piątek, 3 listopada 2017

grzeją


- Dzień dobry, czy u państwa grzeją kaloryfery?
wyborcza.pl
- Nie.
- No właśnie! U nas też nie grzeją! Awaria wielka jakaś! Znowu pewnie pękła magistrala, czy jak to się nazywa. Skandal!
- Ale u nas nie grzeją, bo my nie włączamy jeszcze grzania. U nas jest ciepło.
- A, to przepraszam. Widocznie to nie magistrala, tylko nasz zawór. Ale i tak skandal!

czwartek, 2 listopada 2017

dosuszać

4gift.pl
Rok człowieka dzieli się na dwie pory: tę, w której schną ręczniki w łazience wisząc na wieszaczkach i tę, w której trzeba dosuszać ręczniki, żeby nie zostawiały na skórze wspomnienia stęchlizny...

Rok człowieka dzieli się na dwie pory: tę, w której chętnie pije się zimne napoje i tę, w której ma się ochotę podgrzewać nawet colę.

Rok człowieka dzieli się na dwie pory: tę, w której chodzi się w jednych klapkach od rana do wieczora i tę, w której co chwilę przebiera się buty.




środa, 1 listopada 2017

groby

- A jak tam Heniu? Żyje?

- .A potem dolewasz do tego pół szklanki bulionu.

obrazki.jeja
- Tak się cieszę, że wszystkie groby mamy tu pod nosem.

- Halo? No już jesteśmy. A wy?

- Proszę się przesunąć, bo samochód panią potrąci.

- No i gdzie parkujesz, debilu?

- Ustaw te cztery tu w rządku. Żeby było symetrycznie.

- A ci obok znowu zagrabili liście na naszą stronę.

- O, dzień dobry panie profesorze!

- Czy nie za duże te kwiaty kupiłam? W kwiaciarni wydawały się jakieś takie... mniejsze.

- No i znowu ciocia się nie dopasowała kolorem do naszych zniczy!

- No dalej. Już nie przedłużaj. Na Junikowie będą ale korki.



wtorek, 31 października 2017

bagażem

Myślę o relacjach matka-córka.

Słyszę, jak dorosłe kobiety skarżą się na swoje matki. Czują się źle traktowane. Idą przez życie z bagażem złych wspomnień ze swojego dzieciństwa.

deser.pl
- A moja matka to nigdy mnie nie pochwaliła, zawsze tylko "postaraj się bardziej!"
- A moja matka mnie nie lubiła. Wolała mojego brata.
- A moja matka miała depresję i musiałam jej robić herbatę.
- A moja kiedyś wyrzuciła słonika z plasteliny, którego specjalnie dla niej ulepiłam.
- O, o! Moja też! Tylko nie słonika, ale szopkę bożonarodzeniową, zrobioną z rolki po papierze toaletowym! Po Wielkanocy ją wyrzuciła, jakby nie mogła zostawić na przyszły rok!

Słucham i myślę.
Jak cholernie łatwo jest być piękną i młodą córką z fochami, złymi humorami, okresem dojrzewania i złamanym sercem; i jak cholernie trudno być mądrą, wyrozumiałą, zawsze łagodną, wypoczętą, mającą czas i ochotę na rozmowę matką. Rozliczaną z każdego przewinienia. Bez prawa do łagodnego wymiaru kary.

poniedziałek, 30 października 2017

nadeszła


jeja.pl
Skrobałam dzisiaj rano szybę w samochodzie. Oznacza to, że nadeszła wiekopomna chwila i przez najbliższe pół roku będę stękać i marudzić z powodu zimna.

Grubaśny sweter od Psa-w-Swetrze tkwi już w blokach startowych. Skarpety, przypominające swoim wyglądem kokon Obcego Siódmego Pasażera Nostromo, wydobyłam z głębin szuflady.

Byle do kwietnia...

piątek, 27 października 2017

wdzięczności

W pradawnych grobowcach kości ludzkie ułożone są prawidłowo, ale jednak każda osobno.
Tak właśnie się czuję.
tirstop.pl
Każdą kosteczkę mam osobno. Ale czuję je wszystkie. Począwszy od małego palca u prawej stopy, a skończywszy na pokrywce czaszki. Wszystkie kości skrzypią, stękają, poruszają się niechętnie i z pewnym spowolnieniem.
Najgorzej jest z palcami u rąk i nadgarstkami.
To podobno typowe. Zawsze po wypadku samochodowym bolą dłonie, które zaciskają się na kierownicy. Ktoś powiedział, że powinnam się cieszyć, że nie wyprostowałam w tamtym momencie łokci, bo one bolą najbardziej.
Dziękuję wam łokcie, że nie dokuczacie najbardziej.

