piątek, 26 kwietnia 2024

niesama

Mam górki i dołki. Boję się. Mam poczucie winy. Jest mi przykro. Mobilizuję się do działania.

Czekanie jest koszmarem.

Jak pisałam wcześniej, nie chcę nadmiernie obarczać rodziny moimi nastrojami. Już i tak widzą dużo. Dużo za dużo. Bardzo się starają, żebym dała radę. Ja też się staram. Ale to oni chodzą do szkoły, na uczelnię, do pracy. 

Czytam Wasze komentarze i jest mi dobrze. Czuję, że trzymacie za mnie kciuki.

Potrzebuję teraz być sama i niesama jednocześnie. I takie coś daje mi blog. 

Nigdy wcześniej nie zastanawiałam się, jakie poczucie bezpieczeństwa daj mi to, że się nie znamy, ale jednak się znamy. Znam osobiście tylko jedną z Was i na podstawie tej znajomości myślę, że wszyscy jesteście równie wspaniali. Dziękuję Wam, że do mnie piszecie. Bardzo tego potrzebuję. Sprawdzam i cieszę się z każdego komentarza. 

Mam teraz gorszy moment. Znowu schudłam. Jutro wyjeżdżam i liczę na to, że w innym miejscu będę mieć mniej lęków w głowie. 

Kalina

czwartek, 25 kwietnia 2024

miłości

Ktoś wczoraj napisał do mnie bardzo zaskakującą wiadomość. Była oskarżycielska, agresywna, niezrównoważona.
Dla wyjaśnienia dodam, że autorka wiadomości ma zaawansowanego, złośliwego raka, ma zaburzenia zachowania i zdarzają jej się takie akcje. 
Na koniec wiadomości napisała, że jestem złym człowiekiem i przeze mnie moja młodsza córka choruje na depresję.

Najpierw powiedziałam o tym starszej córce. Jeszcze nigdy nie widziała tak agresywnej wiadomości. Była w szoku, zwłaszcza że autorka jest mi bliską osobą. Rozłożyła cały tekst na czynniki pierwsze, przeanalizowała niemal każde zdanie, wyciągnęła wnioski i podsumowała, że jedynym usprawiedliwieniem jest choroba. Takich rzeczy nie pisze się nigdy, nikomu, zwłaszcza osobie, którą uważa się za bardzo bliską. Którą zapewnia się o miłości. To dowód na zaburzenia hamowania. Poważna sprawa. 

Wieczorem powiedziałam o tej wiadomości młodszej córce. Była bardzo zaskoczona. Ponieważ młodsza ma od czasu do czasu kontakt z autorką wiadomości, ustaliłyśmy, co zrobi, jeśli kiedykolwiek spotka się z jej agresją słowną. 

Nie wzięłam sobie do serca tego, że ktoś oskarżył mnie o bycie powodem depresji córki. Ale niezwykle wzruszyła mnie reakcja córek na to zdanie.
Starsza powiedziała, że to dowód na bardzo konserwatywne podejście do życia. Wyrażanie takich opinii jest zgodne z poglądami sprzed 50 lat, gdy uważano, że chory na depresję jest źle motywowany przez rodzinę i wystarczy znaleźć mu nowe hobby, a on z radością pobiegnie przed siebie w podskokach. 
Młodsza aż się skrzywiła. Leżała już na swoim łóżku, wymęczona po całym dniu. Jest leczona na depresję, od półtora roku bierze udział w psychoterapii, świetnie funkcjonuje, rozwija się, walczy z lękami. "Jesteś dobrą mamą" powiedziała i przytuliła się do mnie bardzo mocno. Tak jak lubię. 

Z jednej strony wiem, że chorych ludzi, zwłaszcza bliskich, nie wolno zostawiać w tak trudnych sytuacjach. Autorka wiadomości nie robi tego sama, to choroba działa jej rękami. Z drugiej strony wiem, że ja teraz nie udźwignę pomagania innym. Bardzo to przykre, że mogę tylko powolutku, w równym tempie, odsuwać się na bezpieczną dla siebie pozycję. That's life. 

wtorek, 23 kwietnia 2024

cholera

Chwilami zapominam, że jestem chora. Robię coś, jestem zaangażowana, czuję spokój, beztroskę i nagle przypomina mi się moja sytuacja. Cholera.

