Rzadko porzucam powieść z poczuciem, że się nie zaprzyjaźnimy. Martel Yann napisał "Ja" i całkowicie mnie rozczarował. Wróć. To ja całkowicie rozczarowałam się tą powieścią. Sprawdziłam oceny na Biblionetce i są wysokie.
"Ja" powędrowało do przyjaciółki, która organizuje bazarki charytatywne.
Po takim rozczarowaniu kilka dni chodziłam i obwąchiwałam półkę z książkami, których jeszcze nie przeczytałam. I nagle dziś, na blogu Margot olśnienie! "Czarodziejska góra" Tomasza Manna! Za oknem wolno opadają białe płaty śniegu, jest sobota, mam w ręku kawę, leżę jeszcze w łóżku i to jest absolutnie najlepszy moment na Manna.
Hansie Castorpie, przyjeżdżaj do Davos! Czekam na dworcu! :-)
Chyba nie jestem w nastroju do Manna. Moze najwyzej do Wojciecha...
OdpowiedzUsuńCzyli wszystko w rodzinie ;-)
Usuńmiałam ostatnio to samo. Czytam całą bibliografię Charlotte Link i między kryminałami nie zauważyłam, że wypożyczyłam pierwszą część jakiejś jej Sagi rodzinnej. Przeczytałam jakieś 40 stron i zwróciłam. Kryminały ma super ale Saga mnie nie ujęła.
OdpowiedzUsuńU mnie było podobnie. "Życie Pi" tego autora podobało mi się bardzo. A drugie podejście przyniosło rozczarowanie :-)
UsuńPotrzebujesz tego czasu :* miej przyjemność, mnie drapie Bachmann, szukałam czegoś nowego, a zatoczyłam koło. Uściski
OdpowiedzUsuńWiesz, że sporo osób mówi mi, że nie czyta tej samej książki dwa razy. Po przemyśleniu dochodzę do wniosku, że rzadko zdarza się, żebym jakąś książkę przeczytała dwa razy. Albo raz, albo dziesiątki razy. Moje zataczanie koła jest jak wieczna spirala ;-)
Usuńsą książki, które się czyta, jestem w nieustającej pętli z listami Bachmann/Celan. Wracam do Jałowej Ziemi Eliota i czytam za każdym razem z innym wrażeniem. Podobnie jest z innymi autorami, do których dojrzałam.
Usuń