niedziela, 2 sierpnia 2015

zastrzegłam

- Zgubiłam w Niemczech kartę kredytową. Zorientowałam się dopiero po powrocie. Dwa dni po powrocie... Natychmiast, gdy przeszukałam wszystkie kieszenie, torebki, porfel, wnętrze namiotu, śpiwór, wszystkie schowki w samochodzie i kosmetyczkę zadzwoniłam do banku, żeby ją zastrzec. A wtedy przemiła pani powiedziała mi, że ostatnia transakcja, jakiej dokonano moją kartą miała miejsce dzisiaj (zawał serca!) rano (z udarem!) na kwotę 18,36 zł (atak padaczki. Co za idiota korzysta z mojej karty i kupuje coś tak taniego!?) w sklepie "Żabka" koło mojego domu. Wtedy już umarłam.
- Jak to możliwe?!
- No właśnie... Niemożliwe. Ja po prostu nie zgubiłam tej karty w Niemczech, tylko rano, gdy kupowałam bułki, twarożek i cukier, zostawiłam ją w "Żabce".
- Co powiedziałaś tej pani z banku?
- Dziękuję za informację...
- I poszłaś po tę kartę do "Żabki"?
- Nie. Mimo to zastrzegłam. Bo jeśli nie ma jej jednak w "Żabce"?
- Musi tam być!
- Musi albo nie musi. Po niej się można wszystkiego spodziewać!

informowanie

- Jak już wróciliśmy z wakacji, to zrobiła się piękna pogoda...
- Załóż firmę: informowanie o urlopie. Możesz sprzedawać ludziom informację, kiedy planujesz wyjechać i wtedy oni wezmą urlop w innym terminie i będą mieli pewność pięknej pogody.
- A ja?
- Możesz mieć albo udany urlop, albo pieniądze. Nie bądź marudna!

środa, 22 lipca 2015

box

- Może wsadzimy do boxu na dach wszystkie śpiwory, namiot i materace?
- Box może pomieścić tylko 50 kg.
- To chyba ja muszę tam wejść, bo inaczej się nie pomieścimy...
- A ile ważysz?
- 51.
- Nasz box to chyba jedyne miejsce na świecie, do którego jesteś za gruba...

poniedziałek, 20 lipca 2015

szczelinę

- Wjechałam na parking przy sklepie na "B". Nacisnęłam przycisk od pobierzbileta, zaparkowałam, zabrałam wózek i szczęśliwie zrobiłam zakupy. Wyszłam, spakowałam, podjechałam do szlabanu ze szczeliną do wsuwania biletu i  koniec. Wsuwam bilet i d***a. Nie działa. Prób było wiele. Zza uchylonej szyby, z otwartymi drzwiami, na stojąco, z półobrotem, w półprzysiadzie, po odmówieniu modlitwy i zgodnie z feng shui. W końcu kolejka samochodów poruszyła sumienie ochroniarza z wnętrza sklepu. Podszedł do mnie cichaczem. Wziął bilet w swe ręce. Sprawdził datę i godzinę (ekspert po  szkoleniu!), wsunął bilet w szczelinę. Nic. Wsunął znowu. Nic. Obejrzał go z obu stron, zmiął w palcach. Nic. Wyprostował go w palcach, wsunął. Nic. W końcu, gdy kolejka wskazywała na nadchodzące powstanie ludowe lub nawet rewolucję proletariatu, powiedział: otworzę pani pilotem.
- To dlaczego nie otworzył od razu?!
- Bo nie byłby aż taki ważny. Dopiero ten tłum kolejkowiczów dał mu prawdziwą satysfakcję. On teraz jest bogiem. Ja nie mogę się natomiast pojawiać w pewnej dzielnicy...

zepsuł

- Kupiłam na kolację pyszny ser, domowej roboty!
- Nie mogę go znaleźć!
- Bo zapomniałam go zabrać z samochodu...
- To trzeba go szybko przynieść, żeby się nie zepsuł!
- Przecież ci mówiłam, że samochód odstawiłam do warsztatu... Ciągle wszystko zapominasz...