Za cztery tygodnie moja młodsza córka ma osiemnaste urodziny. Ustaliłam sama ze sobą, że moja operacja odbędzie się po jej imprezie. Będę nalegać, żeby tak było. 

Odwołuję kolejne spotkania i imprezy, w których miałam uczestniczyć. Widzę, jak dużo tego było. Widzę, że przesadzałam ostatnimi czasy. Gdy będę zdrowa, chcę pamiętać o tym, że mam prawo siedzieć w domu i robić wielkie nic. Z przyjemnością. 






sobota, 20 kwietnia 2024

przeniesiona

Szuka Kalina spokojnych, miłych, łagodnych książek do czytania. 
Jeśli możecie coś polecić - poproszę. Kupię sobie w skupszopie, bo bardzo lubię ten sklep.

Szuka Kalina spokojnych, miłych, łagodnych filmów do oglądania, dostępnych na Netflix.
Jeśli możecie coś polecić - poproszę. 

W tym tygodniu chwila wytchnienia. Żadnych badań, żadnych lekarzy. 

Pod koniec tygodnia Kalina najprawdopodobniej zostanie zawieziona przez męża do Berlina i wsadzona w pociąg do Amsterdamu. I spędzi Kalina w Holandii tydzień, łażąc po sklepach z używaną porcelaną, używanymi torebkami, używanymi rzeczami w stylu kowbojskim i każdym innym, o jakim można sobie tylko zamarzyć. W Hadze jest na przykład sklep z używanymi jeansowymi ogrodniczkami i butami Birkenstock. A w samym centrum jest sklep z luksusowymi rzeczami z lat 70 i 80. Córki Kaliny go uwielbiają, przymierzają w nim marynarki z poduchami na ramionach, pensjonarskie sukienki w kratę z falbankami, dziwaczne szpilki i berety z pomponami. Kalina patrzy na nie i czuje się przeniesiona do swojego dzieciństwa. A w sekrecie może Kalina wyznać, że nie lubi tego stylu. A dla córek Kaliny to szyk i smak. 


piątek, 19 kwietnia 2024

in case

Kalina zobaczyła swoją chorobę na zdjęciu.
No jest. 
Jakoś bez zdjęcia, gdy choroba istniała w sferze werbalnej, było Kalinie lżej.
Teraz i zdjęcie jest, i papiery poświadczające...

Cudowna prawniczka przygotowała dla Kaliny listę rzeczy do zrobienia. Just in case. 
Kalina załatwia kolejno różne rzeczy. Just in case. 
Dziś notariusz. Just in case... 



środa, 17 kwietnia 2024

niepotrzebnie

Burze, ulewy, gradobicia - Kalina wie, że kwiecień plecień, ale to nie znaczy, że Kalina wyraża na to zgodę.

Nie i nie.

Pogoda powinna być umiarkowana. Łagodne słońce i od czasu do czasu obfity, acz łagodny deszcz.

Do tego temperatury umożliwiające chodzenie bez skarpetek.

I pełna puszka z kawą w domu.

I wygodniejsza lampka przy łóżku, bo przy tej zupełnie źle się czyta.

A  gdyby ktoś robił Kalinie śniadanie do łóżka to już nawet mogłaby od czasu do czasu przejść w okolicy jakaś burza. 

Kalina jest na zwolnieniu lekarskim, ale wie, że w pracy syf. Wypełzły problemy, zamiatane od dawna pod dywan. Dobrze, że Kaliny tam teraz nie ma. Źle, że docierają do niej strzępki informacji i stresuje się niepotrzebnie. 





niedziela, 14 kwietnia 2024

dalszą

Umawianie wizyt u lekarzy, badań potrzebnych przed dalszą diagnostyką, załatwianie niezbędnych rzeczy (np. piżama zapinana na guziki) - to teraz rzeczywistość Kaliny.

- Tak dzielnie zapuściłaś włosy, a teraz znowu będą krótkie - powiedziała córka Kaliny.

Kalina postanowiła iść do fryzjerki i obciąć włosy na bardzo krótko. Będzie czas przyzwyczaić się do krótkich, późniejszy brak włosów nie będzie takim szokiem.

