sobota, 6 kwietnia 2024

osiemnaste

Kalina chyba choruje. Na razie skontaktowała się z neurolożką i internistką. Objawy dziwne. Kalina nie chce o nich myśleć.

Kalina chodzi do pracy, myśląc ciągle, że świat zawali się, jeśli położy się do łóżka na kilka dni. Głupie to. Kalina wie. 

Wiosna przechodzi gdzieś obok, częste burze nie poprawiają samopoczucia.

Obie córki Kaliny buszują dziś po sklepach w poszukiwaniu sukienki na osiemnaste urodziny młodszej. Osiemnaste. Młodszej.

Dziś w aptece Kalina, zapytana przez uroczą farmaceutkę, czy lek jest dla dorosłej osoby, powiedziała, że tak. Był dla młodszej córki. Tej wkrótce dorosłej. Dziwne uczucie. Radosne ale i smutne. 


sobota, 30 marca 2024

spokój

Przyroda obudziła się z dnia na dzień. Rośliny rozwijają pąki w oczach. Zaskoczone krótkim snem muchy latają otępiałe. Ptaszydła drą się na całe gardło, siedząc na czubkach drzew.
Jest cudnie.

Kalina z mężem i młodszą córką zjedzą jutro małe śniadanko. Jajeczko, twarożek z ziołami, pomidorki i szczypiorek.
Spokój.
Spokój.
Spokój.

Dwa dni temu minęła kolejna rocznica śmierci mamy. Nie wiem, która. Nadal bardzo mi jej brakuje. I ciągle łapię się na tym, że chcę do niej zadzwonić. 

poniedziałek, 25 marca 2024

makijażu

 Kalina jest wychowawczynią klasy 7.

To trudny okres w życiu człowieka, Kalina to wie i z całych sił próbuje pomóc przetrwać ten czas swoim uczniom.

Teraz pojawiło się nowe zjawisko: dziewczynki uczą się sztuki makijażu.

I cierpi Kalina, gdy widzi to, co dzieje się na twarzach jej uczennic. Bo są to zwykle zaskakujące plamy w okolicach kości policzkowych, dziwne uliniowania w pobliżu oczu i powieki pokryte niezdrowym nalotem.

Dziś na przykład rozświetlacz pomylił się komuś z korektorem i wszystkie pryszcze zostały pomalowane na błyszczący beż. Bardzo oczojebny. I jeśli była jakaś szansa na niezauważenie pryszczy, to zniknęła pod subtelnym brokatowym beżem, który lśnił się jak psu jajca.




sobota, 23 marca 2024

parametry

Nie jest dobrze u Kaliny. Spadły wszystkie parametry, gwarantujące radosne życie.
Kalina wie, że nie umie sobie radzić z problemami. Że jedno małe gówienko potrafi rozwalić Kalinę na dłuższy czas. Że Kalina w kwestii szczęścia jest zero-jedynkowa: albo wszystko jest dobrze, albo nic nie jest dobrze.
I teraz nie jest.

Kalina próbuje walczyć ze sobą, ale jak tu z honorem walczyć z kimś, kto nie walczy?

Na twarzy Kaliny natychmiast widać wszystkie nieprzespane godziny, zapętlone myśli, troski, smutki i łzy. Dziś Kalina wygląda stosownie do okoliczności. Czyli źle. 



środa, 20 marca 2024

ginąć

Kalina zaczęła ginąć w papierach. 

Aktualnie poszukuje oryginału umowy, którą przeskanowała dwa tygodnie temu. No nie ma. 

Będzie trzeba napisać nowy oryginał.


Trudno cokolwiek znaleźć, bo cała sypialnia Kaliny jest obłożona pracami uczniów. 

Kalina obiecuje sobie tym samym, że koniec z przynoszeniem prac uczniów do domu. Należy poprawiać je w szkole, na przerwach, gdziekolwiek i kiedykolwiek, tylko nie w domu.

Amen.



wtorek, 19 marca 2024

podeszwy

Pierwszy raz w życiu Kalina kupiła sobie drugą parę tych samych butów, gdyż pierwsze właśnie zaczęły mieć dziwne przetarcia w newralgicznych miejscach, a lubi Kalina w nich chodzić bardzo. Może nawet za bardzo. 

Dotarła przesyłka.

Kalina odpakowała nowe buty.

Są inne.

Zawezwała Kalina na konsylium męża: jak to możliwe, że nowe buty mają inne podeszwy i inny kształt, chociaż miały być takie same? 

