- A dlaczego? - spytał tata, chociaż i tak już wiedział, że będzie jutro wstawał wcześniej niż zwykle. Przecież zawsze przegrywa z proszącą córką.
- Bo śnieg, i zimno, i ciemno, i poniedziałek, i ogólnie...
- No dobrze - powiedział zrezygnowany. - A jak nie będzie już śniegu?
- Bo nie będzie śniegu, i zimno, i ciemno i poniedziałek... - zaczęła córka.
Już nawet nie odpowiedział. Nie miał siły. Leżał znokautowany i czekał na lepsze dni. A one nie nadejdą. Bo tak to jest, gdy ma się dwie córki. A one proszą.
Dzieciak rządzi :D
OdpowiedzUsuńTaka kolej rzeczy :-)
UsuńTaka dola ojca...
OdpowiedzUsuńTakie szczęście ojca :-)
Usuńdobrze że nie ma ich więcej. i że nie są złośliwe. bo wtedy jedna chciałaby pojechać w lewo druga w prawo a trzecia żeby tata został z nią w domu.
OdpowiedzUsuńDwie córki to już i tak dużo szczęścia :-)
Usuńdobrze, że macie córki nie synów bo oni by mogli gdy śnieg, i zimno, i ciemno, i poniedziałek, i ogólnie... i wtedy nie byłoby tego wpisu i nokauty Kalinowego męża :)
OdpowiedzUsuńWtedy prawdopodobnie jeździłaby Kalina, nieodporna na proszenie syneczka :-)
Usuńfakt ! nie pomyślałam :) tak by było to pewnik
UsuńTak, taka rola rodziców, wozić, dzień i w nocy, nad ranem.
OdpowiedzUsuń