piątek, 25 marca 2016

suspensu

- Tak się cieszyłam, że nie chorujemy. Że jakoś się trzymamy, mimo wszechobecnych infekcji, gryp, biegunek i kataru
- Kto zachorował?
- Starsza córka. Ona wie, jak to się robi. Jest mistrzynią suspensu. Najpierw dyskretnie wspomina, że chyba będzie chora, co daje nam jakiś kwadrans na zorganizowanie leków przeciwgorączkowych. A po chwili ma już swoje 40 stopni i trudno się z nią porozumieć.
- I co z nią teraz?
- Śpi. Tak będzie przez kilka dni. Gorączka po kokardę, leki przeciwgorączkowe, spanie, spadek gorączki, gorączka po kokardę, leki... Trzeba się trzymać schematów.

czwartek, 24 marca 2016

rzewnymi

- No i zakochałaś się w Gabrielu Kaczmarku?
- Od pierwszego dźwięku. A potem było już tylko gorzej. Pod koniec spektaklu płakałam rzewnymi łzami.
- A ostrzegałam! Ostrzegałam! Ten facet sięga absolutu.
- On ten absolut wyrwał mi w serca!
- Widzę, że cię wzięło!
- W przerwie można było kupić płytę z jego poprzednią operą...
- O, pożyczysz?
- Nie kupiłam...
- O boże...
- Cholerny absolut...

środa, 23 marca 2016

wychowało

- Zaczęłam czytać córce baśnie Andersena. Trochę z konieczności, a trochę z ciekawości, czy to jeszcze działa na dziewczynki.
- Przeżyłaś szok?
- Do teraz nie mogę się pozbierać!
- Miałam tak samo. Moja córka siedziała podczas czytania obok mnie i nawet nie mrugała oczami.
- Moja leżała na dywanie, patrzyła w sufit i nie odzywała się ani słowem.
- A ja myślałam, że moje pokolenie było ostatnim, które wychowało się na tych...
- Ale żeby aż tak...?

wtorek, 22 marca 2016

mięcha

- Od czasu do czasu napada na człowieka ochota na wielki kawał pieczonego mięcha. Takiego, które jeszcze niedawno biegało na czterech nogach po łąkach i lasach. Nabyłam ów kawał drogą kupna.
Do mięsa dołączona była instrukcja przyrządzania: że najpierw patelnia, potem piekarnik, ile czasu, w jakiej temperaturze... No nic, tylko robić, jeść i przypominać sobie swoje jaskiniowe korzenie.
Po dokonaniu wszystkich punktów zgodnie z instrukcją należało wyjąć mięso marzeń z piekarnika i pozwolić mu zrelaksować się przed jedzeniem. Obsmażyłam, upiekłam, wyjęłam i uznałam, że mięso jest... nie do końca upieczone, żeby nie powiedzieć: kompletnie surowe. Uznałam, że nawet ja, miłośniczka niedopieczoności, nie będę w stanie zjeść mięsa, w którym włókna białkowe są w stanie zupełnie nienaruszonym.
Umieściłam wspomniany kawał żarcia ponownie w piekarniku, przedłużając czas pieczenia o połowę. Piekarnik zadzwonił, mięso wyjęłam. Zgodnie z instrukcją zapewniłam mu godziwy odpoczynek. Pełen relaks. Dojrzewanie przed obiadem.
Niestety, był to zdecydowanie relaks jednostronny, gdyż trudno mi było się relaksować, widząc coś tak pysznego i jeszcze na dodatek wąchając zapach, który do mięsa dołączony był gratisowo.
Po kilkunastu minutach powstrzymywania się od pożarcia pieczeni zaczęłam kroić mięcho jak przykazano i ku mojemu zaskoczeniu zauważyłam, że wyciekający z niego płyn do złudzenia  przypomina czystą, żywą krew. Mięso było surowe.
Nie zebrałam wyciekającego płynu na czerninę, czego żałuję...
Pokroiłam kawał świni na plastry, wsadziłam do piekarnika, ustawiłam funkcję: grill i teraz czekam, aż wyjdzie z mojej wspaniałej pieczeni cokolwiek, co nie będzie na talerzu przypominać scenografii do filmu "Teksańska masakra piłą mechaniczną".