Mąż Kaliny, człowiek bez odrobiny zrozumienia dla spraw najistotniejszych, odrzekł: Podeszwa jest taka sama, tylko stara została bardzo starta. But ma taki sam kształt, tylko stary jest tak sponiewierany.

I została Kalina sama z nowymi i starymi butami. Z inną podeszwą i innym kształtem.

Zdążyła jeszcze tylko powiedzieć mężowi, że to kłamstwa są i pomówienia, że wcale że nic nie starła i nie sponiewierała i że to wszystko jest wina męża. Bo nie ma zrozumienia dla spraw najistotniejszych.


niedziela, 17 marca 2024

objętości

Kalina użyła dziś na próbę odżywki do włosów swojej córki i to, co teraz widzi Kalina w lustrze, jest zaiste imponujące.
Otóż z włosów Kaliny, delikatnie pofalowanych, długości do ramion, układających się w delikatne skręty, nie zostało nic. Natomiast na czerepie Kaliny umościł się obfity snopek cienkich nitek, sterczących na wszystkie strony.
Jeśli ktoś oglądał Bridget Jones i pamięta, jak wyglądała po jeździe kabrioletem, to wie, o czym piszę. 
To niezwykłe, że aż tak można sterczeć na wszystkie strony. 
Kalina rozważa zatrudnienie się jako wiedźma w zamku strachów, lub alternatywnie jako urządzenie do ściągania pajęczyn z zakamarków.
Dobrze, że nie pada, bo włosy wkręcałyby się Kalinie w szprychy parasola. 
I może troszkę Kalina przesadza, opisując swój wygląd, ale takie jej prawo.

Odżywka do włosów nadająca objętości, nadaje objętości. I to jest w tym wszystkim najbardziej zaskakujące.
;-)

piątek, 15 marca 2024

sztuka

 Kalinie zdarza się chodzić samej do teatru i nie widzi Kalina w tym nic złego.

Ale dziś zrobiło się Kalinie smutno, bo ma dwa bilety i trzy kolejne osoby zgodziły się iść z Kaliną, po czym zrezygnowały.

W ten sposób Kalina pójdzie sama. Niby nic, ale jednak chciała Kalina iść w towarzystwie.

- Martwisz się, że nie będziesz miała z kim porozmawiać? - spytała starsza córka.

- Martwię się, że nie będę miała z kim porozmawiać, a obok mnie będzie puste miejsce - powiedziała Kalina.

Starsza córka chwilę się zastanowiła, po czym uznała, że to faktycznie gorsze niż sam brak rozmowy.

Nawet rozważała Kalina oddanie komuś biletu za darmo, ale nie chce się Kalinie dodatkowo angażować w poszukiwanie chętnych. 

Sztuka za dwie godziny. 

Oby była tego warta.

czwartek, 14 marca 2024

rajska

Borze zielony, jakich rodziców spotkała na swej zawodowej drodze Kalina. No mózg się lasuje.

Naprawdę wariaci.
Kalina ma nadzieję, że los postawił jej takich pieniaczy na drodze, żeby doceniła wszystkich innych rodziców swoich uczniów. 
Już docenia.

Kalina z radością odnotowała, że słońce wcześniej wstaje, a na pierwszej lekcji w szkole nie trzeba już zapalać światła. Hurra!

Kalina poinformowała szkołę numer dwa, że od września nie będzie już tam pracowała. Wezwano Kalinę na dywanik i przekazano jej stertę pochwał i zachwytów, połączonych z prośbą, żeby nie odchodziła. Gdyż biologów jest podobno wszędzie pełno, pod każdym kamieniem siedzą i czekają na pracę, ale Kalina jest pierwszą od lat biolożką w tej szkole, która umie biologię, lubi ją, a na dodatek lubi uczyć. To wszystko było bardzo miłe, acz Kalina nie chce tam pracować. I użerać się z rodzicami jak wyżej. 
- Jeśli dadzą ci więcej pieniędzy, to przemyśl pozostanie w tej szkole - powiedział mąż Kaliny, który od zawsze pracuje w korporacjach i nie jest w stanie zrozumieć zasad, które obowiązują w budżetówce. Uprzejmie proszę nie wyśmiewać się z niego. On nie winien, że myśli jak menadżer. 
- Szkoda, że mówią ci to, gdy chcesz odejść - powiedziała starsza córka, której racjonalizm i zdrowy rozsądek potrafią postawić człowieka na nogi.
- Będziesz miała więcej czasu na angielski, na czytanie i na pracę w ogrodzie - powiedziała młodsza córka, która jest aniołem i codziennie udowadnia, że spadła z nieba. 