niedziela, 19 lipca 2015

biorytm

- Wiesz, co to jest biorytm?
- Coś słyszałam... Fizyczny, psychiczny i intelektualny cykl...
- Zaczynają się w dniu urodzenia i każdego dnia życia masz jakąś wartość tych trzech cykli od maksimum do minimum. Gdy spotykają się trzy minima, to jest to tzw. dzień krytyczny.
- Nie wierzę w to.
- Ja też. Sprawdziłam, czy to się zgadza. Dziadek umarł w swój dzień minimum emocjonalnego, natomiast M. umarł w swój dzień krytyczny... No i co teraz?
- Sprawdziłaś, kiedy jest mój najbliższy dzień krytyczny?
- W tym roku się nie zdarzy.
- A twój?
- W czwartek.
- W najbliższy czwartek?
- Yhy.
- Przecież wtedy akurat jedziemy na urlop!
- Yhy. A kilka dni po moim dniu krytycznym jest twoje minimum emocjonalne.
- Będę miała zły dzień na pogrzebie...?
- Nie będę więcej sprawdzać biorytmów.
- Teraz za późno. Czuję, że do czwartku będę miała okres krytyczny... Może wyjedziemy w piątek?

sobota, 18 lipca 2015

siniaków

- Bolały cię pośladki po anglezowaniu?
- Nie.
- Nie miałaś żadnych siniaków??
- Miałam dwa. Jeden na lewym udzie, który zrobiłam sobie dyszlem od bramy wjazdowej, gdy usiłowałam ją otworzyć, żeby wjechać na teren obozu.
- A drugi?
- Drugi na prawym udzie, który tym samym dyszlem zrobiłam sobie, gdy już wyjeżdżałam...

piątek, 17 lipca 2015

radio


- Jak się nazywa radio, którego zawsze słucham w kuchni?
- Clasic FM?
- Chyba nie, bo napisałam komuś, że go słucham, a to okazało się być jakąś angielską rozgłośnią.
- Może Klasyka FM?
- Przez „K”?
- Widocznie przez „K”.
- A gdzie można sprawdzić, jak się tę nazwę pisze?

- Postaraj się wysłyszeć, jak wymawiają tę nazwę dziennikarze: przez C, czy przez K…

czwartek, 16 lipca 2015

żeńskiego

- Pedofilia, jest rodzaju żeńskiego. Tyrania jest rodzaju żeńskiego. Dewiacja jest rodzaju żeńskiego. Nawet nadwaga jest rodzaju żeńskiego...
- Miłość też jest rodzaju żeńskiego!
- Ale ma taką końcówkę, że aż trudno w to uwierzyć...!
- Jaką dokładnie końcówkę masz na myśli...?

niedziela, 12 lipca 2015

sama

- Jak tam na końskim obozie.
- Świetnie. Postępy ogromne.
- Już sama galopujesz?!
- Oszalałaś?! Sama to ja na razie mogę bez panicznego lęku podejść do konia!

środa, 8 lipca 2015

balkonie

- Pozwoliłam dziewczynkom spać na balkonie. No bo lato, bo wspomnienia, bo przygoda, bo dzieciństwo... O 4.10 obudził mnie dziwny szmer. Półprzytomna wyszłam z łóżka i ujrzałam na balkonie: dwie siedzące na śpiworach dziewczynki, a pomiędzy nimi rozłożona jakaś gra planszowa.
- Hazard jest hazard... Nie wybiera miejsca ani godziny... A poza tym wszystko przez ten najdłuższy dzień w roku! Kto to widział, włączać słońce przed 9.30!

wtorek, 7 lipca 2015

obóz

- Jutro jadę na obóz koński.
- Sama tam będziesz?
- Mam nadzieję, że będzie tam oprócz mnie jakiś koń...

poniedziałek, 6 lipca 2015

ciszej

- O drugiej w nocy poszłam poprosić sąsiadów, żeby zachowywali się ciszej.
- Błąd! Powinnaś iść wkurzona i wściekła, zrobić karczemną awanturę, wydrzeć się na debili i postraszyć policją.
- To zrobię, gdy jeszcze kiedyś zrobią imprezę w mieszkaniu...
- A jeśli nigdy już nie zrobią, to stracisz szansę na eksplozję!

