poniedziałek, 24 grudnia 2018

znaczenia

Co roku, chowając po świętach bombki do kartonu, wkładamy tam również listy. Treść jest dowolna. Czasem piszemy tam, co chcielibyśmy dostać w prezencie, czasem, czego sobie życzymy w nadchodzącym roku.
W tym roku, zgodnie z tradycją, odczytaliśmy zeszłoroczne listy, wypakowując bombki.
I, słowo honoru, to jeden z najmilszych momentów całych świąt.
Usłyszeć od siebie samej, co było dla mnie najważniejsze rok temu.
Ileż się z tego listu można dowiedzieć!
Jak wyraźnie widać, że to, co było ważne 12 miesięcy temu, nie ma już żadnego znaczenia. Jak bardzo karton z bombkami zmienia perspektywę spraw, problemów i marzeń.

Gdyby ktoś miał teraz jakiś wielki problem, to zachęcam: proszę opisać go na kartce i przysłać do mnie. Obiecuję schować po świętach (bez czytania) do naszego kartonu z bombkami.
 I, obiecuję, że za rok te wielkie tegoroczne problemy będą niczym.
Wielkim niczym.
Karton z bombkami zrobi swoje, jak co roku.

8 komentarzy:

  1. Piękna tradycja! Chyba ją wdrożymy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tradycja bardzo mi sie podoba... tylko moj karton z bombkami stoi w garazu nietkniety juz od lat... ale przeciez to nie o karton chodzi, mozna go zastapic czyms innym, wazne, zeby miec mozliwosc spojrzec na przeszlosc z perspektywy...
    Bardzo to interesujace i mnie neci:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już samo pisanie bloga jest takim wyznacznikiem , wróć do notek z przed roku ale idea pisania lisów i czytania je po roku też super , w tym roku tak uczynię

      Usuń
  3. bombowa tradycja a raczej bombkowa :)

    Spokojnych Świąt Kalino !

    OdpowiedzUsuń
  4. I tak powstala nowa BLOGOWA TRADYCJA :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. w zasadzie blog mi to załatwia w jakims sensie. czytam zawsze co roku zapisy z poprzedniego roku a nawet lat ale rozumiem, że chodzi o życzenia postanowienia, sprawy o których nie piszę na blogu... to bardzo dobry pomysł jest kochana.

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię mój słoik od Ciebie, gdzie zapisuję dobre myśli, nie afirmuję problemów, jakoś tak...

    Masz piękną tradycję, takie lubię.

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":