Czytanie i ogród. Tak wygląda raj. Na pewno rajska Ewa też miała u siebie w pobliżu jabłonki herbatę i coś lekkiego do czytania. Jeszcze muszę zainstalować sobie w ogródku (który przecież jest zwykłą działką, ale w tym wypadku słowo "ogród" bardziej oddaje uczucia Kaliny) czajnik i toaletę kompostującą. 
Kalina spędza tymczasem długie godziny na oglądaniu roślin, które można by posadzić pod tują w ogrodzie. Cień i półcień. Gleba kwaśna. Propozycje mile widziane. 



sobota, 9 marca 2024

wnętrz

Kalina jest królową w swojej szkole, ponieważ jest jedyną panią od biologii. Dzięki temu nikt nie wtrąca się do wyglądu pracowni biologicznej i Kalina sama jest sobie sterem, żeglarzem i dekoratorką wnętrz.

Pracownia Kaliny ma zatem fragmenty duszy Kaliny tu i ówdzie:

Kobiety, na które Kalina zerka, szukając dla siebie sporej dawki siły i łagodności. 

Ulubione zwierzęta Kaliny

Lampiony i puchate chmurki, które wiszą nietknięte od września, chociaż spore grono koleżanek nauczycielek wieszczyło im rychłą śmierć z rąk uczniów. Ani jeden lampion nie został zerwany - a są przyczepione na słowo honoru, spinaczem do szpary w płytach sufitowych. Wystarczy je mocniej pociągnąć i spadną. Ale nikt nie ciągnie. I nie spadają. W tle widać tablice, na których oczywiście zwierzaki, ale też kopie Vincenta. I ryby pod sufitem, zrobione przez uczniów na lekcjach. 





umiarkowany

 Kalina od kilku dni ma gorączkę i katar. A od wczoraj do przeziębienia dopałętało się zapalenie miazgi w siódemce.

Teraz Kalina naprawdę nie wie, co ją boli: zatoki, czy ząb. I nie wie Kalina, czy w nocy budzi się, bo czuje pulsujący ból zęba, czy też jest to pukająca w czaszkę zawartość zatok. W ostatecznym rozrachunku - niewielka różnica. Boli, wybudza, męczy.

Pani dentystka Kaliny, która zna Kaliny lęk przed bólem na fotelu, bardzo się stara być delikatna w słowie i geście.

- Do poniedziałku powinna pani wytrzymać - powiedziała w piątek wieczorem. - Gdyby musiała pani jechać na pomoc dentystyczną, to polecam tę jedną.

Kalina zbladła.

- Jaka pomoc dentystyczna!? Przecież ja nie usiądę na fotelu przypadkowego dentysty!

Pani dentystka uśmiechnęła się uroczo.

- Oczywiście. Rozumiem, że dziś w nocy ból był zaledwie umiarkowany.

Kalina pożegnała się z dentystką, rozmyślając o tym, co powiedziała.

Byle do poniedziałku. Taki jest plan. Plan nie jest jeszcze skonsultowany z siódemką, ale nie będzie jakiś marny ząb pluł nam w twarz i dzieci nam germanił. 





czwartek, 7 marca 2024

tatuś

Kalina uczy miłego chłopca. Miły chłopiec powiedział Kalinie, że jego tata jest lekarzem. Kalina znała kiedyś lekarza o tym nazwisku i zonk! Okazało się, że to ten sam. 

Niestety lekarz ów jest tatusiem nie tylko chłopca i jego braciszków, ale też nieco wcześniej został tatusiem syna koleżanki Kaliny. Hm...

Taka to rodzinna impreza. 

W tej samej szkole pracuje też mama miłego chłopca i Kalina doszła do wniosku, że zdecydowanie lepiej będzie, gdy sama przyzna się mamie chłopca, że zna jej męża. Mama natychmiast napisała do męża, że pracuje z Kaliną i nagle niezwykła sytuacja: tatuś chłopca zupełnie nie pamięta Kaliny.

Naturalnie jest to możliwe. Takie rzeczy się zdarzają. Jednak biorąc pod uwagę stopień zażyłości w miłych czasach, wydaje się to zaskakujące. Tatuś chłopca nie raz był u Kaliny, Kalina w jego domu także bywała nierzadko... 

Kalina zrozumiała: tatuś nie chce, żeby Kalina rozmawiała z jego małżonką na jego temat. Kalina nie będzie. Być może małżonka nie do końca zna historię wcześniejszych dzieci swego męża (jeśli Kalina dobrze pamięta, było ich troje razem z synem koleżanki).