niedziela, 5 lipca 2015

różnią

- Czym się różnią cerkwie od kościołów katolickich?
- Przede wszystkim tym, że z cerkwi rozlegają się piękne śpiewy...

fryzjera

- Chyba pójdę do fryzjera i obetnę sobie włosy.
- To już nie zapuszczasz?
- Zapuszczam, ale... w sposób nieciągły.

wtorek, 30 czerwca 2015

mar

- Mamo, co to jest mar?
- Może mara?
- Może być mara...
- Mara to coś, co pojawia się w naszych myślach, a my się tego boimy.
- Na przykład szczepionka?
- A szczepionka ma zęby, pazury i złe oczy?
- Nie.
- To w takim razie to nie jest mara.
- Mara musi siedzieć w koszu, prawda?
- Dlaczego pytasz?
- Bo skąd wziąłby się koszmar jeśli nie od mary w koszu?
- Nie wiem, czy to akurat jedyne słuszne wyjaśnienie, ale na pewno jedno z wielu...

piątek, 26 czerwca 2015

świadomości

- Zasnęłam wczoraj podczas oglądania filmu.
- To chyba nic nowego?
- A jednak. Zasnęłam z kubkiem pełnym herbaty, trzymanym w ręce.
- Wylała się?
- Nie. Rano znalazłam go stojąc
ego na stole. Oznacza to, że przez sen miałam chociaż częściową świadomość zagrożenia i odstawiłam kubek w bezpieczne miejsce. To potwierdza moją hipotezę, że w chwilach zagrożenia nasz mózg nie wyłącza podczas snu całkowicie świadomości.
- To ja wyjęłam ci kubek z ręki i odstawiłam na stół.
- Jesteś okropna!

czwartek, 25 czerwca 2015

współczesnego

- Na filmie DVD mam do wyboru około 30 języków. Jak to jest możliwe, że jeden rowek lasera daje informacje o 30 językach, nie mówiąc już o samym filmie i muzyce!?
- DVD powoli staje się przeżytkiem. Lepiej nie zaczynaj rozumieć jak działa, bo zanim zdążysz, będzie za późno... Zacznij od czegoś współczesnego, ale prostego. Może... ekran dotykowy. Proponuję pytanie: dlaczego niektóre ekrany dotykowe można obsługiwać w gumowej rękawiczce, a inne nie...

wtorek, 23 czerwca 2015

koncentrat

- Wypłukałam usta reklamowanym w telewizji płynem do higieny jamy ustnej i zdrętwiały mi dziąsła, język przyjął postać drewnianego kołka, a zęby odegrały koncert cis-dur.
- Ale to jest koncentrat!
- I co z tego?
- Trzeba go rozcieńczać wodą i wtedy nie jest taki przykry!
- A gdzie to jest napisane?
- Nigdzie. Koncentrat to koncentrat. Rozcieńcza się i już.
- Niektórych koncentratów się nie  rozcieńcza. Na przykład koncentrat do mycia toalety.
- Nie było lepszych przykładów!?

imprezie

- Sąsiad był wczoraj na imprezie...
- Skąd wiesz?
- Bo wchodziłam dzisiaj za nim do budynku...
- Nie trafił w drzwi?
- Trafił. Ja prawie nie trafiłam, bo tak się nawdychałam, że mi promile podskoczyły...

poniedziałek, 22 czerwca 2015

sądzi

- Do której Ania może u nas być?
- A co na ten temat sądzi mama Ani?
- Że może u nas zostać już na zawsze.
- Jeśli tak twierdzi mama Ani, to jeszcze przemyślę, czy Ania może u nas nocować...

niedziela, 21 czerwca 2015

zawsze

- Co kto robi na piątek?
- Ja przygotuję szaszłyki, Nowaki robią warzywa, sąsiedzi przyniosą sałatki.
- A ja?
- Ty? Może przygotujesz coś innego?
- Jak zawsze ja mam najtrudniejsze...

