piątek, 7 czerwca 2024

wszechświat

Napisała do Kaliny jej przyjaciółka. Nie miały ze sobą kontaktu od czterech miesięcy.
Zawalił jej się świat, rozstała się z facetem, chce pogadać. Kiedy masz czas? - spytała.
- Przyjedź do mnie teraz - odpisała Kalina. - Jestem sama w domu. Dasz mi zastrzyk przeciwzakrzepowy. Tylko ostrzegam, że kiepsko tulę, bo mam 15-centymetrową bliznę po operacji.
- Boże. Jadę. Cholera. O kurwa. Kalina. Jadę. Przepraszam. Chuj z facetem. Jadę. Kalina. 

Przyjechała.
Dała zastrzyk. 
Potuliła obszary niebliznowe Kaliny.
Dostała przytulenie pofacetowe. 
Tak działa wszechświat.



środa, 5 czerwca 2024

Siły

Książkowo. 

Rutynowo.

Bez komplikacji.

Tak przebiegła operacja Kaliny. Pierwsze dni po operacji to szybkie postępy. Siadanie, wstawanie, chodzenie, pierwszy prysznic, pierwsze schody. 

Teraz Kalina jest już w domu i odczuwa cały ciężar stresu, w którym żyła przez ostatnie miesiące. 

W szpitalu powtarzano Kalinie, że tak ciężkie operacje są bardzo trudne dla osób aktywnych. Nie jest łatwo nie robić nic i regenerować siły. Kalina widzi, że to trudne. 

Plan na najbliższy czas:

1. Żadnych planów

2. Robić to, co akurat sprawia przyjemność

3. Doceniać 

4. Doceniać

5. Doceniać



środa, 29 maja 2024

Po

 Jestem po. 

Strachu

Za godzinę.

Kalina, ubrana w niebieskie papierowe wdzianko, zdezynfekowana, czeka.

A dokładnie: czeka trzęsąca się ze strachu i płacząca z przerażenia Kalina. Takiej Kaliny Kalina jeszcze nie widziała. 

Operacja będzie prosta, Może nawet tylko 2-godzinna. Tak mowi lekarz. Kalina zyska 15-centymetrową bliznę, a straci sporego guza. To wygląda na atrakcyjny układ. 

Tylko ten stres... 

Kalina boi się i próbuje zrozumieć, czego dokładnie się boi, żeby zracjonalizować i zmniejszyć lęk. Za trudne. Poziom lęku jest tak wysoki, że przyćmiewa słabiutki dziś rozum. 


sobota, 25 maja 2024

ekipa

Kalina wróciła wczoraj wieczorem z urodzin młodszej córki. Już dorosłej. Impreza udana, dzieciaki wspaniałe. 

12-osobowa ekipa bawiła się tak, jak można sobie tylko zamarzyć: piekli ziemniaki i burgery na ognisku, pili poncz z wielkiej miski, zjedli po kawałku tortu i sernika, śpiewali, grali w mafię i kometkę. 

Rozwiesili lampki na drewnianym, obrośniętym porostami płocie, siedzieli na leżakach, spali w drewutni na wojskowych materacach w ogromnym ścisku: wszystko idealnie.

Rano pływali na SUP-ach i kąpali się w jeziorze.

Robią teraz plany na przyszłość. Dwie osoby przygotowują się do egzaminów do szkoły pilotów, jedna osoba chce studiować medycynę, ktoś będzie zdawał na astrofizykę, ktoś na psychologię, jeden chłopak chce być zawodowym siatkarzem, a dziewczyna - inżynierem lotnictwa. Jedna osoba wyjeżdża na studia do Stanów, jedna do Danii. Jedna osoba będzie studiować inżynierię biomedyczną. Życie przed nimi. 

