piątek, 7 czerwca 2024
wszechświat
środa, 5 czerwca 2024
Siły
Książkowo.
Rutynowo.
Bez komplikacji.
Tak przebiegła operacja Kaliny. Pierwsze dni po operacji to szybkie postępy. Siadanie, wstawanie, chodzenie, pierwszy prysznic, pierwsze schody.
Teraz Kalina jest już w domu i odczuwa cały ciężar stresu, w którym żyła przez ostatnie miesiące.
W szpitalu powtarzano Kalinie, że tak ciężkie operacje są bardzo trudne dla osób aktywnych. Nie jest łatwo nie robić nic i regenerować siły. Kalina widzi, że to trudne.
Plan na najbliższy czas:
1. Żadnych planów
2. Robić to, co akurat sprawia przyjemność
3. Doceniać
4. Doceniać
5. Doceniać
środa, 29 maja 2024
Strachu
Za godzinę.
Kalina, ubrana w niebieskie papierowe wdzianko, zdezynfekowana, czeka.
A dokładnie: czeka trzęsąca się ze strachu i płacząca z przerażenia Kalina. Takiej Kaliny Kalina jeszcze nie widziała.
Operacja będzie prosta, Może nawet tylko 2-godzinna. Tak mowi lekarz. Kalina zyska 15-centymetrową bliznę, a straci sporego guza. To wygląda na atrakcyjny układ.
Tylko ten stres...
Kalina boi się i próbuje zrozumieć, czego dokładnie się boi, żeby zracjonalizować i zmniejszyć lęk. Za trudne. Poziom lęku jest tak wysoki, że przyćmiewa słabiutki dziś rozum.
sobota, 25 maja 2024
ekipa
Kalina wróciła wczoraj wieczorem z urodzin młodszej córki. Już dorosłej. Impreza udana, dzieciaki wspaniałe.
12-osobowa ekipa bawiła się tak, jak można sobie tylko zamarzyć: piekli ziemniaki i burgery na ognisku, pili poncz z wielkiej miski, zjedli po kawałku tortu i sernika, śpiewali, grali w mafię i kometkę.
Rozwiesili lampki na drewnianym, obrośniętym porostami płocie, siedzieli na leżakach, spali w drewutni na wojskowych materacach w ogromnym ścisku: wszystko idealnie.
Rano pływali na SUP-ach i kąpali się w jeziorze.
Robią teraz plany na przyszłość. Dwie osoby przygotowują się do egzaminów do szkoły pilotów, jedna osoba chce studiować medycynę, ktoś będzie zdawał na astrofizykę, ktoś na psychologię, jeden chłopak chce być zawodowym siatkarzem, a dziewczyna - inżynierem lotnictwa. Jedna osoba wyjeżdża na studia do Stanów, jedna do Danii. Jedna osoba będzie studiować inżynierię biomedyczną. Życie przed nimi.
Za kilka/kilkanaście lat będą zmieniać świat na lepsze. Kalina wie, że dadzą radę. O 3 nad ranem sami sprzątnęli wszystkie naczynia i śmieci z podwórka, pochowali jedzenie do lodówki, zabezpieczyli rzutnik i aparat, odłączyli prąd od oświetlenia. Kalina wstała rano, żeby uratować resztki tego, co jeszcze da się uratować i oniemiała: podwórko było w stanie idealnym. Sprzątnęli. Nie chcieli zostawiać bałaganu na noc.
Starsza córka Kaliny uważa, że entuzjazm Kaliny odnośnie do polskiej młodzieży jest niezasadny. "Mamo, to jest najlepsze liceum w mieście. Najtrudniejszy profil. To są wyselekcjonowane osoby." - mówi.
Ale Kalina chce wierzyć, że dzięki takim ludziom będzie lepiej.
czwartek, 16 maja 2024
ogarnięte
Kalina była wczoraj u dentysty.
Ząb po leczeniu może jeszcze boleć kilka dni. Gnojek usłyszał to i wykorzystuje sytuację. Bezczelnie boli.
I ta pozornie zła sytuacja jest w sumie dobra, bo ból zęba nie jest mocny, a sprawia, że Kalina nie czuje innego bólu. Tego związanego z chorobą.
Jedna z mam z klasy Kaliny przeczytała Kalinie, co rodzice piszą na swojej grupie. To wzruszające.
"Pani Kalina zawsze stawała w obronie naszych dzieci, a może teraz ona potrzebuje jakiejś pomocy?"
Kalina nie potrzebuje teraz pomocy. Wszystko jest ogarnięte (lubię to słowo!).
Napisała ogarnięta acz chora Kalina.
poniedziałek, 13 maja 2024
zaangażowana
Biorę teraz nowe leki, po których jest mi bezustannie niedobrze. Boję się, że zacznę mniej jeść, a i tak już bardzo schudłam.
