 |
| rysunki.me |
Czy autor książki ma prawo świadomie wprowadzać czytelnika w błąd? Przekonywać go do swoich racji, wiedząc, że to kpina? Przedstawiać mu dowody naukowe na poparcie swoich teorii, powoływać się na publikacje, które istnieją tylko w jego głowie? Cytować nieistniejące prace naukowe?
Literatura to fikcja.
Ale czy aż tak?
Hmmm, chyba nie dla mnie cos takiego.
OdpowiedzUsuńTak samo jak nie popieram kreowania sztucznych, przerażających sytuacji na potrzeby tzw. ukrytej kamery. Nie śmieszy mnie, jak ktoś prawie schodzi na zawał serca po to, żeby inni mieli rozrywkę.
Mam wrażenie, że wszystkie ukryte kamery są świetnie wyreżyserowane :-)
UsuńPodobno ktos kiedys powiedzial, ze "zycie jest zludzeniem i tylko nalezy posiasc umiejetnosc odrozniania zludzen prawdziwych od tych wymyslonych" oczywiscie prafrazuje:) Kto wie moze jest w tym jakas racja albo i duzo racji.
OdpowiedzUsuńSkłaniam się ku "dużo racji" ;-)
UsuńNo pewnie! Jak literatura to literatura; od prawdziwych publikacji i dowodów naukowych są dysertacje.
OdpowiedzUsuń;-p
Też trudne słowo.
Trudne słowa czasem ułatwiają życie. A czasem nie ;-)
UsuńJeżeli czytam książkę fantasy, ok, stylizacja ma swoje prawa, ale kiedy bzdury są bzdurami, i nie bronią się w książce, to bez znaczenia. Fikcyjne książki są świetne, kiedy są dobrze napisane, opracowane, a materiały tak sklecone, że jesteś w stanie w to uwierzyć, tak, wtedy - dlaczego nie.
OdpowiedzUsuńNiedawno rozmawiałam z kimś na ten temat. Uważał on, że autora obowiązuje pewna lojalność wobec czytelnika.
UsuńSkłaniam się ku temu, że autor ma pełne prawo mieszać fikcję z rzeczywistością, wprowadzając wszystkich w błąd. Albo może w całkowitą niepewność. Czytelnik, biorąc do ręki książkę, wyraża zgodę na to, by go maltretowano intelektualnie bez żadnych reguł i ograniczeń.
Byłam ciekawa Waszego zdania :-)
No to ja wyrażam zgodę :)
UsuńCzyżbyś czytałą nasze Tyrmandowo-Kaczkowo-Skorpionowe "Wędrówki i myśli porucznika Stukułki"? Tam wszystko jest fikcją, ale w przypisach są książki, które nie istnieją, cytaty z przemów, których nie było. Autor może wszystko.
OdpowiedzUsuńNie o tej książce myślę. :-)
UsuńMoże czytasz "Jak nauczyć się malować w tydzień"? Albo "Alpy w trzy dni"?
UsuńAż zaczynam się niepokoić jaką książką ma Kalina "na myśli".
Usuńi ja się zastanawiam )) jaka? ale też mysle, że autor może wszystko...
UsuńTo nie jest ksiażka która mnie sprowokowała do napisania tego posta, ale... czytałyście "Życie Pi"? Byłam pod ogromnym wrażeniem tej książki. Maltretowałam rodzinę teoriami, które tam wyczytałam. Myślałam dniami i nocami o tym, że dziecko wróciło do pierwotnych instynktów żeby przeżyć. Aż doszłam do rozdziału w którym dopłynęli do żywej wyspy. I wtedy zrozumiałam, że padłam "ofiarą" geniusza. I wówczas z kolei maltretowałam rodzinę i znajomych opowieściami o tym, że przeczytałam książkę która mi przestawiła serce na prawą stronę... Zaznaczam , że określenie "padłam ofiarą" jest tu jak najbardziej pozytywne! 😀
UsuńJa kilka dni temu zostałam ugodzona wiadomością, że pewna pani dla kasy puściła w obieg wiadomość, ze histerii nie leczono wibratorami, a dokładniej orgazmami. Wibratory, owszem, były na stanie gospodarstwa każdej pani w XIX wieku, jako element terapii wibracjami, ale zalecenia były takie, by omijać miejsca intymne i wewnętrzną powierzchnię ud. A autorka nowej, chwytliwej wersji, chwyciłą się tego i dorobiłą fragment historii. No i teraz jestem rozczarowana!
UsuńKtórym elementem tej historii jesteś rozczarowana?
UsuńChoćby tym, że dla kasy ludzie zrobią wszystko. Nawet zmienią fakty historyczne i naciagną je jak gumkę w gaciach.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń"Próżnia doskonała" Lema - czyli recenzje nieistniejących książek... Mądre i zabawne, podające mnóstwo ważnej prawdy.
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem, co o tym myślisz :)
A gdyby część tych recenzji była prawdziwa, ale nie wiedziałabyś które, to też byś się czuła z tym ok? Właśnie taki przypadek mnie zastanawia. Nie wiesz, kiedy autor z Ciebie kpi. A wszystko przykryte jest wieczkiem z napisem: ta książka jest poważna i dotyka poważnych spraw. Czy autor może sobie dowymyślić teorie naukowe, które są mu wygodne? Np jeden z bohaterów powieści jest psychiatrą. Leczy pacjenta metodą, która sprawia wrażenie prawdziwej. W treści książki podaje na nią naukowe dowody. A i metoda i dowody są fikcją, potrzebną autorowi do uwiarydnienia postaci. (przepraszam za ewent. byki i byczki ale piszę w komórce i nie mam okularów. Posługuję się echolokacją przy wyborze klawiszy:-) )
Usuńno jasne, że ma prawo w świecie książkowym wszystko jest możliwe :D książki pokazują świat alternatywny :D
OdpowiedzUsuńJakbym ja zaczęła pisać książki ale by tam było ekstra samozwańczych teorii :D
Ludzie tak chętnie wierzą w brednie, że nie każdy umie oprzeć się pokusie, by sobie z nich zakpić.
OdpowiedzUsuńOve, czyli głosujesz za tym, żeby pisarz nie kpił?
UsuńNo tak. Nie powinien traktować czytelników jak idiotów.
OdpowiedzUsuńWidzę to inaczej. Literatura jest sztuką. Każdy czytelnik rozumie i odbiera ją inaczej. Czy autor powinien to rozważać?
Usuń