Za kilka/kilkanaście lat będą zmieniać świat na lepsze. Kalina wie, że dadzą radę. O 3 nad ranem sami sprzątnęli wszystkie naczynia i śmieci z podwórka, pochowali jedzenie do lodówki, zabezpieczyli rzutnik i aparat, odłączyli prąd od oświetlenia. Kalina wstała rano, żeby uratować resztki tego, co jeszcze da się uratować i oniemiała: podwórko było w stanie idealnym. Sprzątnęli. Nie chcieli zostawiać bałaganu na noc. 

Starsza córka Kaliny uważa, że entuzjazm Kaliny odnośnie do polskiej młodzieży jest niezasadny. "Mamo, to jest najlepsze liceum w mieście. Najtrudniejszy profil. To są wyselekcjonowane osoby." - mówi. 

Ale Kalina chce wierzyć, że dzięki takim ludziom będzie lepiej. 

czwartek, 16 maja 2024

ogarnięte

Kalina była wczoraj u dentysty. 

Ząb po leczeniu może jeszcze boleć kilka dni. Gnojek usłyszał to i wykorzystuje sytuację. Bezczelnie boli.

I ta pozornie zła sytuacja jest w sumie dobra, bo ból zęba nie jest mocny, a sprawia, że Kalina nie czuje innego bólu. Tego związanego z chorobą. 

Jedna z mam z klasy Kaliny przeczytała Kalinie, co rodzice piszą na swojej grupie. To wzruszające. 

"Pani Kalina zawsze stawała w obronie naszych dzieci, a może teraz ona potrzebuje jakiejś pomocy?"

Kalina nie potrzebuje teraz pomocy. Wszystko jest ogarnięte (lubię to słowo!). 


Napisała ogarnięta acz chora Kalina. 

poniedziałek, 13 maja 2024

zaangażowana

Biorę teraz nowe leki, po których jest mi bezustannie niedobrze. Boję się, że zacznę mniej jeść, a i tak już bardzo schudłam.

Pomyślałam, że może jest jakaś korzyść ze schudnięcia i przymierzyłam sukienkę mojej córki - mamy teraz ten sam rozmiar: S/XS. Niestety - sukienka jest mi za wąska w żebrach. Tu nie schudłam. 

Nauczycielka wspomagająca z mojej klasy przyniesie mi dziś prezent od uczniów. Podobno zrobili go, gdy jeszcze nie wiedzieli, że nie wrócę w tym roku szkolnym do pracy. Pewnie się wzruszę.

Wicedyrektorka zaproponowała mi, że mogę przez nią przekazać coś rodzicom, którzy przyjdą na zebranie. Wolałabym przekazywać przez kogoś innego. Ona na wiadomość ode mnie, że nie wrócę do pracy do końca czerwca, zareagowała najgorzej, jak mogła: zmartwiła się, że nie ma kto wystawić ocen moim uczniom. Żadnego "wracaj do zdrowia", albo "trzymaj się". Tylko bezduszne myślenie formalisty. 

Moja starsza córka przyjeżdża do Polski - robi niespodziankę młodszej siostrze i pojawi się na jej urodzinach. Zostanie aż do dnia, gdy ja będę przyjęta do szpitala. Bardzo jestem jej za to wdzięczna. Ona ma na mnie bardzo dobry wpływ: motywuje mnie do robienia różnych rzeczy i chociaż wcale nie chce mi się tego wszystkiego robić, wiem, że tak jest dobrze. I wcale nie zdziwię się, jeśli okaże się, że podczas jej pobytu w Polsce będę zaangażowana w tysiące różnych jej spraw. Naturalnie będę udawać, że nie widzę, że to wszystko dla mnie. 

I naprawdę cieszę się, że nie ma dowodów na to, że moja choroba jest dziedziczna. Jestem pierwsza w rodzinie, która dostała od losu takie kukułcze jajo i mam nadzieję, że na mnie się skończy.


sobota, 11 maja 2024

lekcje

Uwielbiam sobotnie lekcje angielskiego. Dojrzałe, wesołe kobiety są uczone przez dojrzałego, wesołego pana.