poniedziałek, 21 marca 2016

szyję

- No i masz. Ledwo się wiosna zaczęła, a już mnie jakiś owad użarł w szyję! Wyskoczył bąbel swędzący, wielki jak Madagaskar!
- Nie martw się, może to tylko wszy?

zgodzisz

- Mamo, zgodzisz się?
- Nie.
- Ale mamo, no proszę!
- Nie.
- Ale proszę cię.
- A co ty zrobisz dla mnie?
- ??? Yyyy... Wyniosę śmieci?
- To ja dla ciebie wyniosłam wczoraj śmieci i jesteśmy kwita. Ale się nie zgodzę.

niedziela, 20 marca 2016

czyta

- Fundacja, nadzorująca akcję "Cała Polska czyta dzieciom" wydała mnóstwo ślicznych, kolorowych ulotek-zakładek, które są rozdawane dzieciom. Zastanawiam się, czy reklamy tej kampanii nie powinny być raczej drukowane na kartach kredytowych i na odwrocie paragonów ze stacji benzynowych...
- Może lepiej na opakowaniach kawy i tabletkach nasennych?
- Tak. Na tabletkach nasennych. To byłby hit.

sobota, 19 marca 2016

przeciętny

- Jaka jest twoja ulubiona książka?
- "Dzieci z Bullerbyn".
- Nie, no daj spokój! Jakaś dla dorosłych.
- Niech będzie "Czarodziejska góra" Manna.
- Nie możesz podać jakiejś zwykłej książki? Odpowiedz tak, jak na takie pytania odpowiada przeciętny Polak!
- W takim razie: książka gwarancyjna najnowszego iPhone'a...

samochodzie

- Czytam "Bezcennego" i wkurza mnie ta książka okropnie. Po pierwsze jestem zła, że to nie ja wymyśliłam taką świetną fabułę. Po drugie zarwałam przez nią noc, a dzisiaj w nocy jadę do Warszawy i znowu się nie wyśpię. A po trzecie mam tylko książkę a nie audiobooka i nie mogę słuchać w kuchni i w samochodzie.

piątek, 18 marca 2016

przebadany

- Taka nagonka na suplementy diety w internecie, a ja i tak tego nie rozumiem...
- Lek musi być przebadany, kontrolowany, podlega normom. A suplement diety nie musi być przebadany, jego produkcja nie jest kontrolowana i nie podlega żadnym normom.
- Czyli że mogę od jutra zacząć produkować środek na zmniejszenie spożycia czekolady i sprzedawać go w kapsułkach jako suplement diety?
- Teoretycznie możesz. Praktycznie chyba nikt nie kupi środka na zmniejszenie spożycia czekolady, bo przecież czekolada jest najpyszniejsza na świecie i wszyscy chcą ją jeść!

czwartek, 17 marca 2016

morska

- Świnka morska jest zwierzęciem wybitnie inteligentnym. Ma wrodzone umiejętności, których może jej pozazdrościć przeciętny człowiek. Otóż świnka rozpoznaje moment, w którym człowiek się budzi. Nie trzeba nawet się poruszyć, wystarczy zmienić bieg oddechu z pozycji "sen"na pozycję "prawie jawa". Wówczas świnka zaczyna piszczeć tak głośno, że natychmiast ktoś z domowników biegnie ją nakarmić.
- Miliony lat świńskiej ewolucji zrobiły swoje...

środa, 16 marca 2016

kierowca

- Sąsiad opowiadał mi, że podczas urlopu przejechał jako kierowca 1700 km w dwa tygodnie.
- I był z tego dumny, czy się wstydził, że tak mało?
- Normalni ludzie spędzają inaczej wakacje niż my!
- Normalni ludzie spędzają wakacje, a w naszym wypadku to wakacje spędzają nas!

wtorek, 15 marca 2016

znajomością

- Podobno w Polsce brakuje osób ze znajomością niemieckiego, które znają się na biznesie.
- Mam wrażenie, że w Polsce generalnie brakuje osób, które znają się na biznesie. Niemiecki nie odgrywa tu większej roli.

