- W liceum chodziłam do klasy o profilu biologiczno-chemicznym, na którym główny nacisk kładziony był na historię, geografię i ZPT. Na poszerzonym angielskim w moim liceum najwięcej uczyli się fizyki, natomiast na matematyczno-fizycznym szaleli z chemią i rosyjskim... Od zarania dziejów szkoła żyje własnym życiem i żadne reformy nie zburzą jej niezachwianych murów. Nauczyciele są tacy sami od lat, choć są może modniej ubrani i mają tablice interaktywne zamiast liczydła. Zmiany programów nie zmienią mentalności pedagogów. Nadal na niektórych przedmiotach stosuje się metody, którymi uczona była babcia Kazimiera. Jedyne w co wierzę, to że młodzież jest teraz o wiele sprytniejsza i mądrzejsza niż wszyscy ministrowie razem wzięci i przeżyje reformy, nawet gdyby nagle okazało się, że maturę zdaje się co roku i to z przedmiotów, których naukę zakończyło się w przedszkolu.
czwartek, 19 listopada 2015
liceum
- W liceum chodziłam do klasy o profilu biologiczno-chemicznym, na którym główny nacisk kładziony był na historię, geografię i ZPT. Na poszerzonym angielskim w moim liceum najwięcej uczyli się fizyki, natomiast na matematyczno-fizycznym szaleli z chemią i rosyjskim... Od zarania dziejów szkoła żyje własnym życiem i żadne reformy nie zburzą jej niezachwianych murów. Nauczyciele są tacy sami od lat, choć są może modniej ubrani i mają tablice interaktywne zamiast liczydła. Zmiany programów nie zmienią mentalności pedagogów. Nadal na niektórych przedmiotach stosuje się metody, którymi uczona była babcia Kazimiera. Jedyne w co wierzę, to że młodzież jest teraz o wiele sprytniejsza i mądrzejsza niż wszyscy ministrowie razem wzięci i przeżyje reformy, nawet gdyby nagle okazało się, że maturę zdaje się co roku i to z przedmiotów, których naukę zakończyło się w przedszkolu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
W moim liceum było normalnie: mat.-fiz. miała matematyczkę budzącą strach, chemicy chemika budzącego przerażenie a humaniści siejącą postrach polonistkę :)
OdpowiedzUsuńNie zgodzę się z tym, że dzieci są teraz mądrzejsze i sprytniejsze. Są takie same, jak my byliśmy, tylko funkcjonują w otoczeniu innych technologii. Drukują papier kancelaryjny z internetu, ale przypomina się im o potrzebie zdobycia papieru wieczorem. Czyli dokładnie tak, jak nam. Albo rano przed wyjściem do szkoły. Skąd ja to pamiętam? Nie z opowiadań, bynajmniej. Faktem jest, że dzieci wydają nam się inne, bo są inne niż my, dorośli, ale takie same jak dzieci trzydzieści lat temu. Człowiek ewoluuje szybko, ale nie aż tak.
Myślę, że aż tak...
UsuńOve na ministra edukcji! Święte słowa, którym zaprzeczają nawet niektórzy profesorowie.
UsuńW moim liceum postrach na humanie budziła łacinnica ;-)
Dziękuję, Izabelko. Niestety, Kalina mi zaprzecza, zatem nie będę ministrem :(
UsuńNie zatrudnię Cię Ove w ministerstwie edukacji, ale bądź optymistą! Jeszcze wiele innych tek możesz objąć! Czekam na CV! ;-)
UsuńNo właśnie, jako nie-gospodyni nie chciałam tego proponować pierwsza, ale teka min cyfryzacji brzmi nieźle. ;-)
UsuńOve, jesteś zainteresowany?
UsuńW Twoim rządzie tak, w obecnym nie.
UsuńJa sie wypowiem calkiem nie na temat i bez sensu (no to przeciez JA) ale MUSZE powiedziec, ze ja mam identyko jak na tym obrazku. Niby zmeczona jestem okrutnie, ledwo zdolam wykrzesac z glowy procedure robienia kanapek na jutro i mycia sie - a potem sie klade i momentalnie sie wlacza radio dla potluczonych, sto kanalów na raz. Oczy swieca, mózg szaleje, budzik szyderczo chichocze. Samo zycie.
OdpowiedzUsuńJa zasypiam w nanosekundę. Natomiast czasem budzę się w nocy i wtedy te wszystkie myśli już czekają w blokach startowych, żeby mnie zaatakować;-)
UsuńRozpisałaś się Kalino! Czy to efekt tych orzeszków pistacjowych?
OdpowiedzUsuńRaczej efekt włączenia na chwilę telewizora ;-)
Usuń