Jeśli Kalina umie liczyć, to tatuś ma swych dzieci siedmioro. Celowo Kalina użyła pełnego liczebnika, a nie zapisała cyfrą, bo cyfra 7 wygląda tak niewiarygodnie w kontekście liczby potomstwa, że prawdopodobnie uznano by ją za pomyłkową. Siedmioro dzieci z trzema kobietami. Czworo w domu, troje alimentowanych. 

Ja pierniczę.

wtorek, 5 marca 2024

traumą

Kalina dotarła do pracy z poczuciem, że ma gorączkę i dopiero w swojej sali na termometrze zaokiennym zauważyła, że jest plus 3 i to nie gorączka Kaliny, tylko zimnica zewnętrzna.
Cholera jasna.
Przecież był już kwiecień prawie! Niemal 20 stopni, cienka bluzka i pot na plecach podczas sprzątania działeczki!

Kalina będzie uczyła dziecko, które ma za sobą najgorszą z możliwych przeszłość. Historia jak z horroru. Dziecko nie może chodzić do szkoły, psychiatrzy orzekli, że z taką traumą musi kilka lat przyzwyczajać się do kontaktów z ludźmi. 
Jest agresywne, autodestrukcyjne, niezwykle wrażliwe na dotyk, ucieczkowe i aspołeczne. 
Gdy Kalina poczytała w dokumentach, co przeżyło, nie mogła słowa wydusić. Chciałoby się powiedzieć, że takie rzeczy się nie zdarzają, że to tylko scenariusz, powstały w głowie chorego twórcy. Niestety. Życie.

- Czy dobrze rozumiem, że moja rola polega na tym, żeby to dziecko rozwijało się intelektualnie, miło spędzało czas i miało kontakt z ludźmi, którzy go nie krzywdzą?
- Tak - odpowiedziała psycholog, która przygotowywała Kalinę przed pierwszą wizytą w miejscu zamieszkania dziecka. 

Zatem będzie Kalina "uczyła" przyrody najlepiej jak umie. Czytając książki, rysując, oglądając świat pod mikroskopem i przez szkło powiększające. Niech ten mały człowiek widzi, że są jakieś fragmenty świata, które nie są całkiem złe. 

PS. Kalina celowo używała określenia "dziecko", chociaż sama go nie lubi. W sercu Kaliny ochrona tego człowieka musi być jak największa i nie chce Kalina nawet tu nazywać go chłopcem lub dziewczynką. Chce Kalina pilnować klosza, który teraz dorośli próbują nad dzieckiem zbudować. 

poniedziałek, 4 marca 2024

czekolady

- Przyjechać?
- Przyjedź. Ale mam tylko tabliczkę czekolady. 

Kalina ostatecznie spędziła popołudnie, masując niezwykle napuchniętą dłoń koleżanki - układ krążenia nie daje rady po operacji i palce zaczęły wyglądać jak serdelki.
Wypiły kawę, zjadły całkiem niedobre ciasto, które kupiła Kalina po drodze i nagadały się po kokardę.

- Powiem ci, bo muszę komuś powiedzieć - zaczęła koleżanka i otworzyła szufladę w swojej głowie z napisem "straszny wstyd".
Kalina zna ją za długo, żeby jakiś tam byle "straszny wstyd" mógł zmienić jej życzliwość. 
Na pooperacyjnej dłoni można było zobaczyć zarys kostek, szuflada trochę się opróżniła, a większa cześć ciasta wylądowała w śmieciach. Obok strasznego wstydu. Typowa niedziela dwóch kobiet. 

wtorek, 27 lutego 2024

zaczepić

Powiedziała Kalinie, że długo bała się walczyć o swoje. Uczyła się asertywności, ćwiczyła przed lustrem ostre odpowiedzi na zaczepki.

Kiedyś wieczorem szła z psem ulicą. Naprzeciwko niej stanęło dwóch. Z rękami w kieszeniach. Z mętnym spojrzeniem. Zaczepili.

- Spierdalaj - krzyknęła, pociągnęła psa i odeszła. Dużego psa. Owczarka niemieckiego, co ma znaczenie dla tej historii.

Nie takich odpowiedzi na zaczepki się uczyła. Nie tak chciała umieć reagować, ale pies i jakaś siła dała jej moc.

- Myślę, że gdybym szła z ratlerkiem, powiedziałabym "Przepraszam pana, że musiał mnie pan zaczepić" - szepnęła w zamyśleniu.

- Myślę, że gdybyś szła z ratlerkiem, powiedziałabyś "Spierdalaj" - podsumowała Kalina, podziwiając jej moc.