chorobę

- Chyba mam zapalenie wątroby.
- Sprawdziłaś w internecie?
- No właśnie. I tam piszą, że...
- Czyli wszystko ok. Gdybyś zaczęła sprawdzać jakąś chorobę w interencie i okazałoby się, że do ciebie nie pasuje, oznaczałoby, że coś jest nie tak...

sobota, 20 czerwca 2015

sensacyjno

- Zadzwoniłam do znajomej pani prokurator, żeby mi wyjaśniła, co to dokładnie są materiały dowodowe. Pracuję teraz nad historyjką dla dzieci o charakterze sensacyjno-kryminalnym i muszę mieć pewność, że nazwy fachowe zostały prawidłowo wytłumaczone.
- Wyjaśniła?
- Tak. Zrobiła mi wykład na temat materiałów dowodowych, śladów, zdjęć poglądowych, poszlak i innych takich spraw, a na końcu spytała mnie, o co chodzi w opisanej historyjce, bo łatwiej jej będzie wyjaśnić mi na przykładzie. Chwilę się wahałam, ale w końcu powiedziałam jej, że przestępcą jest koń, który zjadł kwiaty z doniczki.
- Zaniemówiła?
- Była tak zaskoczona, że odezwała się dopiero po dłuższej chwili. Z trudem mówiła, bo nie mogła, z powodu śmiechu, złapać tchu. Poprosiła mnie o przesłanie jej gotowego tekstu, bo musi się doszkolić. Podobno takiej sprawy jeszcze nie prowadziła...
- Praktykantka, czy co?

piątek, 19 czerwca 2015

ciało

- Na dachu jednego z budynków w Londynie znaleziono ciało mężczyzny, który wypadł z samolotu. Jak podają agencje, przyczyna śmierci mężczyzny nie jest znana.
- Nie wiedzą, dlaczego on nie żyje, skoro spadł z wysokości kilku kilometrów?
- Tak.
- To chyba oczywiste. Spadł na dach pokryty dachówką ceramiczną, a jest uczulony na glinę. Reakcja anafilaktyczna doprowadziła do obrzęku krtani i śmierci przez uduszenie.

przeszukałam

- Dobrze, że już jesteś. Zgubiłam klucze od samochodu i od mieszkania. Nie mogę nigdzie wyjść. Przeszukałam wszystko i nic...
- Są w mojej torebce!
- To dlaczego nie zadzwoniłaś, że je wzięłaś?
- Bo zostawiłam w domu telefon.
- Należy mi się dodatek za mieszkanie w trudnych warunkach społecznych!

pilota

- Musisz się wreszcie nauczyć obsługiwać pilota od dekodera!
- Ale po co? Mamy go od pół roku i jakoś daję radę...
- Ale ja już nie daję!


czwartek, 18 czerwca 2015

śniadanie

- Jak ci minął dzień?
- Cudownie. Najpierw przez półtorej godziny grałam w Cluedo, odgrywając trzy postaci jednocześnie. Potem zjadłyśmy drugie śniadanie. Potem przez około godzinę grałyśmy w okręty i zjadłyśmy trzecie śniadanie. Potem przeczytałyśmy spory fragment "W pustyni i w puszczy", zajadając jednocześnie czwarte śniadanie. Potem grałyśmy w "Samotnika", jedząc piąte śniadanie. Musiałyśmy na chwilę wyjść z domu, ale okazało się, że moja córka ma ochotę na mały obiadek, więc wyszłyśmy dopiero po rosole...
- Pytałam o twoją pracę...
- A, dziękuję za troskę. To bardzo miłe z twojej strony, że o to pytasz. I doceń, że tak pięknie zareagowałam, bo wczoraj wieczorem skończyłam pracę nad tekstem o asertywności.
- Chwała Bogu, że nie dają ci artykułów o anoreksji...

co

- Co zjesz na kolację?
- To, co zrobisz...

zamknęli

- Zamknęli Dąbrowskiego...
- Kogo?
- Nie kogo, tylko co. Ulicę Dąbrowskiego zamknęli.
- Jezu, a już myślałam, że to ktoś z sąsiadów!