Pan wymyśla takie zdania do tłumaczenia, że czasem trudno zachować powagę. 

I jedna z nas męczy się z gramatycznymi zawiłościami, podczas gdy pozostałe kwiczą ze śmiechu.

Na przykład dzisiaj:

- Jakiś czas temu przebiegłam boso maraton.

- Och, doprawdy? Ile czasu spędziłaś potem u pedikiurzystki?

Albo:

- W zeszłym roku pracowałam jako kaskaderka w filmie.

- Podejrzewam, że raczej nie grał w nim Tom Cruise. Gdyby to był film z Tomem Cruisem, nie byliby potrzebni kaskaderzy.



czwartek, 9 maja 2024

rutynowa

Lekarz numer jeden z listy Kaliny zoperuje Kalinę. To wiadomość tygodnia. Miesiąca. Roku. 

Szpital blisko domu, bez szukania znajomości, poparcia, pieniędzy i Bóg wie czego jeszcze. 

Facet okazał się miłym, pogodnym człowiekiem. Przewiduje, że operacja będzie rutynowa. Po operacji miesiąc spędzi Kalina pod hasłem "obiekt chroniony", potem już będzie wracać do normalnego życia. 

Sprawa jest pilna, lekarz zaproponował operację w przyszłym tygodniu. Kalina wspomniała o urodzinach córki. Bez zastanowienia powiedział, że nie widzi przeciwwskazań, żeby operacja odbyła się dwa tygodnie później. Sprawa jest na tyle stabilna, że nie będzie żadnych zaostrzeń. To komfort życia Kaliny jest wyznacznikiem wszystkiego. Przepisał zapas leków przeciwbólowych na dwa tygodnie. Silnych i bardzo silnych. Polecił brać. Te leki można dokładać, łączyć, mieszać. Jeśli Kalina przez leki będzie mieć problemy z żołądkiem, dostanie dodatkowo leki chroniące żołądek. Kalinie podoba się, że tu nie bierze się jeńców. Nie ma że ecie pecie, pół tabletki, najpierw powąchać, potem delikatnie połknąć. Tu jest "sama pani decyduje. nie może pani zwijać się z bólu. powinna pani teraz brać leki nasenne. nie ma miejsca na zbędne cierpienie. amen".

Osoby takie jak Kalina wskakują w grafik operacji poza kolejką oczekiwań. Lekarz powiedział, że poprzesuwa wszystkich tych, którzy czekają na terminowe zabiegi. 

- Tak to u nas jest - dodał.

Wszyscy wy, którzy czekacie na terminowe zabiegi, nie narzekajcie że przesunięto was o tydzień. Prawdopodobnie jakieś inne Kaliny z jakimiś najgorszymi na świecie chorobami wskakują przed was w kolejce. Życzcie im zdrowia.

Optymizm. Nadzieja. Szansa. Nadzieja. 

I jeszcze raz Nadzieja. 

Gabinet lekarza miał niezwykle cienkie drzwi. Siedząc w poczekalni Kalina dokładnie słyszała rozmowę lekarza z poprzednią pacjentką. Kalina i jej mąż byli w gabinecie znacznie dłużej niż przewidywany czas. Lekarz dokładnie omawiał przebieg operacji, wszystkie możliwe komplikacje. Gdy Kalina z mężem wychodzili z gabinetu, w poczekalni panowała kompletna cisza. Kalina zobaczyła wbite w siebie, przerażone oczy kolejnych pacjentów. Zapewne przez drzwi wszyscy współuczestniczyli w rozmowie Kaliny z lekarzem. Już sam opis operacji mrozi krew w żyłach. Ewentualne komplikacje są bardzo poważne. A Kalina wyszła z gabinetu radosna. Mąż Kaliny rozdawał uśmiechy. Wariaci?!