Pomyślałam, że może jest jakaś korzyść ze schudnięcia i przymierzyłam sukienkę mojej córki - mamy teraz ten sam rozmiar: S/XS. Niestety - sukienka jest mi za wąska w żebrach. Tu nie schudłam.
Nauczycielka wspomagająca z mojej klasy przyniesie mi dziś prezent od uczniów. Podobno zrobili go, gdy jeszcze nie wiedzieli, że nie wrócę w tym roku szkolnym do pracy. Pewnie się wzruszę.
Wicedyrektorka zaproponowała mi, że mogę przez nią przekazać coś rodzicom, którzy przyjdą na zebranie. Wolałabym przekazywać przez kogoś innego. Ona na wiadomość ode mnie, że nie wrócę do pracy do końca czerwca, zareagowała najgorzej, jak mogła: zmartwiła się, że nie ma kto wystawić ocen moim uczniom. Żadnego "wracaj do zdrowia", albo "trzymaj się". Tylko bezduszne myślenie formalisty.
Moja starsza córka przyjeżdża do Polski - robi niespodziankę młodszej siostrze i pojawi się na jej urodzinach. Zostanie aż do dnia, gdy ja będę przyjęta do szpitala. Bardzo jestem jej za to wdzięczna. Ona ma na mnie bardzo dobry wpływ: motywuje mnie do robienia różnych rzeczy i chociaż wcale nie chce mi się tego wszystkiego robić, wiem, że tak jest dobrze. I wcale nie zdziwię się, jeśli okaże się, że podczas jej pobytu w Polsce będę zaangażowana w tysiące różnych jej spraw. Naturalnie będę udawać, że nie widzę, że to wszystko dla mnie.
I naprawdę cieszę się, że nie ma dowodów na to, że moja choroba jest dziedziczna. Jestem pierwsza w rodzinie, która dostała od losu takie kukułcze jajo i mam nadzieję, że na mnie się skończy.
sobota, 11 maja 2024
lekcje
Uwielbiam sobotnie lekcje angielskiego. Dojrzałe, wesołe kobiety są uczone przez dojrzałego, wesołego pana.
Pan wymyśla takie zdania do tłumaczenia, że czasem trudno zachować powagę.
I jedna z nas męczy się z gramatycznymi zawiłościami, podczas gdy pozostałe kwiczą ze śmiechu.
Na przykład dzisiaj:
- Jakiś czas temu przebiegłam boso maraton.
- Och, doprawdy? Ile czasu spędziłaś potem u pedikiurzystki?
Albo:
- W zeszłym roku pracowałam jako kaskaderka w filmie.
- Podejrzewam, że raczej nie grał w nim Tom Cruise. Gdyby to był film z Tomem Cruisem, nie byliby potrzebni kaskaderzy.
czwartek, 9 maja 2024
rutynowa
Lekarz numer jeden z listy Kaliny zoperuje Kalinę. To wiadomość tygodnia. Miesiąca. Roku.
Szpital blisko domu, bez szukania znajomości, poparcia, pieniędzy i Bóg wie czego jeszcze.
Facet okazał się miłym, pogodnym człowiekiem. Przewiduje, że operacja będzie rutynowa. Po operacji miesiąc spędzi Kalina pod hasłem "obiekt chroniony", potem już będzie wracać do normalnego życia.
Sprawa jest pilna, lekarz zaproponował operację w przyszłym tygodniu. Kalina wspomniała o urodzinach córki. Bez zastanowienia powiedział, że nie widzi przeciwwskazań, żeby operacja odbyła się dwa tygodnie później. Sprawa jest na tyle stabilna, że nie będzie żadnych zaostrzeń. To komfort życia Kaliny jest wyznacznikiem wszystkiego. Przepisał zapas leków przeciwbólowych na dwa tygodnie. Silnych i bardzo silnych. Polecił brać. Te leki można dokładać, łączyć, mieszać. Jeśli Kalina przez leki będzie mieć problemy z żołądkiem, dostanie dodatkowo leki chroniące żołądek. Kalinie podoba się, że tu nie bierze się jeńców. Nie ma że ecie pecie, pół tabletki, najpierw powąchać, potem delikatnie połknąć. Tu jest "sama pani decyduje. nie może pani zwijać się z bólu. powinna pani teraz brać leki nasenne. nie ma miejsca na zbędne cierpienie. amen".
Osoby takie jak Kalina wskakują w grafik operacji poza kolejką oczekiwań. Lekarz powiedział, że poprzesuwa wszystkich tych, którzy czekają na terminowe zabiegi.
- Tak to u nas jest - dodał.
