Tak właśnie się czuję.
![]() |
| tirstop.pl |
Najgorzej jest z palcami u rąk i nadgarstkami.
To podobno typowe. Zawsze po wypadku samochodowym bolą dłonie, które zaciskają się na kierownicy. Ktoś powiedział, że powinnam się cieszyć, że nie wyprostowałam w tamtym momencie łokci, bo one bolą najbardziej.
Dziękuję wam łokcie, że nie dokuczacie najbardziej.
Najbardziej boli mnie teraz ściśnięta dusza.
I jednocześnie czuję ogromny przypływ wdzięczności dla losu, że skoro umieścił mój samochód w tej samej czasoprzestrzeni, którą zajmowała akurat ciężarówka, to że zadbał, żeby w moim samochodzie nie było wtedy moich dzieci.

Znam te uczucia. Ciepłe myśli przesyłam. I wdzięczna jestem losowi, że wyszłaś z tej czasoprzestrzeni, że jesteś. Gosia.
OdpowiedzUsuńDziękuję :-)
UsuńCiezarówka!! ojesssu... az mi sie zimno w mózgu zrobilo...
OdpowiedzUsuńAle jest na tyle OK ze jestes w domu?
Zdrowiej Kalinko, grzej sie w cieplym - w wannie, w lózku - i dojdz zpowrotem do siebie, fizycznie i psychicznie. Ale to ze dzieci nie bylo, to juz jest ulga o 85% przynajmniej (gdyz znam, znam to) wiec takie szczescie w nieszczesciu.
Nie sciskam, skoro boli, ale glaskam po pleckach i owijam mentalnie cieplym, puchatym kocykiem :* :* :*
Jestem w domu cała. I zdrowa. Nie licząc tej dziury na psychice, przez którą wypadło moje dobre samopoczucie za kierownicą...
UsuńAle naturalnie nie ma żeby nie było, więc od razu po wypadku musiałam wsiąść za kierownicę i wrócić samochodem do domu. Bo samochód jeździ, tylko wygląda z prawej strony zupełnie inaczej niż z lewej ;-)
Ufffff... to dobrze ześ w jednym kawalku.
UsuńO matko az mnie ciarki przeszly!! Z kazdym czytanym slowem juz sie domyslalam, ale tak bardzo chcialam sie mylic.
OdpowiedzUsuńDobrze, ze tylko tak to sie skonczylo i faktycznie dobrze, ze nie bylo z Toba dzieci. Szybkiego gojenia zycze zarowno fizycznego jak i emocjonalnego, bo to drugie czesto dluzej sie goi.
Pojutrze jadę w trasę 400 km. W ten sposób będę mieć przymusową terapię ran ;-)
UsuńUff. To uważaj na siebie mocno.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńOooch!
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że szybko wrócisz do zdrowia.
Do jutra mam czas :-)
UsuńKalina express!!!
UsuńMiej się dobrze, odpocznij, aż kosteczki nabiorą siły i się jakoś ze sobą dogadają w kwestii ucisku duszy. Ucałowania
OdpowiedzUsuńJest lepiej :-)
UsuńMam wrażenie, że zmarzły mi wszystkie stawy, ale już nie chodzę jak zombi ;-)
To dobrze, że jest Ci lepiej, widziałam, że się wybierasz w trasę. Uważaj na siebie buziaku. Kisses
UsuńWybieram. Uwielbiam moją pracę również za takie spotkania :-)
UsuńO matko.
OdpowiedzUsuńZdrowiej, i cieszę się że jesteś, czy cała czy osobno...
Od dawna chcę wylać swoje żale na to jak jeżdżą ludzie. A jeżdżą wyjątkowo niedbale i coraz szybciej...
Czasami wystarczy odrobina życzliwości i wszystkim byłoby łatwiej na drogach...
UsuńNaprawdę odrobina...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńO matko! Co-gdzie-kiedy-jak?! I co tam robiła ciężarówka? Aż mi wątpia pod przełyk podjechały gromadnie!
