedziała na kilka pytań, a nagrodą będzie komputer. I wygrałam.
- Mamo, a co to jest za firma?
- Zadna firma, Kalinko. To jest internet.
- Ale kto organizował ten konkurs?
- No internet. Przecież ci mówię.
- Mamo, to jest jakieś straszne oszustwo. Czy podawałaś im swoje dane?
- Ależ skąd! Ja nie podaję żadnych danych.
- A skąd wiesz, że wygrałaś?
- Bo do mnie zadzwonili.
- Czyli podałaś im swój numer telefonu?
- Nie.
- To skąd go mieli?
- Widocznie jedno z pytań które mi przysłali, dotyczyło numeru telefonu.
- A jakie były inne pytania?
- Nie wiem. Czy ja zapamiętuję wszystkie pytania, na które odpowiadam w internecie?
- To odpowiadałaś jeszcze na inne takie pytania?
- Oczywiście. Zawsze odpowiadam, jak mi przysyłają.

Kalina rozłączyła się, zadzwoniła natychmiast do siostry Kaliny i przedstawiła jej sytuację: stan oceniła na alarmowy. Najprawdopodobniej mama za moment padnie ofiarą kolejnych wyłudzaczy kredytów - tym razem wcisną jej komputer. Być może zabawkowy. Siostra Kaliny już po chwili dzwoniła do mamy, żeby jej zakazać rozmawiania przez telefon z jakimikolwiek firmami czy internetami, oferującymi darmowe przedmioty.

- Halo, mamo. Tu siostra Kaliny.
- Co, już zadzwoniła do ciebie Kalina?
- Mamo, Kalina się bardzo zdenerwowała, że padniesz znowu ofiarą oszustów.
- A jacy to mogą być oszuści, skoro ja wygrałam od nich komputer?!

Jeszcze kilka takich akcji i obie córki mamy będą musiały dokonać żywota w jakimś odosobnionym ośrodku...

kuchni

Nauczyłam się robić zupę miso.
Japonio - bądź mi siostrą!
Dlaczego w polskiej kuchni nie ma tak pysznych potraw, które da się przyrządzić w 3 minuty?!

poniedziałek, 7 stycznia 2019

uważam

- Uważam, że wojny nie są toczone przez ludzi, tylko przez organizacje. Przez państwa, rządy, monarchie, ale nigdy przez ludzi.
- Nieprawda.
- Kwestionujesz to, co ja uważam?
- Tak. Wojny nie są toczone przez organizacje, tylko przez ludzi.
- To teraz ja mogę powiedzieć ci "nieprawda". Ale ty nie możesz powiedzieć "nieprawda", gdy zaczynam wypowiedź od "uważam". Bo to co ja uważam jest zawsze prawdą, gdy ja to mówię. Choćby ta prawda trwała tylko minutę, bo zaraz zmienię zdanie.
- Czepiasz się.
- Nie. Szanowałabym twoje zdanie, gdybyś mi je przedstawiał. A tak, gdy nie przedstawiasz mi swojego zdania, tylko prawdy absolutne, mogę tego nie szanować. Bo prawdy absolutne nie istnieją. A twoje zdanie miałoby szansę zaistnieć. A nawet mogłabym się z nim zgodzić.

I tak uważam, że wojny prowadzone są przez cholerne organizacje, a ludzie tylko w nich cierpią...

ciała

Ludzie płaczą różnymi częściami ciała.
Gardłem.
Mostkiem.
Brzuchem.
Plecami.
A nawet oczami.

niedziela, 6 stycznia 2019

gorący

Kolejne maile:
1. Bardzo przepraszam, że tak w ostatniej chwili, ale czy zdążysz zredagować jeden artykuł do lutowego numeru?
2. Och, bardzo przepraszam, ale ten też zdążysz?
3. Może to już przesada, ale czy dasz radę trzy?
4. Jednak są aż cztery.
5. Będziesz miała czas na pięć?
6. Ten już chyba masz u siebie. Też na luty.