Do chirurga Kalina może zarejestrować się dopiero na 20 maja. To dla Kaliny za długie oczekiwanie. Spróbuje Kalina zadzwonić, poprosić, zgłosić się jako "osoba awaryjna", gdyby ktoś odwołał wizytę. Może się uda.

Są chwile, że Kalina zapomina, w jaki syf wdepnęła. Są chwile, że pamięta. Te drugie są i dłuższe i cięższe. 

Objawy choroby dają o sobie znać. Naturalnie teraz Kalina ma bardziej wyostrzone postrzeganie i szybko je zauważa. Przedtem były przypisywane zmęczeniu, złej pogodzie, niewyspaniu, stresom i nieodpowiedniej diecie. Teraz już wiadomo, że w ciele Kaliny zaniemogło sterowanie pewnymi procesami. 

 

sobota, 13 kwietnia 2024

czas

 Natychmiast po zakończeniu rezonansu Kalina została poproszona na rozmowę do sąsiedniego gabinetu. 

- Są jakieś wątpliwości - powiedziała urocza pani techniczka.

- Nie może mi pani nic powiedzieć? - spytała uśmiechnięta Kalina

- Nie.

- Ja domyślam się, co się stało. Zapewne miałam niewielki udar w zeszłym tygodniu.

Techniczka spojrzała zaskoczona

- To nie jest udar, proszę pani.

    Bardzo miła, delikatna, starsza pani doktor opisała Kalinie sytuację. To nie jest udar. To jest diagnoza, której raczej nie da się słuchać na stojąco. Kalina usiadła.  Lekarka zaproponowała Kalinie szklankę wody i płakała razem z Kaliną. 

    Natychmiast ustalono termin dalszych badań. Na wtorek. Pracownia rezonansu sama skontaktuje się ze specjalistą po konieczne skierowania. Kalina nie musi nic robić. Kalina trafiła na dobrych ludzi. 

    Raczej na pewno operacja. To pierwszy etap. 

    Dobra lokalizacja - brzmi to trochę jakby Kalina kupowała teraz dom, a nie dodatkowych kilka lat. 

    Mąż zawiózł Kalinę natychmiast do lekarki rodzinnej. Była 17.52. Lekarka pracuje do 18.00. Miała czas. Miała serce. Przedstawiła plan działania. Na razie omijamy kartę pacjenta onkologicznego, próbujemy dostać się prywatnie do chirurga. Od razu wiemy do którego. Jest szpital w pobliżu, który zajmuje się takimi schorzeniami. Nie szukamy w innych miastach. Lepiej w pobliżu. Łatwiej dla rodziny. 

    Rozmowa ze starszą córką: "Mamo, mów wszystkim tylko to, że jesteś chora. Wybierz sobie jedną osobę, z którą będziesz rozmawiać i jej opowiadaj o szczegółach. Na pytania odpowiadaj, że chcesz chorować prywatnie. Informacja, na co jesteś chora, nie nadaje się dla publiczności. Ludzie cię zniszczą radami i litością. I wzrokiem, pytającym "to ty jeszcze żyjesz?". 

    Kalina odwołuje kolejne zaplanowane rzeczy. Każdy pyta. Kalina wie, że to pytania z troski, ale na nie nie da się odpowiadać. Nie teraz. Teraz jest czas na Kalinę. 


środa, 10 kwietnia 2024

atakiem

Postawiona w poniedziałek diagnoza dała mi poczucie ulgi. To tylko i aż migrena.
Pojutrze rezonans i konieczność wykluczenia innych tematów. Bez tego nie mogę brać leków przeciwmigrenowych.
Muszę też mieć uregulowane ciśnienie, bo leki przeciwmigrenowe mogą powodować skoki ciśnienia. 
Nie mam uregulowanego ciśnienia. Mam skoki już teraz.
Chcę zdążyć z ciśnieniem i rezonansem przed kolejnym atakiem migreny.
Nie dam rady znieść go bez leków. 

