wtorek, 24 stycznia 2017

aplikacji

olx
- Zupełnie nie rozumiem tych durniów, którzy nie ściągają sobie na smartfona aplikacji do kupowania biletów. To są jacyś debile. Każdy kretyn wie, że to jest mega przydatne. Ja tam jestem tolerancyjny, ale to już jest zwykła głupota. A ty ją masz!?
- Nie.
- No ale, wytłumacz mi, czemu! Przecież to jest podstawa! Ja rozumiem, że można nie lubić gadżetów, że można nawet, jak w średniowieczu, używać telefonu z klawiszami, ale żeby nie ściągnąć sobie tej aplikacji?! To świadczy o kompletnej głupocie!
- To jest przecież tylko jakiś program do telefonu.
- Jakiś program?! No to gratuluję ci podejścia do życia. Ej, słyszeliście? Mamy tu Dziewicę Orleańską walczącą o wolność do zacofania!

43 komentarze:

  1. Ja tez nie mam. Ale mam bilet miesieczny - do którego obozu mnie to kwalifikuje, debili czy dziewic orleanskich?
    Albo czekaj czekaj, stworze trzeci front i pomieszam szyki, buahahaaa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obojętnie gdzie poprowadzisz linię podziału, któraś część Diabła będzie wystawała. A to ogonek, a to środkowy palec, a to jeden kwartał pośladka.
      W przypadku biletu miesięcznego wystaje kwartał. Tak podejrzewam, hmm...

      Usuń
  2. Jestem debilką :) głupia idiotką, czy na odwrót i niedziewicąkurwa, ale nie ubolewam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zaskakuje ostrość sądów. Jeśli nie robisz tego co ja, jesteś idiotą. Ciekawe to. A może właśnie nieciekawe...

      Usuń
    2. A przecież ta różność jest piękna, uzupełnianie, dostrzeganie w innych różnic i miłowanie ich, podziwianie. Tak, tak, ta ostrość osądów zabija...

      Usuń
    3. Dzień dobry, Drogie Debilki, dołączam do Was!

      Poważnie, to widzę zupełnie inny problem - od lat szydełkuję. Opuszczam jednak kolejne fora i grupy szedłkowiczek, bo nie mogę znieść hejtu. Trudno to sobie wyobrazić, że kobiety mogą się zwyzywać od kurew z powodu włóczki, prawda? A to powszechne. Myślisz inaczej - jesteś wrogiem. Uciekam od ludzi, którzy nie umieją się ładnie różnić. Od pana "tolerancyjnego" pewnie też bym uciekała. Skoro głupia apka to pretekst do wyzywania innych od debili, to wolę nie wiedzieć, jak on sobie radzi z poważnymi różnicami.

      Usuń
    4. Niestety lisu, w każdej przestrzeni, gdzie jest więcej ludzi dochodzi do różnic, tyle że trzymamy się tych, którzy nam odpowiadają i w poglądach i w ich wyrażaniu. Czasami dochodzi do nieporozumień, ale zawsze zrzucam to na karb tej szklanej ściany. Ale żeby rzucać na lewo i prawo epitetami... to już nie dla mnie. Tak samo unikam literackich spotkań, gdzie dochodzi do podobnych rozmów, że aż się rumienię. Nawet jak unikamy podobnych sytuacji i miejsc, to Ci ludzie przychodzą do nas. Stalkier przypiął się do bloga i nie przestaje nadawać. I serio nie rozumiem, skoro jestem dla kogoś gupią debilką, dlaczego codziennie się męczy i przychodzi ze swoją dobrą nowiną jak Świadek Jehowy. Odmawiasz, a on nie ustaje... chyba zamówię sobie jakąś apkę :P

      Usuń
    5. Myślę, że ktoś zalewający potokiem błota innych, sam ma niskie poczucie własnej wartości i tak próbuje je podnieść. Sama miałam blogowego stalkera. Bardzo współczuję, bo pamiętam ile mnie to nerwów kosztowało.