Podobno teraz jest gorący okres dla księgowych, którzy mają w pracy coś, co nazywa się zamknięciem roku.
Pozdrawiam zatem wszystkich księgowych i łączę się z nimi w poszukiwaniu ciszy i koncentracji. :-)

pierwsze


Będę szyła kapę w stylu japońskich patchworków. Nie blue-indygo, tylko biało-białą.

I to jest moje pierwsze zobowiązanie noworoczne.

:-)

sobota, 5 stycznia 2019

bezpodstawnie


Czytam "Biegnącą z wilkami". Dojrzewałam do tej książki od lat. Przekładałam ją nieco bliżej łóżka, gdy zdawało mi się, że to już ten moment. A potem odkładałam na półkę, bez nadziei na przeczytanie. W końcu stało się - zaczęłam.
Mam pierwszy rozdział za sobą - czytałam go ponad dwa tygodnie, celebrując każdą stronę.
Czuję się tak, jakby ktoś wysypał ze mnie wszystko co walało się w środku i powolutku wkładał elementy na swoje miejsce. Pojedynczo. Z namaszczeniem.
Ciekawa jestem, jak będę się czuła po przeczytaniu całej książki.

Opowiedziałam mojej starszej córce historię z tej książki - o Sinobrodym. Spytałam ją, jak rozumie tę baśń. Nie miała wątpliwości: to jest opowieść o nieposłuszeństwie. Za nieposłuszeństwo jest się ukaranym.
Wyjaśniłam jej, jak widzi sens tej historii autorka książki. Wysłuchała w milczeniu.
Wzięła sobie do serca, że ma prawo pytać o powody zakazów. Jeśli ktoś ci mówi: nie dotykaj tego - masz prawo spytać, jaki jest tego powód. Bez agresji, bez niechęci. Z ciekawości. Z niepewności. A może nawet z nudy. Nikt nie może zakazywać ci niczego bezpodstawnie.
Wzięła sobie do serca, że nikt nie może nakazywać jej niczego bezpodstawnie. Ma prawo spytać, dlaczego ktoś każe jej coś zrobić. Ma prawo zrozumieć, jaki jest cel nakazu. I ma prawo go posłuchać, albo nie. Jest dorosłą kobietą i jej prawo do odmowy jest tak samo znaczące jak prawo kogoś innego do nakazywania jej.

Wieczorem siedzieliśmy przy stole. Jedliśmy zupę miso, której nie da się jeść bez siorbania, rozchlapywania i cmokania. Ktoś powiedział do mojej córki: "Weź sobie serwetkę i wytrzyj stół. Strasznie nachlapałaś".
Ona nie wzięła serwetki. Nie wytarła stołu. Powiedziała "To stół jest dla mnie, nie ja dla stołu. Nie przeszkadza mi, że jest zachlapany. Wytrę, gdy zjem do końca."

Wierzę w moc literatury. Wiem, że zmienia ludzi, zmienia historię, zmienia świat. Ale że aż tak szybko?!
Jestem dumna z córki! W cudowny sposób pokazała, że warto biec z wilkami... Sobie i mnie pokazała. I światu.

