piątek, 27 października 2017

wdzięczności

W pradawnych grobowcach kości ludzkie ułożone są prawidłowo, ale jednak każda osobno.
Tak właśnie się czuję.
tirstop.pl
Każdą kosteczkę mam osobno. Ale czuję je wszystkie. Począwszy od małego palca u prawej stopy, a skończywszy na pokrywce czaszki. Wszystkie kości skrzypią, stękają, poruszają się niechętnie i z pewnym spowolnieniem.
Najgorzej jest z palcami u rąk i nadgarstkami.
To podobno typowe. Zawsze po wypadku samochodowym bolą dłonie, które zaciskają się na kierownicy. Ktoś powiedział, że powinnam się cieszyć, że nie wyprostowałam w tamtym momencie łokci, bo one bolą najbardziej.
Dziękuję wam łokcie, że nie dokuczacie najbardziej.

Najbardziej boli mnie teraz ściśnięta dusza.
I jednocześnie czuję ogromny przypływ wdzięczności dla losu, że skoro umieścił mój samochód w tej samej czasoprzestrzeni, którą zajmowała akurat ciężarówka, to że zadbał, żeby w moim samochodzie nie było wtedy moich dzieci.

36 komentarzy:

  1. Znam te uczucia. Ciepłe myśli przesyłam. I wdzięczna jestem losowi, że wyszłaś z tej czasoprzestrzeni, że jesteś. Gosia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciezarówka!! ojesssu... az mi sie zimno w mózgu zrobilo...
    Ale jest na tyle OK ze jestes w domu?

    Zdrowiej Kalinko, grzej sie w cieplym - w wannie, w lózku - i dojdz zpowrotem do siebie, fizycznie i psychicznie. Ale to ze dzieci nie bylo, to juz jest ulga o 85% przynajmniej (gdyz znam, znam to) wiec takie szczescie w nieszczesciu.
    Nie sciskam, skoro boli, ale glaskam po pleckach i owijam mentalnie cieplym, puchatym kocykiem :* :* :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w domu cała. I zdrowa. Nie licząc tej dziury na psychice, przez którą wypadło moje dobre samopoczucie za kierownicą...
      Ale naturalnie nie ma żeby nie było, więc od razu po wypadku musiałam wsiąść za kierownicę i wrócić samochodem do domu. Bo samochód jeździ, tylko wygląda z prawej strony zupełnie inaczej niż z lewej ;-)

      Usuń
    2. Ufffff... to dobrze ześ w jednym kawalku.

      Usuń
  3. O matko az mnie ciarki przeszly!! Z kazdym czytanym slowem juz sie domyslalam, ale tak bardzo chcialam sie mylic.
    Dobrze, ze tylko tak to sie skonczylo i faktycznie dobrze, ze nie bylo z Toba dzieci. Szybkiego gojenia zycze zarowno fizycznego jak i emocjonalnego, bo to drugie czesto dluzej sie goi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pojutrze jadę w trasę 400 km. W ten sposób będę mieć przymusową terapię ran ;-)

      Usuń
    2. Uff. To uważaj na siebie mocno.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  4. Oooch!
    Mam nadzieję, że szybko wrócisz do zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Miej się dobrze, odpocznij, aż kosteczki nabiorą siły i się jakoś ze sobą dogadają w kwestii ucisku duszy. Ucałowania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest lepiej :-)
      Mam wrażenie, że zmarzły mi wszystkie stawy, ale już nie chodzę jak zombi ;-)

      Usuń
    2. To dobrze, że jest Ci lepiej, widziałam, że się wybierasz w trasę. Uważaj na siebie buziaku. Kisses

      Usuń
    3. Wybieram. Uwielbiam moją pracę również za takie spotkania :-)

      Usuń
  6. O matko.
    Zdrowiej, i cieszę się że jesteś, czy cała czy osobno...

    Od dawna chcę wylać swoje żale na to jak jeżdżą ludzie. A jeżdżą wyjątkowo niedbale i coraz szybciej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami wystarczy odrobina życzliwości i wszystkim byłoby łatwiej na drogach...
      Naprawdę odrobina...