zwolnienie

- Jestem przemęczona, często boli mnie coś w środku, mam kłopoty z koncentracją, boli mnie stopa, zasypiam za kierownicą, przytrzasnęłam sobie palec drzwiami i jeszcze dzisiaj rano rozlałam litr mleka w lodówce... Chyba muszę iść na zwolnienie lekarskie...
- Ale ty nie możesz iść na zwolnienie lekarskie, bo przecież ty pracujesz sama u siebie!
- Widzisz! I jeszcze nie mogę iść na zwolnienie lekarskie! To jest już grubo ponad moje siły!

wtorek, 16 czerwca 2015

odwieziesz

- Odwieziesz mnie jutro?
- Dokąd?
- A dokąd jedziesz?
- Nigdzie właśnie nie jadę.
- To co to za różnica dla ciebie, dokąd mnie odwieziesz?
- Żadna, ale chcę sobie pomarudzić, że tam właśnie nie chciałam jechać.

poniedziałek, 15 czerwca 2015

wykładzie

- Jest już obiad?
- Był.
- I co?
- I nie ma. Był w planach, ale się nie udał i nie ma.
- Trochę to zabrzmiało jak na wykładzie z makroekonomii...
- Masz szczęście, że ja studiowałam na innej uczelni.

festynach

- I jak było w Szczecinie?
- Żaglowce rewelacyjne. Ogromne. Dostojne. Marynarze w uroczych staromodnych ubrankach. Turyści z aparatami fotograficznymi. I do tego standardowy zestaw Polaka-festyniarza: stragany i szczekające głośniki z głośną muzyką.
- Widocznie Polak tak chce.
- Czy kiedykolwiek jakaś firma organizująca imprezy plenerowe poprosiła Cię u dział w ankiecie, dotyczącej wizji idealnego festynu?
- Te firmy nie mogą robić takich ankiet, bo na festynach jest taki hałas z głośników, że nikt nie usłyszałby pytań.
- I odpowiedzi...
- Ale i tak zaskoczyłaś mnie, że tam pojechałaś...
- Ja tam nie pojechałam! Ja tam byłam w pracy, w budynku, który znajduje się 50 metrów od portu! Byłam mimowolnym uczestnikiem regat!
- I dziwisz się, że nie wzięli Cię pod uwagę przy ustalaniu programu?!

 

niedziela, 14 czerwca 2015

kawę

- Dużo masz pracy?
- A co chciałaś?
- Chciałam, żebyś zrobiła nam kawę.
- To nie tak znowu dużo...

piątek, 12 czerwca 2015

niespodziewanie

- Jeśli chcesz, żeby ktoś do ciebie niespodziewanie przyszedł w odwiedziny - nałóż maseczkę na twarz. A jeśli chcesz, żeby ktoś zadzwonił - wejdź do wanny pełnej gorącej wody. Jeśli chcesz natomiast, żeby nikt nie przychodził, umów się z K... Nawet nie zadzwoni, że nie przyjdzie.
- Może nie byłaś w wannie i dlatego nie zadzwonił...

wody

- Co masz taką minę?
- E, nic...
- No mów!
- Malowałam akwarelami i wodę nalałam sobie do zwykłego, porcelanowego kubeczka...
- No i co?
- A obok niego postawiłam drugi kubek. Z kawą.
- Nie mów, że napiłaś się wody po akwarelach?!
- Po pierwszym łyku akwareli odstawiłam kubek z kawą na drugą stronę biurka... Ale to i tak niewiele pomogło, bo za drugim razem...
- Nie! Napiłaś się dwa razy...?! Może zaczniesz malować naturalnymi barwnikami? No wiesz... Sok z buraków, rozcierane liście trawy, skórka od cebuli...
- Nie lubię cebuli...

kiedyś

- Co to jest?
- Bardzo stara, drewniana rakietka do badmintona... To chyba oczywiste.
- A skąd ją masz?
- Kupiłam na targu staroci.
- Ale po co?
- Może się przydać jako ozdoba, albo jako... no nie wiem jeszcze, ale na pewno się kiedyś przyda... Kosztowała 2 zł.
- A, to trzeba tak było od razu... Po prostu chciałaś się pozbyć monety i zamiast niej przyniosłaś do domu kawał starego, spróchniałego drewna... Bardzo normalne...