Najbardziej boli mnie teraz ściśnięta dusza.
I jednocześnie czuję ogromny przypływ wdzięczności dla losu, że skoro umieścił mój samochód w tej samej czasoprzestrzeni, którą zajmowała akurat ciężarówka, to że zadbał, żeby w moim samochodzie nie było wtedy moich dzieci.

sobota, 21 października 2017

kina

Mąż zapytał, czy nie poszłabym z nim jako przyzwoitka do kina. Poszłam. Druga część "Łowcy androidów". W sytuacji, gdy idzie się do kina jako osoba towarzysząca, nie ma żadnego znaczenia, że nie widziało się pierwszej części. Krótkie wprowadzenie w temat nastąpiło w samochodzie, gdy dojeżdżaliśmy już do kina.
hilavitkutin.com
Że stworzono androidy, a Harrison Ford pracował jako myśliwy. I jeden android płci żeńskiej zmiękczył serce Harrisona. I pojawiła się miłość. I film jest kultowy i piękny.
Wzbogacona o cały niezbędny ogrom wiedzy o na temat tworzenia humanoidalnych istot usiadłam w kinie, zaopatrzona w worek śliwek (jesienią śliwki są jednym z moich podstawowych pokarmów) i migdały w czekoladzie z cynamonem (kto czytał poprzednie posty, ten wie, jak cierpię...).

Wytrzymałam wymagane biletem 3 godziny, chociaż było ciężko. Reklamy przed seansem trwały tak długo, że właściwie zanim się skończyły, moja potrzeba patrzenia na duży ekran była już zaspokojona.
Jeśli w teatrze zaczną odgrywać reklamy przed spektaklami, przestanę chodzić! Nawet z mężem! ;-)


czwartek, 19 października 2017

żywności

tekst zawiera lokowanie produktu!!!
Kupiłam w Tesco wielką pakę migdałów w mlecznej czekoladzie z cynamonem.
Nie lubię jeść migdałów, bo włażą mi w zęby.
I pomimo tego nielubienia wyżeram z paki garściami migdały w czekoladzie. Z cynamonem.
No nie daję rady.
Zaczynam podejrzewać, że mam wrodzoną skłonność do autodestrukcji, uzależnień i zachowań aspołecznych.
Wyniosłam tę paczkę do kuchni, żeby nie znajdowała się w zasięgu moich rąk. A po godzinie znowu leżała obok mnie na stole. No sama przylazła!
To jest dowód na spiskową teorię dziejów.
To jest argument dla tych, którzy twierdzą, że producenci żywności dodają do jedzenia mnóstwo różnych dziwnych substancji. Tak, tak! Dodają! Migdałów dodają! I czekolady z cynamonem!

A człowiek bezsilny jest wobec działań wielkich koncernów!
Ach, jaki bezsilny...

poniedziałek, 16 października 2017

załatwiła

- Mamo, kiedy pojedziemy do drogerii z ekologicznymi kosmetykami?
- Ty chcesz tam jechać!? Przecież ciebie nie interesują ekologiczne kosmetyki!
wdolnymslasku.pl
- Zgadza się. Ale w zeszłym tygodniu moja starsza siostra załatwiła z tobą, że pojechałyśmy do Tigera, a ja jej w zamian obiecałam, że załatwię jej niedługo ekologiczną drogerię. No i już tydzień mija, a nadal nie byłyśmy w drogerii!

PS. Dziecko, które ma rodzeństwo, przyszłością narodu...

wolę

art.-madam.pl
- O której do mnie przyjdziesz, Kalinko?
- Nie wiem jeszcze, mamo. Mam sporo pracy i jak się wkręcę w czytanie, to będę później. A jak się nie wkręcę, to przyjadę wcześniej.
- Jednak wolałabym wiedzieć, o której będziesz.
- No to umówmy się na 14. Nastawię sobie budzik, żeby nie zapomnieć. A dlaczego chcesz tak dokładnie wiedzieć? Wychodzisz gdzieś?
- Nie, nie. Będę cały dzień w domu. Tylko nawet jak nic nie robię, to wolę sobie to zaplanować.

niedziela, 15 października 2017

zaprzyjaźnionych

Słowo przyjaźń powinno mieć dwa rodzaje:
ta przyjaźń i ten przyjaźń.
Tej przyjaźni z tym przyjaźniem nie da się nawet postawić obok siebie. To zupełnie inne zjawisko pogodowe i społeczne.
Gdy obserwuję spotykających się ze sobą, zaprzyjaźnionych facetów, otwieram szeroko oczy ze zdumienia.
Prawdopodobnie mężczyźni, gdy widzą spotykające się ze sobą, zaprzyjaźnione kobiety, oceniają to podobnie.
Tylko zupełnie inaczej, naturalnie. Bo tu nic nie jest takie samo.

czwartek, 12 października 2017

fikcja

rysunki.me
Czy autor książki ma prawo świadomie wprowadzać czytelnika w błąd? Przekonywać go do swoich racji, wiedząc, że to kpina? Przedstawiać mu dowody naukowe na poparcie swoich teorii, powoływać się na publikacje, które istnieją tylko w jego głowie? Cytować nieistniejące prace naukowe?
Literatura to fikcja.
Ale czy aż tak?

