Ale co mnie podkusiło, żeby powiedzieć "Nie ma pani Magdy? A może wolna jest jakaś inna pani?"
No co?!
Co ja takiego złego zrobiłam, że trafiłam do wrestlingowca polskiego fryzjerstwa?!
 |
| komediowo.pl |
Przez pierwszą minutę siedziałam z oczami szeroko otwartymi, gapiąc się w lustro z niedowierzaniem. Pani obcinała moje włosy tak, jak kiedyś ciocia Ewa swojego pudla z ADHD. Pochylała się gwałtownie z szeroko rozdziawionymi nożyczkami i niezbornym ruchem obcinała cokolwiek co odstawało od skóry, ciesząc się z każdego spadającego na podłogę fragmentu sierści.
A potem siedziałam z zamkniętymi oczami, bo bałam się patrzeć na to, jakiej czystości są szczotki do włosów, którymi mnie traktuje. Nawet na nożyczkach poprzyklejane były włosy poprzednich pokoleń.
Od razu poczułam, jak na mojej skórze rozkładają swoje leżaczki wszystkie gronkowce, paciorkowce i inne owce... Przypomniały mi się zajęcia z mikrobiologii, na których z radością hodowaliśmy urocze zjadliwe patogeny o nieznanych nikomu nazwach.
Na szczęście nie miałam okularów, więc nie dostrzegłam pieczarek i borowików, które prawdopodobnie rosły na bluzeczce pani (czarnej, ale nie jestem pewna czy to z powodu fabrycznego zabarwienia, czy wręcz przeciwnie...).
Pomimo iż stopień mojego przerażenia był bardzo wysoki, pani fryzjerce udało się przerazić mnie jeszcze bardziej. Pokazała mi, jak moja fryzura wygląda z tyłu...
Sprawdziłam, kto jest patronem fryzjerów.
Święta Magdalena.
No i co!? Ładnie to tak kpić z Kaliny?!