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. O matko! Co-gdzie-kiedy-jak?! I co tam robiła ciężarówka? Aż mi wątpia pod przełyk podjechały gromadnie!
    Jakie stawy? Jak to wsiadłaś i jechałaś? Wsiąść to Ty powinnaś do karetki i pojechać na co najmniej prześwietlenie! Mam nadzieję, że rozum nie odleciał z dobrym samopoczuciem i pozbierasz swoje kości do lekarza jakiegoś fachowego. Dla zachęty powiem, że to ładnie wygląda przy wypłacie odszkodowania za uszczerbek.
    Cieszę się, że nie było z Tobą dzieci, ale humor mi psuje, że Ty tam byłaś. Zdrowiej i składaj kosteczki w jedną całość. Jak coś to pomożemy :) Szkielety się skręca do kupy fachowo drucikami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem kompletna. Cały zestaw puzzli nienaruszony.
      A wina moja - nie zauważyłam w ciemności i deszczu, że mój pas ruchu skręca. Kierowca ciężarówki sądził, że pojadę jak pasy nakazały i zapukał zderzakiem w moje drzwi. Raz a dobrze.
      Przygoda z gatunku tych niemiłych, ale może człowiek potrzebuje od czasu do czasu lekcję pokory.

      Usuń
    2. Uff! Ciut mi ulżyło, że nie wygrzebywałaś się spod jego miski olejowej i żyć będziesz :)
      No to przytulam na odwagę przed następną trasą! Ale i tak zachęcam do odwiedzenia jakiegoś fachowca od tkanek twardych zarówno jak i miękkich. Niechby Cię fachowo szczypnął w kilka strategicznych miejsc i orzekł.

      Usuń
    3. To taka przygoda z cyklu "wiecej szczescia niz rozumu" calkiem jak u nas 1,5 roku temu, tylko my sobie dla utrudnienia wybralismy Norwegie za miejsce wydrzen :)
      Najwazniejsze, ze Tobie nic (w sumie to nic) sie nie stalo. Oby nigdy wiecej i trzymaj nerwy na wodzy w tej trasie! Weź gumę do zucia i dobrą muzykę :*

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. o matko Kalina a nie masz bólu pleców, jak kręgosłup w odcinku szyjnym??
    współczuję ogromnie i ściskam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że wszystko boli ze stresu i nerwów, a nie z naderwania...

      Usuń
  11. Czyli nic takiego. Tylko strachu się najadłaś. Ino samochodu szkoda :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bo powinnaś przemieszczać się lektyką!

    (Teraz jak już mam pełen obraz sytuacji, to se pozwolę;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy w lektyce cierpi się na chorobę morską? (Wolę się upewnić zanim podejmę ostateczne decyzje...)

      Usuń
    2. To zależy, czy niewolnicy kulawi.

      Usuń
    3. Niewolnicy!? Chyba ochotnicy!

      Usuń
  13. Ojojoj! Dobrze ze jestec cala i zdrowa. Bardzo dobrze. Trzymaj sie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgłosiłam szkodę do firmy ubezpieczeniowej i to mnie rozbawiło. Musiałam podać format uszkodzeń (a2, a4, b5), średnicę i zagłębienie w milimetrach... Nie ma że spojrzysz i widzisz dziurę w drzwiach. Trzeba ją zinwentaryzować. 😀

      Usuń
  14. Miałam kiedyś wypadek jako pasażer w służbowym aucie. Pęknięta w poprzek kość nosa nadal daje się odczuć, a minęło juz 12 lat. No i profil nieco mam zrąbany, ale to i tak niewiele w porównaniu z tym, co mogłoby być, także spoko. Dzięki Bogu, żeś cała i zdrowa!

    OdpowiedzUsuń
  15. o kurcze to się porobiło. Dobrze, że się nic nie stało. I, że szyja nie nawala. Podobno ciężko bywa z kręgami szyjnymi przy różnych stłuczkach.

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":