piątek, 4 stycznia 2019

politykę

U mamy byli goście. Aby i goście i mama mieli miły czas, zjawiła się u mamy Kalina, pełniąca rolę gosposi, kelnera, dostawcy ciasta, sprzątaczki, ochroniarza i tłumacza.
Rozmowa toczyła się swobodnie. Nieco o pogodzie, nieco o krajobrazie za oknem, nieco o tym, kto ostatnio chorował i na co. Standard.
Nagle temat nieco zboczył i otarł się o politykę. Kalina wyostrzyła słuch, aby zorientować się, czy wszyscy goście reprezentują tę samą opcję polityczną, czy nie. I czy należy natychmiast chwycić rozmowę w garść i zakręcić supeł, zmieniając temat znowu na tory "pogoda, krajobraz, choroby", czy można gości i mamę zostawić w spokoju.
Na szczęście wszyscy byli politycznie przeciwni temu samemu, więc Kalina odetchnęła z ulgą. Pomstowaniu na polityków pewnej partii nie było końca i Kalina mogła ze spokojem zmywać w kuchni filiżanki z chińskiej porcelany.
Po około półgodzinnych dywagacjach o tym, co należałoby zrobić z niektórymi politykami, gdzie wysłać posłów pewnej partii, kogo wsadzić w kolejną sondę wysłaną w kosmos, a kogo od razu przepuścić przez niszczarkę do dokumentów (taką z Lidla), mama Kaliny spytała gości:
- A wy jesteście zwolennikami PIS-u, czy przeciwnikami, bo nie wiem, czy można z Wami o polityce rozmawiać.

Kalina rzuciła filiżanki do zlewu.

- Mamoooo! - Jak rącza gazela jednym susem doskoczyła do salonu. - Wszyscy są przeciwni.

Mama spojrzała na Kalinę zaskoczona.
No bo skąd Kalina może wiedzieć, jakie są poglądy gości, skoro rozmowa dopiero się zaczęła?

plaża

Chciałabym widzieć za oknem morze. Skaliste wybrzeże. Fale, z których odbijają się tysiące kropelek.

Gdzie jest najbliższa plaża pełna kamieni, patyczków, krabowych nóżek i wygładzonych szkiełek?
Pamiętam taką na wschód od Schleswigu, ale to strasznie daleko...

wtorek, 1 stycznia 2019

wolne

W ostatniej chwili zaprosili nas znajomi. Mieli spędzać sylwestra ze swoimi znajomymi i dołączyli nas do grupy. Na początku znaliśmy tylko dwie osoby. Pod koniec nikt dokładnie nie potrafił stwierdzić, od ilu dekad znamy się ze wszystkimi.
Cudowna atmosfera wyluzowanych, roztańczonych, dojrzałych ludzi.
Tańczyliśmy tak, jak tańczą dorośli - szaleńczo, beztrosko, bez zbędnego zwracania uwagi na to, kto jest czyją parą, kto jest kobietą, kto mężczyzną. Zaczarowani własnym ruchem zdejmowaliśmy buty, marynarki, krawaty.
Przegapiliśmy północ.

piękne

Przeczytałam "Purezento" Joanny Bator.
Piękne.

Japonia mnie fascynuje. Futony, zwijane na dzień. Buty, zdejmowane przy drzwiach. Posiłki, celebrowane, a jednak przygotowywane z lekkością. Wołanie o uwagę. Wtapianie się w tłum ekscentryków.


ból

Znam ją od lat.
Nigdy nie płacze z powodu fizycznego bólu. Znosi. Cierpi w ciszy.
Jeśli na jej policzkach są łzy, znaczy to, że rozpada się psychicznie. Ze się zgubiła i nie umie się pozbierać. Ze odczuwa wielki, nieistniejący ból psychiczny, obecny w każdym jej fragmencie, przede wszystkim w takich miejscach, których nie da się odnaleźć w podręcznikach anatomii.

różnica

Gdy byłam małą dziewczynką, miałam wrażenie, że moja mama wie wszystko. Potrafiła podejmować mądre decyzje. Miała przemyślenia. Radziła sobie i innym.
Teraz jestem dorosła. Nie wiem nic. Nie potrafię podejmować mądrych decyzji. Nie myślę. Nie radzę sobie i nie potrafię udzielać rad innym.
To jest podstawowa różnica pokoleń.

niedziela, 30 grudnia 2018

toczy

"Wojna toczy się teraz" usłyszałam.
Rozejrzałam się dookoła, zajrzałam w siebie.
Gdzieniegdzie dostrzegam strzępy.

piątek, 28 grudnia 2018

forma

Och, nie...
Okazało się, że ból szczęki, który czuję od jakiegoś czasu, i zatykanie się uszu nie są efektem działania sił magicznych.
Znalazły one bowiem potwierdzenie w wynikach badań, o których sprawdzeniu przypomniałam sobie dzisiaj, i które jednoznacznie wskazują, że toczy się we mnie alternatywna forma życia.