środa, 11 października 2017

dolne

Podziwiam spryt Matki Natury.
Gdy zrozumiałam, dlaczego ubrała zebry w pasiaste piżamki, wpadłam w zachwyt.
Kiedy dowiedziałam się, że żyrafy, oprócz tego że często jako jedyne w okolicy mogą sobie pozwolić na śniadanko z górnej półki, to jeszcze przy tym mają możliwości przyłożyć wrednej sąsiadce, moje uznanie nie miało granic.
Kocham ośmiornice za to, że jako jedyne w świecie prymitywnych zwierząt mają zdolność omijania przeszkody. Mucha pół dnia będzie walić głową w szybę zamkniętego okna, żeby się dostać do upragnionej kupy. Ośmiornica natomiast spakuje walizki i przejdzie do innych pomieszczeń, żeby sprawdzić, czy tam nie znajdują się drzwi.
Mądrość, przemyślenie sprawy, spryt - taka jest Matka Natura.
Szczyt marzeń Berniego (ogonek.pl)
Prawie zawsze.
Jedyny wyjątek jaki znam, to nasz Bernard. Stuprocentowa świnka morska. Gryzoń w czystej postaci.
Bernard jest rzadkim przypadkiem błędu Przyrody.
Otóż Berniemu przestały rosnąć zęby. Dolne. W związku z tym stracił możliwość odcinania fragmentów obiadu. Skutek tego jest taki, że wielokrotnie w ciągu dnia muszę mu ucierać na tarce marchew i ogórki, muszę mu siekać natkę na krótkie fragmenty, żeby języczkiem wciągnął pyszności i przekazał znacznie oddalonym od usteczek zębom trzonowym do rozdrobnienia...
Wstaję półprzytomna w środku nocy (o szóstej) i natychmiast biegnę do kuchni, żeby utrzeć na tarce marchew, ogórka i buraka...
Zanim omówiliśmy z Bernim sprawę ucierania jedzonka, biedak schudł i stracił humor. Teraz znowu jest podobny do Leonida Breżniewa i piszczy jak stado zarzynanych prosiąt. Znaczy - wszystko w normie.

Po dłuższej chwili:
To jednak nie jest błąd tylko kolejny dowód na mądrość Natury. Dała takiego lekko uszkodzonego Berniego mnie. Pracuję w domu i mogę wielokrotnie w ciągu dnia trzeć na tarce warzywa.
A gdyby tak Berni dostał się w ręce minister edukacji? I ona podczas wizytowania szkół i wygłaszania przemów musiałaby robić przerwy na wyjęcie z torebki dużej tarki i buraka?
Bernard czułby się na pewno niekomfortowo!

wtorek, 10 października 2017

piekarni

that.pl
 O szóstej rano poszłam do naszej piekarni po chleb.

Jeśli ktoś mówi Wam, że najgroźniejszą substancją uzależniającą jest kokaina, to kłamie.
Najgroźniejszy jest poranny chleb z naszej piekarni. Ciepły, mocno przypieczony i chrupiący.
I do tego ten zapach!
Moja silna wola została rozsmarowana na szóstej kanapce z powidłami śliwkowymi.

Ratunku! Przecież ja już nie mogę!!!

piątek, 6 października 2017

pielgrzymów

święcipańscy
-... a do Gniezna, do relikwii św. Wojciecha, przybywało mnóstwo pielgrzymów. I przybył też cesarz Otton III. Bolesław Chrobry powitał cesarza Ottona w Gnieźnie bardzo uroczyście i cesarz był z tego bardzo zadowolony, ale chciał z Gniezna zabrać ramię św. Wojciecha, a w zamian oferował gwóźdź z krzyża i kopię włóczni św. Maurycego.
- A jak już cesarz przyjechał do Gniezna, to Bolesław...
- Mamo, on chyba nie przyjechał! To była pielgrzymka, a pielgrzymi chodzą na nogach!

Nigdy nie byłam dobra z historii, ale niektóre sytuacje są doprawdy zaskakujące ;-)

PS. Zamieszczone obok zdjęcie może być wizerunkiem innych relikwii. Uznałam jednak, że jest dostatecznie wymowne.

Atlantyk

Zaczynam się martwić o Atlantyk.

itaka.pl
Podejrzewam, że wiatr przeniósł go całego w moje okolice. Wyspy Zielonego Przylądka prawdopodobnie przestały być wyspami i autochtoni jeżdżą teraz na kontynent na deskorolkach... Od wczoraj leje. A pogoda przypomina regularny sztorm. Na gigantycznych kałużach robią się regularne fale. "Podnieście kotwicę, panie kapitanie ziemia na horyzoncie, cała naprzód" - taki widok mam z okna. Czekam, aż frachtowce zaczną cumować na moim miejscu parkingowym.