Wszyscy wy, którzy czekacie na terminowe zabiegi, nie narzekajcie że przesunięto was o tydzień. Prawdopodobnie jakieś inne Kaliny z jakimiś najgorszymi na świecie chorobami wskakują przed was w kolejce. Życzcie im zdrowia.
Optymizm. Nadzieja. Szansa. Nadzieja.
I jeszcze raz Nadzieja.
Gabinet lekarza miał niezwykle cienkie drzwi. Siedząc w poczekalni Kalina dokładnie słyszała rozmowę lekarza z poprzednią pacjentką. Kalina i jej mąż byli w gabinecie znacznie dłużej niż przewidywany czas. Lekarz dokładnie omawiał przebieg operacji, wszystkie możliwe komplikacje. Gdy Kalina z mężem wychodzili z gabinetu, w poczekalni panowała kompletna cisza. Kalina zobaczyła wbite w siebie, przerażone oczy kolejnych pacjentów. Zapewne przez drzwi wszyscy współuczestniczyli w rozmowie Kaliny z lekarzem. Już sam opis operacji mrozi krew w żyłach. Ewentualne komplikacje są bardzo poważne. A Kalina wyszła z gabinetu radosna. Mąż Kaliny rozdawał uśmiechy. Wariaci?!
Chorobę Kaliny sponsoruje firma "Porządkujemy priorytety życiowe. Szybko, tanio, boleśnie".
poniedziałek, 6 maja 2024
stereotypy
piątek, 26 kwietnia 2024
niesama
Mam górki i dołki. Boję się. Mam poczucie winy. Jest mi przykro. Mobilizuję się do działania.
Czekanie jest koszmarem.
Jak pisałam wcześniej, nie chcę nadmiernie obarczać rodziny moimi nastrojami. Już i tak widzą dużo. Dużo za dużo. Bardzo się starają, żebym dała radę. Ja też się staram. Ale to oni chodzą do szkoły, na uczelnię, do pracy.
Czytam Wasze komentarze i jest mi dobrze. Czuję, że trzymacie za mnie kciuki.
Potrzebuję teraz być sama i niesama jednocześnie. I takie coś daje mi blog.
Nigdy wcześniej nie zastanawiałam się, jakie poczucie bezpieczeństwa daj mi to, że się nie znamy, ale jednak się znamy. Znam osobiście tylko jedną z Was i na podstawie tej znajomości myślę, że wszyscy jesteście równie wspaniali. Dziękuję Wam, że do mnie piszecie. Bardzo tego potrzebuję. Sprawdzam i cieszę się z każdego komentarza.
Mam teraz gorszy moment. Znowu schudłam. Jutro wyjeżdżam i liczę na to, że w innym miejscu będę mieć mniej lęków w głowie.
Kalina
czwartek, 25 kwietnia 2024
miłości
wtorek, 23 kwietnia 2024
cholera
Chwilami zapominam, że jestem chora. Robię coś, jestem zaangażowana, czuję spokój, beztroskę i nagle przypomina mi się moja sytuacja. Cholera.
Za cztery tygodnie moja młodsza córka ma osiemnaste urodziny. Ustaliłam sama ze sobą, że moja operacja odbędzie się po jej imprezie. Będę nalegać, żeby tak było.
Odwołuję kolejne spotkania i imprezy, w których miałam uczestniczyć. Widzę, jak dużo tego było. Widzę, że przesadzałam ostatnimi czasy. Gdy będę zdrowa, chcę pamiętać o tym, że mam prawo siedzieć w domu i robić wielkie nic. Z przyjemnością.
sobota, 20 kwietnia 2024
przeniesiona
piątek, 19 kwietnia 2024
in case
środa, 17 kwietnia 2024
niepotrzebnie
Burze, ulewy, gradobicia - Kalina wie, że kwiecień plecień, ale to nie znaczy, że Kalina wyraża na to zgodę.
Nie i nie.
Pogoda powinna być umiarkowana. Łagodne słońce i od czasu do czasu obfity, acz łagodny deszcz.
Do tego temperatury umożliwiające chodzenie bez skarpetek.
I pełna puszka z kawą w domu.
I wygodniejsza lampka przy łóżku, bo przy tej zupełnie źle się czyta.
A gdyby ktoś robił Kalinie śniadanie do łóżka to już nawet mogłaby od czasu do czasu przejść w okolicy jakaś burza.
Kalina jest na zwolnieniu lekarskim, ale wie, że w pracy syf. Wypełzły problemy, zamiatane od dawna pod dywan. Dobrze, że Kaliny tam teraz nie ma. Źle, że docierają do niej strzępki informacji i stresuje się niepotrzebnie.
niedziela, 14 kwietnia 2024
dalszą
Umawianie wizyt u lekarzy, badań potrzebnych przed dalszą diagnostyką, załatwianie niezbędnych rzeczy (np. piżama zapinana na guziki) - to teraz rzeczywistość Kaliny.
