środa, 18 listopada 2015

ciszy

 Pies mojej mamy (przebywający już na wiecznych łowach) dał się poznać jako śpiewak operowy, niezaniedbujący swoich obowiązków szczególnie gdy był sam w domu. Inaczej mówiąc: wyła ta kanalia przez cały czas, gdy siedziała sama w domu. Moja mama nie należy do obieżyświatów, więc większość czasu spędzała z psem i zabierała go ze sobą wszędzie, gdzie można było. W rzadkich przypadkach pies zostawał sam, co natychmiast obwieszczał wszystkim sąsiadom z tego samego budynku, z sąsiednich budynków, a nawet z sąsiedniej ulicy.
Pies zdechł z innych przyczyn niż wycie.
Mama żyła w błogiej ciszy aż do dnia, gdy wyrwała z bezdomności pewną kotkę syjamską. W internecie napisano całe szpalty o tym, że koty syjamskie często i głośno miauczą. I co? Internet nie kłamie! Kotka mojej mamy miauczy tak przeraźliwie, że mama obawia się o stan psychiczny sąsiadów. Nikt nie chce mieszkać obok mordercy, a kotka wydaje takie dźwięki, jakby była mordowana bezustannie. I to skutecznie. Mama czuje się winna tej sytuacji, próbuje kotkę udobruchać głaskaniem, jedzeniem, ale nic nie pomaga. Codziennie od siódmej wieczorem do północy kotka rozmiaukuje się na całe gardło.
Wnioski z powyższego są takie:
gdyby ktoś miał w domu zwierzę, które milczy jak zaklęte, polecam przekazanie go na szkolenie do mojej mamy. Przypuszczam, że pod jej opieką nawet żółw zacznie wydobywać z siebie dźwięki. Nie polecam szlifowania śpiewu u rybek, bo nie wiem, czy kot syjamski umiałby uczcić ich śmierć w kociej paszczy minutą ciszy...

8 komentarzy:

  1. No nie jest tak źle, jak piszesz. Sąsiedzi mogą jednak domniemywać, że mordowanie kotki nie jest jednak na śmierć, bowiem upragniona cisza wciąż nie zapada :)
    Moje rozdarciuchy dwa szczekają jak najęte. Jakby pilnowały królewskiej siedziby a nie M-0. Koty na szczęście jakieś takie cichsze są.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przedłużające się tortury... Tak to brzmi... ;-)

      Usuń
  2. Ha! Moje zwierzęta nigdy nie bywały głośne, żaden pies nie szczekał więcej niż w granicach przyzwoitości i obowiązku. Za to wszystkie żarły bez opamiętania. Bez względu na rasę i wielkość. Kiedy słyszę historie o psach, które nie chcą szyneczki, albo piją tylko mleczko z miodem to wpadam w zadume. Moje jadły porę i cytrynę, czosnek i szparagi, suchy chleb,a nawet nać pietruszki. Ja dobrze wpływam na apetyt psów(widocznie bały się , że ja zeżrę wszystko i dla nich nic nie zostanie), Twoja mama ma dobry wpływ na ich zdolności wokalne. (może zwierzęta chcą ją przekrzyczeć?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są i takie psy, co szyneczka nie jest dla nich nęcąca, ale zeżreć papier i gumę uwielbiają. Na szczekliwość wpływa to o tyle, że w czasie zżerania gumy na oczach właściciela muszą się spieszyć i nie mają czasu ogłaszać swej radości.

      Usuń
    2. Wiecie, jakie jest lekarstwo na wycie kotki? Sterylizacja. Zabieg umówiony na grudzień. Piszę to ku przestrodze. Gdybyście kiedyś chcieli na kogoś nakrzyczeć, to pomyślcie, jakie mogą być tego konsekwencje ;-)

      Usuń
    3. Czemu dopiero na grudzień? Koty też mają NFZ? ;)

      Usuń
    4. Ove, no proszę Cię! Ty to byś od razu brał nóż i ciął. A badania, a przygotowanie hormonalne, a nie pamiętam co jeszcze, ale równie ważne? No? ;-)

      Usuń
  3. Moja mama też jest bardzo głośna. Nie ma zwierząt.
    ;)

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":