czwartek, 11 czerwca 2015

powinni

- Aktorzy nie powinni reżyserować, pisarze nie powinni udzielać wywiadów, projektanci mody nie powinni pisać, fotografowie nie powinni występować w telewizji, a ja nie powinnam wynosić śmieci!
- Czułam, że na końcu tej litanii będzie jakiś głębszy sens...

odpada

- Całe szczęście, że jest już po maturach! Ci z rozszerzonym WOS-em musieliby chyba organizować całonocne czuwanie przy komputerze, żeby nadążyć za zmianami na polskiej scenie politycznej...
- Zawsze powtarzałam, że najpewniejsza jest matura z geografii! Co prawda rosną Himalaje, niektóre wyspy znikają i kończą się pewne surowce naturalne, ale przynajmniej nic nie dzieje się z godziny na godzinę!
- A drugi rozszerzony przedmiot?
- No nie wiem... Historia odpada, bo nigdy nie ustalą, jak było naprawdę... Chemia odpada, bo za dużo trudnych nazw... Fizyka odpada, bo nikt tego nie zrozumie... Polski odpada, bo w audiobookach nie podają pisowni nazwisk bohaterów i można się przejechać na pisowni fonetycznej.  Matematyka odpada, bo matematyka zawsze odpada... Biologia odpada, bo jest nudna...
- Zacznijmy od tego: na co komu matura?!

środa, 10 czerwca 2015

gabarytowo

- Weszłam na stronę jednego ze sklepów z odzieżą i innymi przydatkami i postanowiłam obejrzeć torebki. Wpisałam w wyszukiwarkę "torebka" i wyskoczyły mi tysiące wersji, ale wszystkie bardzo małe. Szukałam, szukałam i okazało się, że torebki, które mi odpowiadają rozmiarem, nazywają się: torba na zakupy...
- To przykre...
- Wyobrażasz sobie teraz, jakich rozmiarów jest moja torba na zakupy?
- Niebieska ohyda z IKEI?
- Skąd wiedziałaś?

wtorek, 9 czerwca 2015

coachów

- Jesteśmy epoką psychologów, coachów i trenerów osobistych. Z reklam krzyczą do nas drukowanymi literami, że każdy z nas może wszystko. Że wystarczy tylko oddać się pod opiekę owego coacha/trenera i można zostać Casanovą, Obamą i Curie-Skłodowską jednocześnie. Jeśli tylko chcesz, możesz być aksamitną damą o zrównoważonej osobowości, albo torpedą rozpychającą się łokciami w drodze do sukcesu. Każdy trener tylko czeka, żeby swoją metodą psychologiczną włączyć w tobie uśpioną opcję tego, co właśnie chcesz osiągnąć. Bo przecież każdy z nas może wszystko!
- Czy ty się czegoś napiłaś, co jest zabronione?
- Nie. Po prostu rozmawiałam z coachem/trenerem i dowiedziałam się, że moje problemy ze zbyt zamkniętą postawą na spotkaniach można z łatwością wypracować i moja gestykulacja będzie bardziej odpowiadała intencjom wypowiedzi.
- O cholera...
- No właśnie! I tylko nie wiem, jaka gestykulacja byłaby tu stosowna...

Africarium

- Wejście do Africarium wymagało stania w 3,5-godzinnej kolejce. Sens tego stania był nierozłącznie związany z obejrzeniem pływającego hipopotama.
- I co, widzieliście go?
- Gdy byliśmy w Africarium, hipopotamy spały poza basenem...
- Po hipopotamach można się wszystkiego spodziewać...
- Za to tuż przed zamknięciem zoo weszliśmy do pawilonu z leniwcami i okazało się, że leniwiec całkiem rączo przemierzał swoje liny i gałęzie, dając popis ekwilibrystyki...
- Po leniwcach też można się spodziewać wszystkiego, ale akurat
nie tego!