- Tak dzielnie zapuściłaś włosy, a teraz znowu będą krótkie - powiedziała córka Kaliny.
Kalina postanowiła iść do fryzjerki i obciąć włosy na bardzo krótko. Będzie czas przyzwyczaić się do krótkich, późniejszy brak włosów nie będzie takim szokiem.
Do chirurga Kalina może zarejestrować się dopiero na 20 maja. To dla Kaliny za długie oczekiwanie. Spróbuje Kalina zadzwonić, poprosić, zgłosić się jako "osoba awaryjna", gdyby ktoś odwołał wizytę. Może się uda.
Są chwile, że Kalina zapomina, w jaki syf wdepnęła. Są chwile, że pamięta. Te drugie są i dłuższe i cięższe.
Objawy choroby dają o sobie znać. Naturalnie teraz Kalina ma bardziej wyostrzone postrzeganie i szybko je zauważa. Przedtem były przypisywane zmęczeniu, złej pogodzie, niewyspaniu, stresom i nieodpowiedniej diecie. Teraz już wiadomo, że w ciele Kaliny zaniemogło sterowanie pewnymi procesami.
sobota, 13 kwietnia 2024
czas
Natychmiast po zakończeniu rezonansu Kalina została poproszona na rozmowę do sąsiedniego gabinetu.
- Są jakieś wątpliwości - powiedziała urocza pani techniczka.
- Nie może mi pani nic powiedzieć? - spytała uśmiechnięta Kalina
- Nie.
- Ja domyślam się, co się stało. Zapewne miałam niewielki udar w zeszłym tygodniu.
Techniczka spojrzała zaskoczona
- To nie jest udar, proszę pani.
Bardzo miła, delikatna, starsza pani doktor opisała Kalinie sytuację. To nie jest udar. To jest diagnoza, której raczej nie da się słuchać na stojąco. Kalina usiadła. Lekarka zaproponowała Kalinie szklankę wody i płakała razem z Kaliną.
Natychmiast ustalono termin dalszych badań. Na wtorek. Pracownia rezonansu sama skontaktuje się ze specjalistą po konieczne skierowania. Kalina nie musi nic robić. Kalina trafiła na dobrych ludzi.
Raczej na pewno operacja. To pierwszy etap.
Dobra lokalizacja - brzmi to trochę jakby Kalina kupowała teraz dom, a nie dodatkowych kilka lat.
Mąż zawiózł Kalinę natychmiast do lekarki rodzinnej. Była 17.52. Lekarka pracuje do 18.00. Miała czas. Miała serce. Przedstawiła plan działania. Na razie omijamy kartę pacjenta onkologicznego, próbujemy dostać się prywatnie do chirurga. Od razu wiemy do którego. Jest szpital w pobliżu, który zajmuje się takimi schorzeniami. Nie szukamy w innych miastach. Lepiej w pobliżu. Łatwiej dla rodziny.
Rozmowa ze starszą córką: "Mamo, mów wszystkim tylko to, że jesteś chora. Wybierz sobie jedną osobę, z którą będziesz rozmawiać i jej opowiadaj o szczegółach. Na pytania odpowiadaj, że chcesz chorować prywatnie. Informacja, na co jesteś chora, nie nadaje się dla publiczności. Ludzie cię zniszczą radami i litością. I wzrokiem, pytającym "to ty jeszcze żyjesz?".
Kalina odwołuje kolejne zaplanowane rzeczy. Każdy pyta. Kalina wie, że to pytania z troski, ale na nie nie da się odpowiadać. Nie teraz. Teraz jest czas na Kalinę.
środa, 10 kwietnia 2024
atakiem
sobota, 6 kwietnia 2024
osiemnaste
Kalina chyba choruje. Na razie skontaktowała się z neurolożką i internistką. Objawy dziwne. Kalina nie chce o nich myśleć.
Kalina chodzi do pracy, myśląc ciągle, że świat zawali się, jeśli położy się do łóżka na kilka dni. Głupie to. Kalina wie.
Wiosna przechodzi gdzieś obok, częste burze nie poprawiają samopoczucia.
Obie córki Kaliny buszują dziś po sklepach w poszukiwaniu sukienki na osiemnaste urodziny młodszej. Osiemnaste. Młodszej.
Dziś w aptece Kalina, zapytana przez uroczą farmaceutkę, czy lek jest dla dorosłej osoby, powiedziała, że tak. Był dla młodszej córki. Tej wkrótce dorosłej. Dziwne uczucie. Radosne ale i smutne.