OdpowiedzUsuńJakie stawy? Jak to wsiadłaś i jechałaś? Wsiąść to Ty powinnaś do karetki i pojechać na co najmniej prześwietlenie! Mam nadzieję, że rozum nie odleciał z dobrym samopoczuciem i pozbierasz swoje kości do lekarza jakiegoś fachowego. Dla zachęty powiem, że to ładnie wygląda przy wypłacie odszkodowania za uszczerbek.
Cieszę się, że nie było z Tobą dzieci, ale humor mi psuje, że Ty tam byłaś. Zdrowiej i składaj kosteczki w jedną całość. Jak coś to pomożemy :) Szkielety się skręca do kupy fachowo drucikami :)
Jestem kompletna. Cały zestaw puzzli nienaruszony.
UsuńA wina moja - nie zauważyłam w ciemności i deszczu, że mój pas ruchu skręca. Kierowca ciężarówki sądził, że pojadę jak pasy nakazały i zapukał zderzakiem w moje drzwi. Raz a dobrze.
Przygoda z gatunku tych niemiłych, ale może człowiek potrzebuje od czasu do czasu lekcję pokory.
Uff! Ciut mi ulżyło, że nie wygrzebywałaś się spod jego miski olejowej i żyć będziesz :)
UsuńNo to przytulam na odwagę przed następną trasą! Ale i tak zachęcam do odwiedzenia jakiegoś fachowca od tkanek twardych zarówno jak i miękkich. Niechby Cię fachowo szczypnął w kilka strategicznych miejsc i orzekł.
To taka przygoda z cyklu "wiecej szczescia niz rozumu" calkiem jak u nas 1,5 roku temu, tylko my sobie dla utrudnienia wybralismy Norwegie za miejsce wydrzen :)
UsuńNajwazniejsze, ze Tobie nic (w sumie to nic) sie nie stalo. Oby nigdy wiecej i trzymaj nerwy na wodzy w tej trasie! Weź gumę do zucia i dobrą muzykę :*
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńo matko Kalina a nie masz bólu pleców, jak kręgosłup w odcinku szyjnym??
OdpowiedzUsuńwspółczuję ogromnie i ściskam.
Mam nadzieję, że wszystko boli ze stresu i nerwów, a nie z naderwania...
UsuńCzyli nic takiego. Tylko strachu się najadłaś. Ino samochodu szkoda :)
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńBo powinnaś przemieszczać się lektyką!
OdpowiedzUsuń(Teraz jak już mam pełen obraz sytuacji, to se pozwolę;) )
Czy w lektyce cierpi się na chorobę morską? (Wolę się upewnić zanim podejmę ostateczne decyzje...)
UsuńTo zależy, czy niewolnicy kulawi.
UsuńNiewolnicy!? Chyba ochotnicy!
UsuńOjojoj! Dobrze ze jestec cala i zdrowa. Bardzo dobrze. Trzymaj sie!
OdpowiedzUsuńZgłosiłam szkodę do firmy ubezpieczeniowej i to mnie rozbawiło. Musiałam podać format uszkodzeń (a2, a4, b5), średnicę i zagłębienie w milimetrach... Nie ma że spojrzysz i widzisz dziurę w drzwiach. Trzeba ją zinwentaryzować. 😀
UsuńMiałam kiedyś wypadek jako pasażer w służbowym aucie. Pęknięta w poprzek kość nosa nadal daje się odczuć, a minęło juz 12 lat. No i profil nieco mam zrąbany, ale to i tak niewiele w porównaniu z tym, co mogłoby być, także spoko. Dzięki Bogu, żeś cała i zdrowa!
OdpowiedzUsuńo kurcze to się porobiło. Dobrze, że się nic nie stało. I, że szyja nie nawala. Podobno ciężko bywa z kręgami szyjnymi przy różnych stłuczkach.
OdpowiedzUsuń