zmieniać

- Wyobraź sobie ten dramat: pewnego dnia wracasz do domu z pracy i dowiadujesz się, że właśnie rząd zmienił litery alfabetu i od dziś będziemy się posługiwać innym pismem. Dostałabyś rozpiskę, jak czyta się każdą literę i musiałabyś nagle zacząć się podpisywać w zupełnie inny sposób. Trzeba by zmieniać wszystkie napisy, szyldy, nazwy ulic, znaki drogowe...
- Coś cię ukąsiło?
- Nie. Czytam historię Turcji i nie mogę wyjść z podziwu, że jest kraj, który miał jeszcze dziwniejsze pomysły niż my...

dziupla

- W internetowej poradni PWN znalazło się pytanie o etymologię słowa 'dupa'. Oto odpowiedź specjalisty:
"Słowo pochodzi z języka prasłowiańskiego, w którym oznaczało zagłębienie w ziemi, skale, jakimś przedmiocie, a także w ciele ludzkim. Spokrewniona z nim jest m.in. dziupla – zagłębienie w drzewie."
- Dziupla jest bliską krewną dupy? To już chyba lekka przesada! A co na to wiewiórki???

słońce

- Jadę samochodem z południa na północ. Po lewej stronie mam zachód słońca. Jest wieczór. Droga wcale nie skręca. A słońce od czasu do czasu pojawia się przede mną...
- Kopernik się mylił?

poniedziałek, 8 czerwca 2015

jedynkowa

- Gdy mój komputer jest podłączony do internetu, to przez wifi albo kabel dochodzi do przesyłania systemem zero-jedynkowym zakodowanych bitów, które komputer przetwarza na obrazy, prawda.
- No tak...
- A gdy mam otwarte dwie strony naraz, to skąd ten system zero-jedynkowy wie, która informacja jest dla której strony?
- Raczej zatrzymaj się na systemie zero-jedynkowym. Nie wchodź głębiej. W systemie zero-jedynkowym coś jest, albo nie ma. Jeśli na obu stronach jednocześnie pojawiają ci się informacje, to jest to sytuacja jedynkowa i tego się trzymaj.

niedziela, 7 czerwca 2015

zmniejsza

- Jeśli oddajesz przeterminowaną książkę do biblioteki, to musisz zapłacić karę.
- No...
- Ale czasem pani bibliotekarka, wbrew temu, co wyskakuje jej w komputerze, zmniejsza ci tę karę, bo jest miłą osobą.
- No...
- A katowicki urząd skarbowy zinterpretował prawo w ten sposób, że biblioteka musi ci teraz za to umniejszenie wystawić PIT-a, bo to jest twój zysk.
- A jak kupuję dwa kartony mleka w promocji i za drugi płacę tylko 50%, to czy Tesco nie powinno mi wystawić PIT-a na te obniżone 50%, bo to też jest mój zysk?
- Tego nie wiem. Na razie dowiedziałam się, że urząd skarbowy wziął się za biblioteki. Należy skończyć z bezprawnym działaniem tych złodziejskich instytucji!

prawo

-Na minutę przed rozpoczęciem spektaklu przez mój rząd przepychał się mężczyzna ok 190 cm wzrostu, z ogromną nadwagą. Obok mnie było miejsce wolne i już oczami wyobraźni widziałam, jak siedzę podczas całego przedstawienia, zepchnięta przez niego w kąt własnego fotela. Tymczasem minął mnie i poszedł dalej.
- Lucky you...
- Doszedł do końca rzędu, wszedł w rząd przede mną, zaczął przepychać się z powrotem, zatrzymał się przy fotelu przede mną i tam usiadł. Zasłaniał mi całą scenę. Nawet gdy usiłowałam wychylać się na boki, nie mogłam nic zobaczyć...
- Tacy ludzie nie chcą być traktowani gorzej niż inni i nie zgadzają się na dyskryminację, poprzez sadzanie ich gdzieś z boku, albo zmuszanie do kupowania podwójnego biletu.
- I ja ich doskonale rozumiem! Nie chcą i już. Ale gdzie jest prawo tych z niedowagą?! Ja przez niego byłam na spektaklu fonicznym. Część wizualna utknęła w pojemności jego osoby...