Rano na balkonie miałam kępę liści i kwiatów. Rozejrzałam się po balkonach sąsiadów, ale to nie od nich. Wiatr przywiał mi fragment cudzego ogrodu. Gdyby ktoś szukał, to bardzo proszę. Są do odbioru.

czwartek, 5 października 2017

przodków

- Nie no, daj spokój! Nie możesz swoich lęków tłumaczyć tym, że dostałaś je w spadku od swoich przodków! Żyjemy w XXI wieku. Teraz liczą się fakty, a nie czyjeś przekonania!
filing.pl
- A dlaczego boisz się wysokości?
- Nie wiem... Zwyczajnie... Wszyscy się boją...
- Ja nie.
- Ale większość się boi.
- Chyba nie. A jak myślisz, dlaczego akurat ty się boisz? Przecież nie masz żadnych osobistych negatywnych przeżyć związanych z wysokością. Nie spadłaś nigdy z mostu, nie zamknięto cię na szczycie wieży, nie byłaś świadkiem jak ktoś wyskoczył z okna w wieżowcu. A jednak się boisz...
- To jest kwestia działania synaps.
- I jesteś pierwszą osobą w twojej rodzinie, która ma w głowie synapsy, czy może ich budowę i sposób funkcjonowania odziedziczyłaś po przodkach?

poniedziałek, 2 października 2017

mylą

A co, jeśli naukowcy się mylą?
socratic
Jeśli przyjęte przez nich zasady nie są prawdą prawdziwą, tylko rodzajem umowy, która kiedyś zostanie przez kogoś obalona?
Przez stulecia wierzono, że wszystkie organizmy zostały stworzone w takiej formie, w jakiej możemy je dziś oglądać. I nagle przyszedł niedouczony i prymitywny Charles, który nie miał pojęcia, że zrobił durniów ze wszystkich przyrodników.
A jeśli przyjdzie teraz jakiś John, Lee albo Ismael i zrobi durniów z fizyków, udowadniając, że atom wcale nie składa się z elektronów krążących wokół jądra, tylko na przykład z płatków energii, oblanych syropem z niedospania?
I będziemy się potem śmiać, że kiedyś wierzono w jakieś orbity, których nikt przecież nigdy nie widział...

piątek, 29 września 2017

kluczy

Pojechałam z Bernardem do weterynarza, sprzątnęłam wszystko to, co narosło od wczoraj, pochłonęłam śniadanie, wypiłam kawę, zjadłam śliwkę i siadłam do pracy. Telefon. Mama.

4gift
- Kalinko, wiesz, ja stoję pod domem i nie mogę znaleźć kluczy. Byłam z Czesiem na cmentarzu, musiałam je gdzieś zgubić.
- Kieszenie przejrzałaś?
- Tak.
- A torebkę przejrzałaś?
- Tak.
- To czekaj tam na mnie. Już jadę.

Pojechałam. Najpierw sprawdziłam, czy drzwi do mamy mieszkania są zamknięte na klucz. Niestety były. Otworzyłam je moim kluczem i wyrzuciłyśmy wszystko z mamy kieszeni oraz torebki na stół. Powstała z tego góra rozmiarów Kasprowego. Kluczy brak. Zadzwoniłam do Czesia, żeby sprawdził, czy w jego samochodzie nie ma kluczy. Nie było. Ustaliłam, w którym miejscu mama wsiadała i wysiadała z czesiowego samochodu i poszłam szukać kluczy na parkingu.
Znalazły się. Leżały na skrzynce elektrycznej.

Wróciłam do domu, wypiłam kawę, zjadłam śliwkę i siadłam do pracy. Chyba wyłączę telefon...

środa, 27 września 2017

priorytetów

jeja.pl
No i wszystko się toczy i toczy. A nagle Palec Opatrzności, specjalista w dziedzinie ustalania priorytetów życiowych, bierze się do roboty. Tu coś wskaże, tam kiwnie, gdzie indziej przestawi i w ciągu pięciu minut wszystkie problemy, którymi zamartwiałam się przez ostatnie miesiące, znikają. Nie mogę sobie nawet przypomnieć, co mnie tak dręczyło. Cud, czy co?

Szkoda tylko, że natura nie lubi próżni i na miejsce starych problemów wciska człowiekowi od razu inne.

Cholera jasna, jaka szkoda...

Wolałam te stare, których już nie pamiętam. Swojskie jakieś były. I człowiek mógł sobie z nimi pogadać po ludzku... A teraz patrzę nowym na usta i nic nie rozumiem...

Cholera jasna, jak nie rozumiem...