sobota, 4 marca 2023

czasowników

Kalina siedzi w sypialni i przysłuchuje się, jak jej córka ze swoim tatą przygotowują się do zawieszenia półki na ścianie. Rozmawiają. Śmieją się. Ustalają. Zastanawiają. I wykorzystują jeszcze wiele innych, pozytywnych czasowników. Takich, jakie powinny być pomiędzy córką a tatą. Pomiędzy człowiekiem i człowiekiem.


czwartek, 2 marca 2023

straszne

Widzę teraz, że los dał mi moją infekcję, bo czuł, że muszę odpocząć. Odpoczywam. Robię śmieszne obiadki, wysypiam się, nie budzę się w nocy, wychodzę na krótkie spacerki. 

Obserwuję młodszą córkę licealistkę i cieszę się, że wylosowałam akurat tę osobę do opiekowania. Kochanie jej bezwarunkową miłością nie jest trudne. 


- Moja młodsza córka chce lecieć sama do siostry - powiedziałam do koleżanki.

- O boże, zaczyna się! To straszne! Jak ona sobie to wyobraża!? I co ty na to?!

- Już dawno jej to proponowałam, tylko się bała. Teraz już się nie boi.

- I puścisz dziewczynę samą samolotem do obcego kraju?

- Puszczę, Jak latawiec. I zrobię jej kanapkę na drogę.

poniedziałek, 27 lutego 2023

testowi

 Gdy w niedzielę rano Kalina podeszła do okienka w dyżurnej aptece, nie spodziewała się, że kupi jeden test, badający aż 4 choróbska. I dzięki temu testowi wie Kalina, że jej mąż nie ma teraz ani grypy A, ani grypy B, ani RSV, tylko znowu przytargał do domu koronawirusa... No ile można?!

Leży teraz mąż Kaliny w zamkniętym pomieszczeniu, podjada co mu Kalina podaje i kaszle. Kaszle jakby mu płuca do kolan opadły, Jakby nagrywał ścieżkę dźwiękową do filmu o huraganie Mekintosz. 

Na szczęście spadła mu gorączka i już nie trzęsie się z zimna, mając 39'C.


I ponawiam apel o wiosnę.




sobota, 25 lutego 2023

żółte

Kalina lubi jeść jajecznicę, puree ziemniaczane, wiśnie, truskawki, brzoskwinie, morele i chleb z masłem. 

I śliwki. Wszystkie śliwki świata. I żółte sery. Białe też. I pomidory. Z odrobinką soli. 

No i poziomki i maliny. Mmmm.

I tylko nie rozumie Kalina, dlaczego od stu lat trwa ta okropna jesienio-zima i naprawdę wytrzymać już nie można. 

Albo i dłużej. 

czwartek, 23 lutego 2023

dlaczego

Kalina poczuła się bardzo obrażona przez ucznia. Wezwano rodziców. Rozmowa niemiła. Kalina była na wskroś nieprzyjemna dla rodziców, choć bardzo uważała, żeby być kulturalną.  

Rozmowa zakończyła się przeproszeniem Kaliny i decyzją, że Kalina nie składa oficjalnego zawiadomienia o znieważeniu nauczyciela, ponieważ stało się to pierwszy raz. Przy kolejnym - maszyna ruszy.

I to wywołało lawinę. Koleżanki z pracy atakują Kalinę: jak mogła? Przecież uczeń nic złego nie zrobił. Uczniowie robią gorsze rzeczy i nic się nie dzieje. Kalina uważa się za kogoś lepszego. Zgłaszanie takich sytuacji i tak nic nie zmieni, bo zostaną umorzone. Kalina nie powinna być niemiła dla rodziców, bo teraz rodzice będą niemili dla innych nauczycieli, itd, itp. 

Kalina nie umie żyć w stresie i natychmiast zareagowała gorączką. Tak ma Kalina. Nie dość, że uczeń zachował się wobec Kaliny bardzo źle, to jeszcze koleżanki z pracy, zamiast trzymać kciuki za Kalinę i ją wspierać, organizują ataki wielopoziomowe. 