Chorobę Kaliny sponsoruje firma "Porządkujemy priorytety życiowe. Szybko, tanio, boleśnie".


poniedziałek, 6 maja 2024

stereotypy

Starsza córka mieszka razem z Etiopko-Francuzką i Włoszko-Niemką. 
Do jednej z nich mieli przyjechać "friends from Australia".
Okazało się, że to para: chłopak, który jest nowozelandzkim Holendrem i jego dziewczyna - Australijka. Przyjechali. 
Najpierw poznałam chłopaka. Wysoki, szczupły, ze śmiesznym, australijskim akcentem. A potem z pokoju wyszła jego dziewczyna. Wspaniała Aborygenka. 
Oniemiałam. Zrozumiałam, jak silne stereotypy mam w głowie. 
Gdy usłyszałam "Australijka", nawet przez sekundę nie pomyślałam, że może nią być Aborygenka. To bardzo przykre. 

Dało mi to sporo do myślenia. I mam chęć uporządkować sobie te sprawy w głowie. 

Mam nadzieję, że zapamiętam tę lekcję i wdrożę w życie. 

piątek, 26 kwietnia 2024

niesama

Mam górki i dołki. Boję się. Mam poczucie winy. Jest mi przykro. Mobilizuję się do działania.

Czekanie jest koszmarem.

Jak pisałam wcześniej, nie chcę nadmiernie obarczać rodziny moimi nastrojami. Już i tak widzą dużo. Dużo za dużo. Bardzo się starają, żebym dała radę. Ja też się staram. Ale to oni chodzą do szkoły, na uczelnię, do pracy. 

Czytam Wasze komentarze i jest mi dobrze. Czuję, że trzymacie za mnie kciuki.

Potrzebuję teraz być sama i niesama jednocześnie. I takie coś daje mi blog. 

Nigdy wcześniej nie zastanawiałam się, jakie poczucie bezpieczeństwa daj mi to, że się nie znamy, ale jednak się znamy. Znam osobiście tylko jedną z Was i na podstawie tej znajomości myślę, że wszyscy jesteście równie wspaniali. Dziękuję Wam, że do mnie piszecie. Bardzo tego potrzebuję. Sprawdzam i cieszę się z każdego komentarza. 

Mam teraz gorszy moment. Znowu schudłam. Jutro wyjeżdżam i liczę na to, że w innym miejscu będę mieć mniej lęków w głowie. 

Kalina

czwartek, 25 kwietnia 2024

miłości

Ktoś wczoraj napisał do mnie bardzo zaskakującą wiadomość. Była oskarżycielska, agresywna, niezrównoważona.
Dla wyjaśnienia dodam, że autorka wiadomości ma zaawansowanego, złośliwego raka, ma zaburzenia zachowania i zdarzają jej się takie akcje. 
Na koniec wiadomości napisała, że jestem złym człowiekiem i przeze mnie moja młodsza córka choruje na depresję.

Najpierw powiedziałam o tym starszej córce. Jeszcze nigdy nie widziała tak agresywnej wiadomości. Była w szoku, zwłaszcza że autorka jest mi bliską osobą. Rozłożyła cały tekst na czynniki pierwsze, przeanalizowała niemal każde zdanie, wyciągnęła wnioski i podsumowała, że jedynym usprawiedliwieniem jest choroba. Takich rzeczy nie pisze się nigdy, nikomu, zwłaszcza osobie, którą uważa się za bardzo bliską. Którą zapewnia się o miłości. To dowód na zaburzenia hamowania. Poważna sprawa. 

Wieczorem powiedziałam o tej wiadomości młodszej córce. Była bardzo zaskoczona. Ponieważ młodsza ma od czasu do czasu kontakt z autorką wiadomości, ustaliłyśmy, co zrobi, jeśli kiedykolwiek spotka się z jej agresją słowną. 