      Usuń
    6. To jest niebywałe. Zamiast się zaciekawić tym, że ja inaczej, to taki ktoś obśmiewa (w lepszym wypadku) lub obraża (przeważnie). Czy to jest jakiś efekt niedogłaskania przez mamusię w dzieciństwie?
      A radzić sobie z tym nie umiem wcale. Takie zachowanie jest według mnie formą agresji, a wtedy to ja tylko mogę uciekać...

      Usuń
    7. i ja dołączam ))) z radością do tak prześwietnego grona debilek he he he
      zwłaszcza, że nie komunikuję się miejsko...ale właśnie zdałam sobie sprawę, że bym nie umiała, ha.

      Usuń
    8. A, witamy, witamy. Szampan powitalny się należy, a jakże! :-)

      Usuń
    9. Ludzie potrafia bardzo szybko szufladkowac innych, oczywiscie nie patrzac na siebie.
      Ale zeby hejty nawet za wlóczke? :))

      Usuń
    10. Jeśli robienie na drutach relaksuje, to jak zachowują się te osoby, gdy akurat tego nie robią? ;-)

      Usuń
    11. Oni jak te ptaki, co robią na drutach ten sam towar robią i innych obrzucają (obrzucanie to też jakiś termin krawiecki jest). Takie hobby chyba. :)

      Usuń
  3. To ja też Orleańska jestem, może nie dziewica, ale...
    Walczę o prawa do zacofania. Myślę, że to celowy hejcik był, taki w stylu jak to zwą, osoboaplikacji. Generalnie mam to w d... poważaniu. A na telefon z klawiszami to się chyba nie da ściagnąć, tak sobie myślę. Więc o co ta wajna?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to, że ten kto głośniej krzyczy uważa, że ma racjejszą rację. ;-)

      Usuń
    2. "Krzyczy, to ma rację" to cytat z jakiegoś filmu albo sztuki teatralnej.
      Zawsze mi się przypomina w takich momentach.

      Usuń
    3. Muszę zapamiętać. Znam takich, którzy rację mają zatem prawie zawsze ;-) Brrr...

      Usuń
    4. Izabelko,
      Nie przyznawaj się, że masz telefon z klawiszami, bo takie telefony to mają tylko... ;) E-rozumiemy się? ;)

      Usuń
    5. Jak się ma telefon z klawiszami, to się jest teraz hipsterem! Sam szyk! Samszyk!

      Usuń
    6. Hipsterem mogę być, choć wolałabym hipisem.

      Usuń
    7. Został jeszcze hipopotam, ale tego odrzucamy 😉

      Usuń
  4. jakbym słyszała moją siostrę, która też kasuje bilety online. Ja tam wolę plastikową dyskietkę z chipem i tradycyjny kasownik ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od kilku miesięcy dochodzę do podjęcia decyzji, żeby stosować telefoniczne opłacanie biletów parkingowych... To jest niezmiernie wolne dochodzenie ;-)

      Usuń
    2. tym się na szczęście nie muszę zajmować ale elektronicznym biletem mnie zmusili likwidując papierowe okresowe. Spisek !

      Usuń
  5. A jak ktoś nie jeździ miejską komunikacją to już nie musi się obawiać o stan swojego umysłu oraz błony dziewiczej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda dziedzina stanowi zagrożenie. Wąski umysł obnaży swoje cechy bez względu na wzgląd ;-)