Ale że jak to tak, zasiedlić, a nie spytać, czy gospodarz się zgadza?

środa, 26 grudnia 2018

rozmowa

Lubię, gdy rozmowa powolutku się toczy i czasem skręca w nieoczekiwanym kierunku. Lubię, gdy są w niej chwile ciszy, które dają mi czas na zastanowienie.
Lubię, gdy mój rozmówca rozumie, że nie wygłaszam prawd ostatecznych; gdy mówię, że nie lubię mandarynek, to oznacza, że nie lubię ich w momencie, w którym to mówię. Może się zmienić.

Bo czasem lubię deszcz, szczególnie gdy krople mieszają się na twarzy z łzami.
I czasem lubię mróz, szczególnie gdy nie zapominam, że mam gdzie się ugrzać.
A czasem lubię nic nie lubić.
I to mija.
Więc warto drugi raz porozmawiać o tym samym, bo to już będzie zupełnie inna rozmowa.

bracia

Gdy moja starsza córka była małą dziewczynką, dostała dwa misie. Jednego, że tak powiem, gatunku. Nieznacznie różniły się kolorem. Mój mąż nazwał te misie Bracia Kaczyńscy, co córka przyjęła za dobrą monetę - nie miała przecież pojęcia, skąd wzięła się ta nazwa.

Po jakimś czasie zaczepił mnie na osiedlu tata jednej z dziewczynek mieszkających w sąsiedztwie. Puścił do mnie oczko i szepnął:
- Widziałem braci Kaczyńskich!
I odszedł, kiwając z szacunkiem głową.



poniedziałek, 24 grudnia 2018

znaczenia

Co roku, chowając po świętach bombki do kartonu, wkładamy tam również listy. Treść jest dowolna. Czasem piszemy tam, co chcielibyśmy dostać w prezencie, czasem, czego sobie życzymy w nadchodzącym roku.
W tym roku, zgodnie z tradycją, odczytaliśmy zeszłoroczne listy, wypakowując bombki.
I, słowo honoru, to jeden z najmilszych momentów całych świąt.
Usłyszeć od siebie samej, co było dla mnie najważniejsze rok temu.
Ileż się z tego listu można dowiedzieć!
Jak wyraźnie widać, że to, co było ważne 12 miesięcy temu, nie ma już żadnego znaczenia. Jak bardzo karton z bombkami zmienia perspektywę spraw, problemów i marzeń.

Gdyby ktoś miał teraz jakiś wielki problem, to zachęcam: proszę opisać go na kartce i przysłać do mnie. Obiecuję schować po świętach (bez czytania) do naszego kartonu z bombkami.
 I, obiecuję, że za rok te wielkie tegoroczne problemy będą niczym.
Wielkim niczym.
Karton z bombkami zrobi swoje, jak co roku.

piątek, 21 grudnia 2018

wesołych


Chcę, żeby było Wam dobrze.
Chcę, żeby było Wam jeszcze lepiej.
Chcę, żebyście wiedzieli to, co warto wiedzieć, i żebyście nie zawracali sobie głowy tym, o czym nie warto myśleć.
Chcę, żebyście wiedzieli, że myślę o Was.

Wesołych Swiąt!

środa, 19 grudnia 2018

przedświątecznym

No i kto to wymyślił, żeby w przedświątecznym tygodniu trzeba się było uczyć 30 angielskich czasowników nieregularnych (od litery L do końca alfabetu). No kto?
Jak tu się uczyć "kraść", "rozrywać", "przeklinać" i literować", i to na dodatek w germańskim języku, gdy tata akurat poszedł do garażu po ozdoby świąteczne?