Nie wzięłam sobie do serca tego, że ktoś oskarżył mnie o bycie powodem depresji córki. Ale niezwykle wzruszyła mnie reakcja córek na to zdanie.
Starsza powiedziała, że to dowód na bardzo konserwatywne podejście do życia. Wyrażanie takich opinii jest zgodne z poglądami sprzed 50 lat, gdy uważano, że chory na depresję jest źle motywowany przez rodzinę i wystarczy znaleźć mu nowe hobby, a on z radością pobiegnie przed siebie w podskokach. 
Młodsza aż się skrzywiła. Leżała już na swoim łóżku, wymęczona po całym dniu. Jest leczona na depresję, od półtora roku bierze udział w psychoterapii, świetnie funkcjonuje, rozwija się, walczy z lękami. "Jesteś dobrą mamą" powiedziała i przytuliła się do mnie bardzo mocno. Tak jak lubię. 

Z jednej strony wiem, że chorych ludzi, zwłaszcza bliskich, nie wolno zostawiać w tak trudnych sytuacjach. Autorka wiadomości nie robi tego sama, to choroba działa jej rękami. Z drugiej strony wiem, że ja teraz nie udźwignę pomagania innym. Bardzo to przykre, że mogę tylko powolutku, w równym tempie, odsuwać się na bezpieczną dla siebie pozycję. That's life. 

wtorek, 23 kwietnia 2024

cholera

Chwilami zapominam, że jestem chora. Robię coś, jestem zaangażowana, czuję spokój, beztroskę i nagle przypomina mi się moja sytuacja. Cholera.

Za cztery tygodnie moja młodsza córka ma osiemnaste urodziny. Ustaliłam sama ze sobą, że moja operacja odbędzie się po jej imprezie. Będę nalegać, żeby tak było. 

Odwołuję kolejne spotkania i imprezy, w których miałam uczestniczyć. Widzę, jak dużo tego było. Widzę, że przesadzałam ostatnimi czasy. Gdy będę zdrowa, chcę pamiętać o tym, że mam prawo siedzieć w domu i robić wielkie nic. Z przyjemnością. 






sobota, 20 kwietnia 2024

przeniesiona

Szuka Kalina spokojnych, miłych, łagodnych książek do czytania. 
Jeśli możecie coś polecić - poproszę. Kupię sobie w skupszopie, bo bardzo lubię ten sklep.

Szuka Kalina spokojnych, miłych, łagodnych filmów do oglądania, dostępnych na Netflix.
Jeśli możecie coś polecić - poproszę. 

W tym tygodniu chwila wytchnienia. Żadnych badań, żadnych lekarzy. 

Pod koniec tygodnia Kalina najprawdopodobniej zostanie zawieziona przez męża do Berlina i wsadzona w pociąg do Amsterdamu. I spędzi Kalina w Holandii tydzień, łażąc po sklepach z używaną porcelaną, używanymi torebkami, używanymi rzeczami w stylu kowbojskim i każdym innym, o jakim można sobie tylko zamarzyć. W Hadze jest na przykład sklep z używanymi jeansowymi ogrodniczkami i butami Birkenstock. A w samym centrum jest sklep z luksusowymi rzeczami z lat 70 i 80. Córki Kaliny go uwielbiają, przymierzają w nim marynarki z poduchami na ramionach, pensjonarskie sukienki w kratę z falbankami, dziwaczne szpilki i berety z pomponami. Kalina patrzy na nie i czuje się przeniesiona do swojego dzieciństwa. A w sekrecie może Kalina wyznać, że nie lubi tego stylu. A dla córek Kaliny to szyk i smak. 


piątek, 19 kwietnia 2024

in case

Kalina zobaczyła swoją chorobę na zdjęciu.
No jest. 
Jakoś bez zdjęcia, gdy choroba istniała w sferze werbalnej, było Kalinie lżej.
Teraz i zdjęcie jest, i papiery poświadczające...

Cudowna prawniczka przygotowała dla Kaliny listę rzeczy do zrobienia. Just in case. 
Kalina załatwia kolejno różne rzeczy. Just in case. 
Dziś notariusz. Just in case... 