      Usuń
  6. Ja to jestem dopiero ciemnota egipska, bo nie dosc, ze nie mam w telefonie zadnych aplikacji, a juz na pewno takich, ktore wymagaja polaczenia z kontem bankowym, to ja nawet zdjec nie robie telefonem tylko aparatem fotograficznym;)))
    Telefon sluzy mi do komunikowania sie z ludzmi czyli rozmow i ewentualnie esesmanow. W wiekszosci przypadkow nie nosze przy sobie telefonu, za co regularnie mnie opiernicza Wspanialy, bo "jak spacerujesz i zrobi ci sie slabo to jak mnie zawiadomisz zebym po ciebie przyjechal". Fakt tu akurat ma racje, w mojej sytuacji zdrowotnej powinnam to ustrojstwo przy sobie nosic jak wychodze z domu.
    Czesto zapominam nawet o tym zeby sprawdzic czy ktos nie dzwonil, podobnie jak skrzynke mailowa sprawdzam raz od wielkiego dzwonu.
    Nie pracuje to po cholere mialabym sobie glowe zawracac telefonem:))
    Jak pracowalam to bylo wazne, teraz nic takiego sie nie dzieje zebym nie mogla odpowiedziec po kilku dniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam doktorat z zostawiania telefonu w samochodzie. Habilitację zrobiłam z przetrzymywania go całymi dniami przy łóżku w sypialni (wtedy nie słyszę dzwonienia...). A jak wyciszę dzwonienie, to nie odciszam przez kilka dni... Także wiesz, Stardust... Nie zaimponowałaś ;-)
      A jak Ci się zrobi słabo, to i tak nie zadzwonisz... Mnie przekonuje raczej, że powinno się mieć telefon, żeby wezwać pomoc jeśli ktoś inny tego potrzebuje.

      Usuń
    2. Moja teściowa nauczyła się dzwonić i odbierać połączenia. Ale te zetemesy...😊

      Usuń
    3. Stardust! W Hameryce i bez apków?! To nie moze byc prawda! ;)
      Zartuje oczywiscie. A za nieslyszenie / nieodbieranie tez zbieram regularne ochrzany... I czesto jak mi sie przypomni zeby zobaczyc, czy ktos do mnie dzwonil, to sie okazuje ze telefon martwy jak snieta ryba, a ja nawet nie pamietam, kiedy go ostatnio ladowalam.

      Usuń
    4. Mnie się bardzo podoba określenie "esemesada" - naturalnie oznacza obfitą wymianę zetemesów ;-)

      Usuń
  7. Na mój dziewiczo-orleański telefon nawet nie da się ściągnąć "apki". Kiedy on powstawał "apki" nawet jeszcze nie były w planach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "apki" - zapomniałam, że tak to się przecież nazywa... A ja cały czas stosuję "aklipacje" ;-)

      Usuń
  8. Rzeczywiście, bardzo tolerancyjny osobnik. Trzeba go było puknąć w wał nadoczodołowy. Telefonem,z taką aplikacją do pukania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Ove!
      Aplikacja do pukania to może nienajgorsza rzecz u faceta!😍

      Usuń
    2. Ove - odpowiedz! Nie mogę się doczekać!
      Bo - słyszysz ten aplauz? To ja!
      :-)

      Usuń
  9. A dla mnie smartfony i smart tv to super wynalazek. Zakupy, bilety, internet, za free, kindle, Spotify, Uber, aparat i kamera zawsze pod reka. Z tym ze ma to sens tylko przy nieograniczonym dostepie do netu.
    Choc ostatnio moj tata mnie sprowadzil na ziemie. Przed wylotem pyta: masz paszport, bilet, fortfel? Ja ze tak, on to pokaz, bo slyne z gubienia i zapominania. Sprawdzam i pokazuje wszystko oprocz biletu, mowiac ze bilet w telefonie. -No to powodzenia jak zgubisz ten twoj wynalazek :)))
    Ps. Nie wiem dlaczego nikt jeszcze nie wpadl na podgrzewane sluchawki do uszu, zeby nie marzly zima :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja jestem starsza pani, ale aplikację mam i używam:)
    A wzięło się to stąd, że często gęsto nie mam przy sobie drobnych na... parkowanie; zamieniłam komórkę na smartfon, tylko po to, żeby móc płacić za parking online, a potem poszło...:) Też i w autobusie i tramwaju; ale tak 'w ogóle', to aplikacji używam oszczędnie, czyli nie zaśmiecam smartfona byle czym, a tym, co mi potrzebne.
    Pozdrawiam z Wrocławia, zasypywanego właśnie śniegiem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to to. Do tego właśnie powoli dorastam... Nigdy nie mam drobnych na parkometry, nie wszędzie parkometry chcą rozmawiać z kartą płatniczą... 😀

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":