O co tu chodzi? Nauczyciele narzekają, że jest w szkołach źle. Uczniowie przekraczają kolejne granice a nauczyciel jest bezradny. I gdy znajdzie się jakaś Kalina, która się przeciwstawia, nauczyciele zaczynają narzekać na nią. Dlaczego? Bo sami nic nigdy nie zrobili? Bo się boją? Bo nie lubią, gdy ktoś próbuje coś zmienić? Bo wszyscy są szczęśliwi, gdy są nieszczęśliwi? Bo tak było i nie wolno zmieniać? Bo walimy w łeb każdego, kto się wychyla? Bo jest dobrze jak jest? Bo nie lubimy zmian, nawet na lepsze? Bo się boimy? 

Kalina leży z gorączką i czeka na telefon od swojej pani doktor. Po tym wszystkim, po braku wsparcia i atakach, po zachowaniu ucznia i reakcji koleżanek z pracy musiało się coś stać z Kaliną. Kalina wie, że jej psychika nie jest szyta mocną nicią.



niedziela, 19 lutego 2023

niemiłośnik

 Kalina wygrała długą i wyczerpującą finansowo i psychicznie walkę z ziemiórkami, które będąc małymi, wkurzającymi, muszkopodobnymi istotami, znalazły swoje eldorado w doniczkach w domu Kaliny. Teraz ostatnie niedobitki ziemiórków przyklejają się na żółtą taśmę, a Kalina zaciera ręce ze szczęścia.

Wobec tego postanowiła Kalina skorzystać z tego, że larw ziemiórków już w ziemi nie ma i zachciało jej się przesadzać rośliny. W tym celu przekonała męża, aby pojechał z nią do centrum ogrodniczego po nową ziemię.

Już po drodze mąż Kaliny (wielki niemiłośnik ziemiórków) pytał, jak Kalina zamierza się upewnić, że ziemiórki nie wprowadzą się do domu z nową ziemią. 

Nie zamierza się Kalina upewniać, gdyż się nie da. 

Kalina ma nadzieję i to musi wystarczyć.


sobota, 18 lutego 2023

pożegnania

 Jest plan.

Kalina lubi mieć możliwości i już zaczyna się Kalina czuć lepiej.

Plan jest taki: Kalina będzie pracowała dodatkowo w innej szkole. Gdy już zagnieździ się Kalina w tej drugiej szkole, nabierze wiatru w żagle i pożegna szkołę integracyjną.

Pożegnanie szkoły integracyjnej to absolutna podstawa zachowania zdrowia psychicznego. A może już nawet jego przywrócenia. 


środa, 15 lutego 2023

pracy

Chyba kryzys pracy.

A może kryzys w pracy.

I wcale by się Kalina nie pogniewała, gdyby wreszcie święte krowy spotkała sprawiedliwość dziejowa.

Jedna przestała się do Kaliny odzywać.

No chyba się Kalina popłacze z rozpaczy, ach popłacze ;-)

poniedziałek, 13 lutego 2023

zabitych

Ponad 30 000 zabitych?! A ci, którzy przeżyli nie mają się gdzie schronić, nie mają co jeść i pić. Nie mają nic.

Straszne.

Organizujemy w szkole zbiórkę.

Chociaż to...

piątek, 10 lutego 2023

kartonami

Czechosłowacki serial "Sąsiedzi". Jeden gość w czapce, drugi bez. To bez wątpienia Kalina i jej starsza córka, pakujące łóżko do samochodu. Pod sklepem IKEA w Delft. 

Kupiły łóżko. Rozsuwane. Dwuosobowe. Spakowane w trzy ogromne, długie i ciężkie kartony. I przytaszczyły z trudem wózek z kartonami do strefy pakowania na parkingu. A tam - niespodzianka. Kartony nie chciały się zmieścić do samochodu. Były idealnie za długie i idealnie za szerokie. 