środa, 17 kwietnia 2024

niepotrzebnie

Burze, ulewy, gradobicia - Kalina wie, że kwiecień plecień, ale to nie znaczy, że Kalina wyraża na to zgodę.

Nie i nie.

Pogoda powinna być umiarkowana. Łagodne słońce i od czasu do czasu obfity, acz łagodny deszcz.

Do tego temperatury umożliwiające chodzenie bez skarpetek.

I pełna puszka z kawą w domu.

I wygodniejsza lampka przy łóżku, bo przy tej zupełnie źle się czyta.

A  gdyby ktoś robił Kalinie śniadanie do łóżka to już nawet mogłaby od czasu do czasu przejść w okolicy jakaś burza. 

Kalina jest na zwolnieniu lekarskim, ale wie, że w pracy syf. Wypełzły problemy, zamiatane od dawna pod dywan. Dobrze, że Kaliny tam teraz nie ma. Źle, że docierają do niej strzępki informacji i stresuje się niepotrzebnie. 





niedziela, 14 kwietnia 2024

dalszą

Umawianie wizyt u lekarzy, badań potrzebnych przed dalszą diagnostyką, załatwianie niezbędnych rzeczy (np. piżama zapinana na guziki) - to teraz rzeczywistość Kaliny.

- Tak dzielnie zapuściłaś włosy, a teraz znowu będą krótkie - powiedziała córka Kaliny.

Kalina postanowiła iść do fryzjerki i obciąć włosy na bardzo krótko. Będzie czas przyzwyczaić się do krótkich, późniejszy brak włosów nie będzie takim szokiem.

Do chirurga Kalina może zarejestrować się dopiero na 20 maja. To dla Kaliny za długie oczekiwanie. Spróbuje Kalina zadzwonić, poprosić, zgłosić się jako "osoba awaryjna", gdyby ktoś odwołał wizytę. Może się uda.

Są chwile, że Kalina zapomina, w jaki syf wdepnęła. Są chwile, że pamięta. Te drugie są i dłuższe i cięższe. 

Objawy choroby dają o sobie znać. Naturalnie teraz Kalina ma bardziej wyostrzone postrzeganie i szybko je zauważa. Przedtem były przypisywane zmęczeniu, złej pogodzie, niewyspaniu, stresom i nieodpowiedniej diecie. Teraz już wiadomo, że w ciele Kaliny zaniemogło sterowanie pewnymi procesami. 

 

sobota, 13 kwietnia 2024

czas

 Natychmiast po zakończeniu rezonansu Kalina została poproszona na rozmowę do sąsiedniego gabinetu. 

- Są jakieś wątpliwości - powiedziała urocza pani techniczka.

- Nie może mi pani nic powiedzieć? - spytała uśmiechnięta Kalina

- Nie.

- Ja domyślam się, co się stało. Zapewne miałam niewielki udar w zeszłym tygodniu.

Techniczka spojrzała zaskoczona

- To nie jest udar, proszę pani.

    Bardzo miła, delikatna, starsza pani doktor opisała Kalinie sytuację. To nie jest udar. To jest diagnoza, której raczej nie da się słuchać na stojąco. Kalina usiadła.  Lekarka zaproponowała Kalinie szklankę wody i płakała razem z Kaliną. 

    Natychmiast ustalono termin dalszych badań. Na wtorek. Pracownia rezonansu sama skontaktuje się ze specjalistą po konieczne skierowania. Kalina nie musi nic robić. Kalina trafiła na dobrych ludzi. 

    Raczej na pewno operacja. To pierwszy etap. 

    Dobra lokalizacja - brzmi to trochę jakby Kalina kupowała teraz dom, a nie dodatkowych kilka lat. 

    Mąż zawiózł Kalinę natychmiast do lekarki rodzinnej. Była 17.52. Lekarka pracuje do 18.00. Miała czas. Miała serce. Przedstawiła plan działania. Na razie omijamy kartę pacjenta onkologicznego, próbujemy dostać się prywatnie do chirurga. Od razu wiemy do którego. Jest szpital w pobliżu, który zajmuje się takimi schorzeniami. Nie szukamy w innych miastach. Lepiej w pobliżu. Łatwiej dla rodziny. 