niedziela, 13 marca 2016

psem

- Spaliśmy latem na kempingu razem z setką niemieckich emerytów. Każdy z nich przyjechał na kemping z psem. Oczami wyobraźni już widziałam psie miny na każdym zakręcie, gryzące się psy na ścieżkach i plączące pod nogami smycze.
- I co?
- Niestety... Pieski były jak z obrazka. Ciche, spokojne, przyjaźnie nastawione do innych psów i do ludzi i na dodatek właściciele sprzątali po nich miny.
- Różnice między Wschodem i Zachodem...
- Ale żeby dotyczyły nawet psich kup?!

sobota, 12 marca 2016

geografii


- Dziewięcioletnia córka koleżanki spytała ją ostatnio, czy o narządach rozrodczych człowieka będzie się w szkole uczyła na lekcjach geografii.
- A powinna! Te wszystkie wzgórki i jaskinie...

środa, 9 marca 2016

siwieją

- Jakie równouprawnienie? Jakie? Mężczyźni nie depilują nóg, a jak siwieją, to uznajemy to za zaletę!
- Nie marudź. Ciebie siwizna przecież nie dotyczy i nigdy nie będzie.
- Tak. Dziękuję ci. Naturalnie, że ja zawsze naturalnie.
- Tylko że przez pół życia byłaś hiszpańską brunetką, a teraz jesteś irlandzką blondynką...
- Natura zmienną jest, a świat się kurczy. Nie poradzisz. Nie
poradzisz...

wtorek, 8 marca 2016

life

- Anglicy zawsze tacy grubiańscy. Nie to co my - naród z tradycjami, bogatą historią, kulturą języka i obyczaju. A u nich prostactwo na każdym kroku widać. Weźmy na przykład taki zwrot: samo życie. Ileż w nim treści. Ileż poezji. A po angielsku? Fucking life! Niegustownie.
- Chyba się pomyliłaś, bo fucking life znaczy pieprzone życie.
- Proszę, nawet nasze pieprzone życie ma w sobie tę filuterną dwuznaczność...

poniedziałek, 7 marca 2016

paznokci

- Zauważyłam, że wszystkie prace domowe, wymagające moczenia rąk w cieczach żrąco-chemicznych, okazują się niezbędnie konieczne na dzień po pomalowaniu paznokci.

gruntową

- Dowożę do szkoły trzy dziewczynki. Dwie własne, jedna pożyczona. Do domu trzeciej dziewczynki jedziemy drogą, zwaną szumnie gruntową. Gruntu na niej niewiele, przeważają dziury, wąwozy i kaniony. Jazda po niej to bezustanny slalom. Nie slalom pomiędzy dziurami, bo się nie da. Jest to slalom związany z próbami jechania chociaż jednym kołem po górkach, gdyż albowiem utknięcie wszystkimi czterema kołami w dołkach może spowodować dłuższy postój. Droga ma około kilometra, przejazd nią zajmuje ponad 5 minut. Pięć podskakujących minut, z oczami wlepionymi w trasę, z okrzykami: mamo, w lewo!, mamo, duży dół po prawej!, mamo, spróbuj teraz szybciej!.
Dziś, jak zwykle, moje dziecię zadzwoniło do koleżanki, informując, że wyjeżdżamy. Trzecia dziewczynka kończy wtedy śniadanie, zakłada paltocik, bierze tornister i wychodzi z domu, oczekując, aż my się dokulamy. I co się dziś stało? Wyrównali nam drogę! Nie, żeby aż asfalt, ale przejechał spychacz i mamy prawdziwą drogę gruntową, którą można jechać!
Zburzyło nam to cały dojazd do szkoły. Byłyśmy za wcześnie pod domem trzeciej dziewczynki, ona się zdenerwowała, że musiałyśmy na nią czekać, dojechałyśmy szybciej do pierwszej szkoły, co pociągnęło za sobą łańcuszek dzieci, przyjeżdżających za wcześnie na lekcje.
Taka sytuacja.

niedziela, 6 marca 2016

kot

- Chyba adoptował mnie kot...
- Dba o twój wikt i opierunek?
- Na razie dba o izolację termiczną mojej szyi w nocy... Nie wiem, czy można to uznać raczej za wikt, czy raczej za opierunek...
- To jest opakunek. Na resztę musisz sobie zapracować. Kot niczego nie robi bez powodu. Nawet gdy cały dzień śpi, jest w tym głęboki, moralny sens.