Próby upchnięcia kartonów do samochodu zajęły Kalinie i jej córce godzinę. Przez cały ten czas wpakowywały i wypakowywały trzy wielkie graty, układając je we wszelkich możliwych konfiguracjach. Kartony były niezwykle ciężkie i niezwykle "niechwytalne", co sprawiło, że wielokrotnie wysuwały się tragarkom z rąk, przygniatając im dłonie. Do tego w samochodzie musiało być też miejsce dla córki Kaliny. 

W końcu udało się. Kartony wlazły, ale nie było miejsca dla córki. Ustalono nowy plan. Kalina jedzie samochodem do Hagi, córka jedzie komunikacją publiczną, spotykają się na miejscu.

Wówczas Kalina usiadła za kierownicą i ze zgrozą spostrzegła, że kartony zasłaniają jej całą boczną szybę, boczne lusterko i tylną szybę. Inaczej mówiąc, Kalina widzi tylko to co z przodu i z lewej. Prawdopodobnie nie byłoby to aż tak niebezpieczne, gdyby trzeba było podjechać 200 metrów, ale Kalinę czekała jazda gigantyczną autostradą, 6-pasmowym horrorem dla każdego kierowcy, na którym jest mnóstwo zjazdów, wjazdów i rozwidleń. 

Wypakowały zatem po raz setny kartony, usiadły zdesperowane na wózku i rozmyślały, tracąc nadzieję na zaoszczędzenie 50 euro za transport łóżka.

I wtedy córka Kaliny uśmiechnęła się swoim cudownym, wielozębnym uśmiechem i powiedziała:

- Jak myślisz, czy ludzie, którzy przyszli do IKEI półtorej godziny temu i widzieli, jak zaczynamy pakować, teraz już wychodzą ze swoimi zakupami?

To sprawiło, że Kalina zaczęła się pokładać ze śmiechu. Jej córka takoż. I radośnie postanowiły: spróbują spakować do samochodu dwa kartony, córka z jednym poczeka pod sklepem, a Kalina po rozładowaniu pakunków wróci po córkę i ostatnią paczkę. Do rozładunku został zaangażowany chłopak córki. Córka zadzwoniła do niego i spytała, czy może wyjść z domu na pół godziny. A on, swoim rozbrajającym głosem, spytał, jak jest "pół godziny" po polsku, bo chce się nauczyć nowych słówek.

Nie dowiedział się. 

Obrócenie w obie strony zajęło Kalinie jedyne półtorej godziny, czyli tyle, ile pakowanie kartonów do samochodu. 

Po wtarganiu ostatniego kartonu po schodach do domu Kalina i jej córka montowały łóżko jak szalone, marząc o tym, żeby uwalić się na nim i spać aż do rana. I wtedy nadszedł wieczór, który przyniósł zaskakującą prawdę: stare materace nie pasują do nowego łóżka. Bardzo nie pasują. Nie pasują tak bardzo, że nie da się na nich spać. Następnego dnia Kalina z córką udały się na kolejne zakupy do IKEI, tym razem po materace. Te zmieściły się do samochodu bez problemu, były na tyle lekkie, że nawet po schodach można je było wnieść bez zgrzytania zębami.

Niestety Kalina musiała wracać do Polski, więc nie miała okazji przetestować nowego łóżka córki i nowych materacy. Podobno śpi się bardzo wygodnie. 


wtorek, 31 stycznia 2023

psychopatach

Kalina wysłuchała webinaru o psychopatach. 
Psychopaci stanowią 1% społeczeństwa. czyli statystycznie każdy człowiek ma wśród znajomych psychopatę. Lub nawet kilku.
Kalina też ma takich znajomych.
Chociaż zdecydowanie wolałaby, żeby byli oni nie-znajomymi...


sobota, 28 stycznia 2023

brzuchem

Mąż Kaliny i jej młodsza córka są już w Rzymie. Przesłali zdjęcia. Ach i och.

Starsza córka Kaliny niedługo przylatuje do Polski. Ach i och.


A Kalina leży pod kołdrą z bolącym brzuchem i naprawdę cieszy się, że w poniedziałek idzie do szpitala na badania. 

