Kalina upiekła portugalski chleb na drożdżach.
Kalina nie byłaby sobą, gdyby czegoś nie zapomniała, więc naturalnie zapomniała, że ciasto miało wyrastać 2 godziny.
Po około 5 godzinach ciasto wyszło z naczynia, wytworzyło cudne, elastyczne macki, którymi zaczęło zagospodarowywać przestrzeń kuchenną.
Mąż Kaliny uznał, że to kolejny odcinek filmu "Obcy". Tym razem "Obcy w kuchni".
Co ciekawe, ciasto było tak niezwykłe, że macki grzecznie odklejały się od blatu i przemieściły się wraz z sednem ciasta, gdy Kalina próbowała przenieść wszystko na blachę do pieczenia.
Wieczorem chleb był gotowy. Pyszna, chrupiąca, gruba skórka.
1/3 chleba została zjedzona, zanim chleb wystygł.
1/3 chleba została zjedzona rano.
1/3 prawdopodobnie nie doczeka kolacji.
I taki jego los.
To MUSIAL byc obcy! Zadne normalne ciasto nie zachowywaloby sie w ten sposob. Macie zatem w sobie kosmite. Czekam na ciag dalszy :)))))
OdpowiedzUsuńChyba masz rację. Zjadłam dzisiaj tyle na obiad, że nie jest możliwe, abym nie dokarmiała kogoś, kto żyje w moim wnętrzu. :-)
UsuńPrzepisy nie dla Kaliny. Kalina gotuje artystycznie :)
OdpowiedzUsuńLisu, dziękuję! Muszę to sobie zapisać. Najlepiej na szafce w kuchni :-)
UsuńPolly wie coś na temat własnego wypieku chleba gdyż w covidzie Polly uznała, że nie będzie godzinami stała w kolejce na dworze za chlebem. Więc zaczęła sama piec chleb. I tak przez cały covid Polly wypiekła ponad 100 chlebów na drożdżach a wszystkie znikały góra na drugi dzień. Taki minus własnych wypieków :)
OdpowiedzUsuńWiem, że ponad 100 ponieważ je liczyłam z ciekawości.
U mnie tak wychodzi ciasto na bułki poznańskie :)
OdpowiedzUsuń