    Rozmowa ze starszą córką: "Mamo, mów wszystkim tylko to, że jesteś chora. Wybierz sobie jedną osobę, z którą będziesz rozmawiać i jej opowiadaj o szczegółach. Na pytania odpowiadaj, że chcesz chorować prywatnie. Informacja, na co jesteś chora, nie nadaje się dla publiczności. Ludzie cię zniszczą radami i litością. I wzrokiem, pytającym "to ty jeszcze żyjesz?". 

    Kalina odwołuje kolejne zaplanowane rzeczy. Każdy pyta. Kalina wie, że to pytania z troski, ale na nie nie da się odpowiadać. Nie teraz. Teraz jest czas na Kalinę. 


środa, 10 kwietnia 2024

atakiem

Postawiona w poniedziałek diagnoza dała mi poczucie ulgi. To tylko i aż migrena.
Pojutrze rezonans i konieczność wykluczenia innych tematów. Bez tego nie mogę brać leków przeciwmigrenowych.
Muszę też mieć uregulowane ciśnienie, bo leki przeciwmigrenowe mogą powodować skoki ciśnienia. 
Nie mam uregulowanego ciśnienia. Mam skoki już teraz.
Chcę zdążyć z ciśnieniem i rezonansem przed kolejnym atakiem migreny.
Nie dam rady znieść go bez leków. 

Neurolog, do którego zupełnie przypadkowo trafiłam, okazał się wyrozumiałym i cierpliwym człowiekiem.  
Dał mi rady, jak przetrwać kolejny napad.
Poinstruował mnie, co robić natychmiast po rozpoczęciu ataku: przyjąć leki w ciągu 15-30 minut. Leki zawsze muszę mieć przy sobie. Nie będzie czasu na szukanie apteki. 
I mam obserwować, jakie są pierwsze symptomy migreny. Muszę nauczyć się ją rozpoznawać. Żeby nie przeoczyć pierwszych 15 minut. 

I to wszystko brzmi jak przygotowanie do wojny. I trochę jest wojną. Wcześniej często bolała mnie głowa i uznawałam, że boli mnie bardzo. Teraz już wiem, co to jest "boli bardzo". Odchodziłam od zmysłów. Wiłam się na łóżku, szukając pozycji, w której choć na chwilę ból zelżeje. Nie piłam, nie jadłam, nie miałam ochoty mówić. 
Koszmarny ból. 

Jakiś czas temu koleżanka z pracy miała atak migreny. Poradziłam jej, żeby pojechała do domu, a ona siedziała na krześle w pokoju nauczycielskim i gapiła się na ścianę. Powiedziała, że woli sobie jeszcze posiedzieć. Teraz wiem - trzeba było zawieźć ją do domu. Nie pytać. Wsadzić w samochód i zamknąć w cichym pokoju. 

sobota, 6 kwietnia 2024

osiemnaste

Kalina chyba choruje. Na razie skontaktowała się z neurolożką i internistką. Objawy dziwne. Kalina nie chce o nich myśleć.

Kalina chodzi do pracy, myśląc ciągle, że świat zawali się, jeśli położy się do łóżka na kilka dni. Głupie to. Kalina wie. 

Wiosna przechodzi gdzieś obok, częste burze nie poprawiają samopoczucia.

Obie córki Kaliny buszują dziś po sklepach w poszukiwaniu sukienki na osiemnaste urodziny młodszej. Osiemnaste. Młodszej.

Dziś w aptece Kalina, zapytana przez uroczą farmaceutkę, czy lek jest dla dorosłej osoby, powiedziała, że tak. Był dla młodszej córki. Tej wkrótce dorosłej. Dziwne uczucie. Radosne ale i smutne.