Scenariusz jest taki: 

1. badania, badania, badania; 

2. wyniki, wyniki, wyniki; 

3. rozmowa lekarki z Kaliną ("pani Kalino, pani jest zdrowa jak rzepa, brzuch nie ma prawa boleć"); 

4. rozmowa Kaliny z brzuchem ("dosyć tych kłamstw"); 

5. brzuch przestaje boleć, przepraszając;

6. kurtyna;

7. oklaski;

8. bez bisów.




piątek, 27 stycznia 2023

głupi

- Większość rodziców to głupi ludzie. Czy oni sądzą, że jak będą krzyczeć na swoje dzieci, karać je, wymagać ponad ich siły, zmuszać do robienia tego, czego nie chcą, to coś dobrego z tego wyjdzie?

- Czy mam to wziąć do siebie? - spytała Kalina, patrząc zaskoczona na swoją niemal dorosłą córkę.

- No mamo, co ty!? Gdybyś była głupia to bym przecież z tobą nie rozmawiała! 

Kalina zrobiła rozliczenie tygodnia. Córka z nią rozmawiała. Codziennie. Czasem w swoim łóżku, czasem w łóżku Kaliny, czasem na kanapie, czasem w kuchni, czasem stojąc obok, czasem w niedźwiedzim objęciu, czasem siedząc obok w samochodzie, czasem wszędzie indziej. 

Zapamiętać: jak przestanie rozmawiać, to trzeba się wziąć do pracy. Nad sobą, oczywiście.

potraktowana

Znam ludzi, którzy są ucieleśnieniem złej energii. Nakręcają awantury, oskarżają wszystkich dookoła, krytykują, poniżają i obrażają. Sami nic nie robią, za to tworzą na temat swoich osiągnięć całe historie. I udaje im się. Cały czas pływają po powierzchni. Nie ma na nich sposobu. 

I tu zazdroszczę buddystom, bo mogą sobie pomyśleć, że w następnym wcieleniu taka postać pojawi się jako karaluch, tasiemiec albo wesz łonowa. I zostanie potraktowana sporą dawką insektycydy najnowszej generacji. 

A ja mogę tylko patrzeć.

wtorek, 24 stycznia 2023

pozwala

Kalina się obraziła. 

Na siebie się obraziła. 

Bo pozwala na złe siebie traktowanie.

I starym zwyczajem zamknęła się Kalina w sobie jak pancernik i obmyśla plan ucieczki.



poniedziałek, 23 stycznia 2023

kalendarzowym

Kupiłam sobie kalendarz Loesje na ubiegły rok. Nie lubię wiszących kalendarzy. Wydzieranych też nie, więc wiedziałam, że i tak nie będę korzystać z niego w sensie kalendarzowym. Chciałam tylko poczytać cudne teksty. Ubiegłoroczny kalendarz był o wiele tańszy niż tegoroczny, więc wybór był oczywisty.

Wpis na 23 stycznia: 

"W moich planach 

wielka improwizacja."


Na innej kartce z tego samego kalendarza:

"Z punktu widzenia

Drogi Mlecznej

wszyscy jesteśmy ze wsi".


Pozdrawia Kalina

ze wsi




niedziela, 22 stycznia 2023

znokautowany

- Tato, podwieziesz mnie jutro do szkoły? - spytała córka Kaliny tym swoim najbardziej słodkim głosem. Użyła do tego jeszcze dodatkowej broni w postaci przechylonej głowy. 
- A dlaczego? - spytał tata, chociaż i tak już wiedział, że będzie jutro wstawał wcześniej niż zwykle. Przecież zawsze przegrywa z proszącą córką.
- Bo śnieg, i zimno, i ciemno, i poniedziałek, i ogólnie...
- No dobrze - powiedział zrezygnowany. - A jak nie będzie już śniegu?
- Bo nie będzie śniegu, i zimno, i ciemno i poniedziałek...  - zaczęła córka.
Już nawet nie odpowiedział. Nie miał siły. Leżał znokautowany i czekał na lepsze dni. A one nie nadejdą. Bo tak to jest, gdy ma się dwie córki. A one proszą.

macki

Kalina upiekła portugalski chleb na drożdżach. 