Neurolog, do którego zupełnie przypadkowo trafiłam, okazał się wyrozumiałym i cierpliwym człowiekiem.  
Dał mi rady, jak przetrwać kolejny napad.
Poinstruował mnie, co robić natychmiast po rozpoczęciu ataku: przyjąć leki w ciągu 15-30 minut. Leki zawsze muszę mieć przy sobie. Nie będzie czasu na szukanie apteki. 
I mam obserwować, jakie są pierwsze symptomy migreny. Muszę nauczyć się ją rozpoznawać. Żeby nie przeoczyć pierwszych 15 minut. 

I to wszystko brzmi jak przygotowanie do wojny. I trochę jest wojną. Wcześniej często bolała mnie głowa i uznawałam, że boli mnie bardzo. Teraz już wiem, co to jest "boli bardzo". Odchodziłam od zmysłów. Wiłam się na łóżku, szukając pozycji, w której choć na chwilę ból zelżeje. Nie piłam, nie jadłam, nie miałam ochoty mówić. 
Koszmarny ból. 

Jakiś czas temu koleżanka z pracy miała atak migreny. Poradziłam jej, żeby pojechała do domu, a ona siedziała na krześle w pokoju nauczycielskim i gapiła się na ścianę. Powiedziała, że woli sobie jeszcze posiedzieć. Teraz wiem - trzeba było zawieźć ją do domu. Nie pytać. Wsadzić w samochód i zamknąć w cichym pokoju. 

sobota, 6 kwietnia 2024

osiemnaste

Kalina chyba choruje. Na razie skontaktowała się z neurolożką i internistką. Objawy dziwne. Kalina nie chce o nich myśleć.

Kalina chodzi do pracy, myśląc ciągle, że świat zawali się, jeśli położy się do łóżka na kilka dni. Głupie to. Kalina wie. 

Wiosna przechodzi gdzieś obok, częste burze nie poprawiają samopoczucia.

Obie córki Kaliny buszują dziś po sklepach w poszukiwaniu sukienki na osiemnaste urodziny młodszej. Osiemnaste. Młodszej.

Dziś w aptece Kalina, zapytana przez uroczą farmaceutkę, czy lek jest dla dorosłej osoby, powiedziała, że tak. Był dla młodszej córki. Tej wkrótce dorosłej. Dziwne uczucie. Radosne ale i smutne. 


sobota, 30 marca 2024

spokój

Przyroda obudziła się z dnia na dzień. Rośliny rozwijają pąki w oczach. Zaskoczone krótkim snem muchy latają otępiałe. Ptaszydła drą się na całe gardło, siedząc na czubkach drzew.
Jest cudnie.

Kalina z mężem i młodszą córką zjedzą jutro małe śniadanko. Jajeczko, twarożek z ziołami, pomidorki i szczypiorek.
Spokój.
Spokój.
Spokój.

Dwa dni temu minęła kolejna rocznica śmierci mamy. Nie wiem, która. Nadal bardzo mi jej brakuje. I ciągle łapię się na tym, że chcę do niej zadzwonić. 

poniedziałek, 25 marca 2024

makijażu

 Kalina jest wychowawczynią klasy 7.

To trudny okres w życiu człowieka, Kalina to wie i z całych sił próbuje pomóc przetrwać ten czas swoim uczniom.

Teraz pojawiło się nowe zjawisko: dziewczynki uczą się sztuki makijażu.

I cierpi Kalina, gdy widzi to, co dzieje się na twarzach jej uczennic. Bo są to zwykle zaskakujące plamy w okolicach kości policzkowych, dziwne uliniowania w pobliżu oczu i powieki pokryte niezdrowym nalotem.

Dziś na przykład rozświetlacz pomylił się komuś z korektorem i wszystkie pryszcze zostały pomalowane na błyszczący beż. Bardzo oczojebny. I jeśli była jakaś szansa na niezauważenie pryszczy, to zniknęła pod subtelnym brokatowym beżem, który lśnił się jak psu jajca.




sobota, 23 marca 2024

parametry

Nie jest dobrze u Kaliny. Spadły wszystkie parametry, gwarantujące radosne życie.
Kalina wie, że nie umie sobie radzić z problemami. Że jedno małe gówienko potrafi rozwalić Kalinę na dłuższy czas. Że Kalina w kwestii szczęścia jest zero-jedynkowa: albo wszystko jest dobrze, albo nic nie jest dobrze.
I teraz nie jest.