Kalina nie umie "spierdalaj", ale bardzo chciałby nauczyć się czegoś podobnego. Bardziej Kalinowego, ale o równie silnym przekazie. 

powinnam

Nauczyciele nie powinni zajmować się rozwiązywaniem problemów rodziców i dzieci. To jest niedopuszczalne i chyba dlatego system szkolnictwa gnije i cuchnie.

Moim zadaniem jest nauczanie. Przy okazji powinnam zadbać też o powierzoną mi klasę wychowawczą. Ale czy powinnam działać, gdy dzieci dyskryminują kolegę, albo są agresywne, albo palą e-papierosy? 

Teraz już wiiem, nie powinnam. 

Powinnam wezwać rodziców i powiedzieć im: proszę zrobić porządek z własnym dzieckiem. Jeśli nadal będzie chamem i agresorem, powiadomię o tym sąd. 

A tymczasem w polskiej szkole stajemy na rzęsach, żeby robić za rodziców ich robotę. O co tu chodzi?

sobota, 24 lutego 2024

wojowniczką

Kalina poznała kobietę, która niemal całe życie podróżowała. Mieszkała w Ameryce Południowej, w Afryce, była w Indiach, autostopem zwiedzała południową Azję. Jest niezwykle waleczna i silna.

- Nigdy nie zdarzyły mi się żadne nieprzyjemne rzeczy podczas podróży - mówi.

- A może to co się zdarzało było nieprzyjemne, tylko ty jesteś wojowniczką i nawet tego nie zauważyłaś? - spytała Kalina.

Zamyśliła się. Pokiwała przeczącą głową. 

- Nic takiego mi się nie zdarza.

W subiektywnej ocenie Kaliny, kobieta ma teraz niezmiernie dużo problemów. Jej życie stanęło na baczność. Ale ona tego nie uważa za problemy. Tylko za sprawy. Za okoliczności. Za rzeczy do zrobienia.


Być może na tym polega wielkość: na niewidzeniu rzeczy zbyt małych, gdy jest się skupionym na tych odpowiednich rozmiarów.

czwartek, 22 lutego 2024

przypadkowe

Tąpnięcie w świecie Kaliny nastąpiło niemożebne. 

Jest ciężko.

Przypadkowe sytuacje wypchnęły z zakamarków ciężko skrywane i zakopywane głęboko fakty, z którymi Kalina nigdy nie stanęła twarzą w twarz.

Psychiczne ciężary. 

Cholera. 

Kończą się ferie, w poniedziałek do pracy, a ja bez instrukcji, jak działać.



sobota, 17 lutego 2024

osobowość

Obie córki w domu. Radość wielka. Uwielbiam patrzeć na nie, widzę, jakie są fajne razem. Osobno też. 

Piesek znajomych, który zamieszkał u nas na tydzień, rozłożył nas na łopatki. Wygląda na bardzo smutnego, więc cały czas z nim rozmawiamy, głaszczemy go, przytulamy, a on wyraźnie zdaje sobie sprawę z tego, że jego smutna minka na nas działa. W nocy troszkę popiskiwał z tęsknoty, więc wstawałam do niego jak do niemowlaczka. Teraz śpi w nogach u mojego męża i wygląda, jakby miał pretensje, że to nie on ma głowę na poduszce. 

Jest pieskiem zero-agresywnym. Słodziak niezwykły. Taka osobowość pieskowa bardzo mi odpowiada. Wersja przytulankowo-łóżkowa :-)

wtorek, 13 lutego 2024

łatwością

Z lekcji na lekcję Kalina z coraz większą łatwością mówi po angielsku.
Prawda jest taka, że Kalina zawsze miała dużą łatwość mówienia w językach obcych, gdyż nieznajomość języka nigdy nie stała Kalinie na przeszkodzie w skutecznej komunikacji. 

Ale teraz Kalina ćwiczy mówienie, ćwiczy gramatykę, jest w transie językowym, więc pojawiła się nadzieja, że Kalina oprócz skuteczności rozmawiania po angielsku będzie miała w swoim repertuarze również poprawność. 
Aktualnie Kalina ćwiczy wymowę, ponieważ pan od angielskiego jest bardzo wymagający w tym względzie. I tabelkę z czasownikami, w których drugą formę wymawia się z dźwięczną lub bezdźwięczną końcówką, musi Kalina mieć w sercu. Z kolei pani, z którą Kalina uczy się w poniedziałki, zadaje bardzo obfite zadania domowe i Kalina wkuwa słówka związane z określonymi tematami. Dzięki temu budowa samochodu, wszelkie rodzaje mandatów, blokad na koła, awarie wycieraczek i dziury w oponach nie są już dla Kaliny straszne.