- Kupiłam chleb.- Ja też.
- I masło.
- Ja też.
- A mleko?
- Też.
- A tabletki do zmywarki?
- Zapomniałam...
- Ja też...
- Wszystko jest pokręcone! Jeśli doba ma 24 godziny, to dlaczego ostatnia godzina ma numer 23? I jak to możliwe, że cała pierwsza godzina każdej doby ma numer zerowy?
- Zgłosiłam się na maraton.
- Co tak późno?
- Kolega z pracy kupił sobie nowe auto. Bagażnik rowerowy dawali w promocji gratis. Natychmiast zamontował bagażnik na dach i hejże na rowerową wyprawę! A gdy wracali, zatrzymał się przed garażem, otworzył pilotem bramę i nie zastanawiając się zbyt długo, wjechał do garażu. Rowery na złom, bagażnik zdemolowany, dach do lakiernika, żona i dzieci do teściowej...
- Chciałam sobie kupić kalosze, a kobieta w sklepie powiedziała mi, że sezon na kalosze już się skończył, bo teraz są kozaki...
- Na wczorajszą imprezę szef przyszedł w rozpiętej koszuli, z grubym, złotym łańcuchem na szyi...
- Po drodze chciałam jeszcze wjechać do Oszą. A gdy wysiadałam z samochodu, zorientowałam się, że jestem na parkingu pod domem... Włączył mi się tryb powrotu do domu i Oszą szlag trafił...
- Półtorej godziny temu dzwoniłaś, że zaraz będziesz!
- Parkometr zżarł mi monetę. Zadzwoniłam pod numer usterkowy i wściekła jak osa zaczęłam wyłuszczać miłemu panu, co się stało. On zadał mi kilka pytań na inteligencję, po czym powiedział, że reklamacja została przyjęta i teraz mogę parkować w tym miejscu aż do końca działania strefy płatnego parkowania, czyli do godz. 18.
- Krótko dzisiaj byłaś na basenie...
- W życiu tam już nie pójdę!
- Na zebraniu siedziałam najbliżej szefa i dyskretnie ziewnęłam. Wtedy okazało się, ża z tą dyskrecją nie było aż tak idealnie, bo natychmiast ziewnęła sekretarka, po chwili informatyk, gość od marketingu, a potem to już poszło lawinowo. W końcu padło na szefa.
- Co tu tak brudno?
- Mogłabyś pojechać zatankować dzisiaj wieczorem mój samochód?
- Zepsuł się komputer. Teraz już naprawdę jestem zdecydowana - kupuję za moje uzbierane na narty pieniądze nowy!
- A tym razem czego zapomniałaś?