Kalina nie byłaby sobą, gdyby czegoś nie zapomniała, więc naturalnie zapomniała, że ciasto miało wyrastać 2 godziny. 

Po około 5 godzinach ciasto wyszło z naczynia, wytworzyło cudne, elastyczne macki, którymi zaczęło zagospodarowywać przestrzeń kuchenną. 

Mąż Kaliny uznał, że to kolejny odcinek filmu "Obcy". Tym razem "Obcy w kuchni". 

Co ciekawe, ciasto było tak niezwykłe, że macki grzecznie odklejały się od blatu i przemieściły się wraz z sednem ciasta, gdy Kalina próbowała przenieść wszystko na blachę do pieczenia.

Wieczorem chleb był gotowy. Pyszna, chrupiąca, gruba skórka. 

1/3 chleba została zjedzona, zanim chleb wystygł.

1/3 chleba została zjedzona rano.

1/3 prawdopodobnie nie doczeka kolacji.

I taki jego los.


sobota, 21 stycznia 2023

czarodziejska

 Rzadko porzucam powieść z poczuciem, że się nie zaprzyjaźnimy. Martel Yann napisał "Ja" i całkowicie mnie rozczarował. Wróć. To ja całkowicie rozczarowałam się tą powieścią. Sprawdziłam oceny na Biblionetce i są wysokie. 

"Ja" powędrowało do przyjaciółki, która organizuje bazarki charytatywne. 

Po takim rozczarowaniu kilka dni chodziłam i obwąchiwałam półkę z książkami, których jeszcze nie przeczytałam. I nagle dziś, na blogu Margot olśnienie! "Czarodziejska góra" Tomasza Manna! Za oknem wolno opadają białe płaty śniegu, jest sobota, mam w ręku kawę, leżę jeszcze w łóżku i to jest absolutnie najlepszy moment na Manna. 

Hansie Castorpie, przyjeżdżaj do Davos! Czekam na dworcu! :-)


piątek, 20 stycznia 2023

drobnostek

A może po siedmiu latach złych czas na choćby jeden rok dobry?

I powinnam się cieszyć z każdej drobnostki, która mnie spotkała?

A wymazywać te przykre rzeczy i ich nie celebrować? I może to jest tajemnica...

Zatem lista wczorajszych drobnostek:

- Moja córka bardzo cię lubi i ciągle o tobie opowiada - to mama z klasy młodszej córki. Bardzo miłe.

- Problem z jajnikiem, który pani miała, został rozwiązany. Co prawda są jeszcze inne wątpliwości i trzeba je wyjaśnić, ale tamtego kłopotu już nie ma - to ginekolog. W sumie też miłe. Jest spora szansa, że wyjaśnianie będzie miało dobry koniec.

- Chciałem z panią porozmawiać, żeby się wygadać - to pewien tata ze szkoły. Po przemyśleniu dochodzę do wniosku, że to też miłe. 

- Gdy poznałaś tatę Huberta, to już nie masz wątpliwości, czy mogę jechać z nim na narty? - to młodsza córka. To bezapelacyjnie cudowne, że nie walczy, tylko argumentuje i przekonuje. 

- Mamo, nie ma sprawy. Przyjadę sama z lotniska. Najważniejsze, że udało ci się tak szybko ustalić termin badania - to starsza córka. Troskliwa.

- Chciałem przeprosić wszystkie osoby, które obraziłem swoimi słowami - to uczeń z mojej klasy, po moim przemówieniu. 


I chociaż od 7.30 do 14.30 miałam lekcje, od 14.30 do 16.00 spotkanie z rodzicem uczennicy, od 18.00 do 18.30 byłam na na zebraniu w liceum, a od 19.00 do 20.00 na badaniach w szpitalu, to czułam, że ten dzień mógłby jeszcze trwać i trwać.