Kalina próbuje walczyć ze sobą, ale jak tu z honorem walczyć z kimś, kto nie walczy?

Na twarzy Kaliny natychmiast widać wszystkie nieprzespane godziny, zapętlone myśli, troski, smutki i łzy. Dziś Kalina wygląda stosownie do okoliczności. Czyli źle. 



środa, 20 marca 2024

ginąć

Kalina zaczęła ginąć w papierach. 

Aktualnie poszukuje oryginału umowy, którą przeskanowała dwa tygodnie temu. No nie ma. 

Będzie trzeba napisać nowy oryginał.


Trudno cokolwiek znaleźć, bo cała sypialnia Kaliny jest obłożona pracami uczniów. 

Kalina obiecuje sobie tym samym, że koniec z przynoszeniem prac uczniów do domu. Należy poprawiać je w szkole, na przerwach, gdziekolwiek i kiedykolwiek, tylko nie w domu.

Amen.



wtorek, 19 marca 2024

podeszwy

Pierwszy raz w życiu Kalina kupiła sobie drugą parę tych samych butów, gdyż pierwsze właśnie zaczęły mieć dziwne przetarcia w newralgicznych miejscach, a lubi Kalina w nich chodzić bardzo. Może nawet za bardzo. 

Dotarła przesyłka.

Kalina odpakowała nowe buty.

Są inne.

Zawezwała Kalina na konsylium męża: jak to możliwe, że nowe buty mają inne podeszwy i inny kształt, chociaż miały być takie same? 

Mąż Kaliny, człowiek bez odrobiny zrozumienia dla spraw najistotniejszych, odrzekł: Podeszwa jest taka sama, tylko stara została bardzo starta. But ma taki sam kształt, tylko stary jest tak sponiewierany.

I została Kalina sama z nowymi i starymi butami. Z inną podeszwą i innym kształtem.

Zdążyła jeszcze tylko powiedzieć mężowi, że to kłamstwa są i pomówienia, że wcale że nic nie starła i nie sponiewierała i że to wszystko jest wina męża. Bo nie ma zrozumienia dla spraw najistotniejszych.


niedziela, 17 marca 2024

objętości

Kalina użyła dziś na próbę odżywki do włosów swojej córki i to, co teraz widzi Kalina w lustrze, jest zaiste imponujące.
Otóż z włosów Kaliny, delikatnie pofalowanych, długości do ramion, układających się w delikatne skręty, nie zostało nic. Natomiast na czerepie Kaliny umościł się obfity snopek cienkich nitek, sterczących na wszystkie strony.
Jeśli ktoś oglądał Bridget Jones i pamięta, jak wyglądała po jeździe kabrioletem, to wie, o czym piszę. 
To niezwykłe, że aż tak można sterczeć na wszystkie strony. 
Kalina rozważa zatrudnienie się jako wiedźma w zamku strachów, lub alternatywnie jako urządzenie do ściągania pajęczyn z zakamarków.
Dobrze, że nie pada, bo włosy wkręcałyby się Kalinie w szprychy parasola. 
I może troszkę Kalina przesadza, opisując swój wygląd, ale takie jej prawo.

Odżywka do włosów nadająca objętości, nadaje objętości. I to jest w tym wszystkim najbardziej zaskakujące.
;-)

piątek, 15 marca 2024

sztuka

 Kalinie zdarza się chodzić samej do teatru i nie widzi Kalina w tym nic złego.

Ale dziś zrobiło się Kalinie smutno, bo ma dwa bilety i trzy kolejne osoby zgodziły się iść z Kaliną, po czym zrezygnowały.

W ten sposób Kalina pójdzie sama. Niby nic, ale jednak chciała Kalina iść w towarzystwie.

- Martwisz się, że nie będziesz miała z kim porozmawiać? - spytała starsza córka.

- Martwię się, że nie będę miała z kim porozmawiać, a obok mnie będzie puste miejsce - powiedziała Kalina.

Starsza córka chwilę się zastanowiła, po czym uznała, że to faktycznie gorsze niż sam brak rozmowy.

Nawet rozważała Kalina oddanie komuś biletu za darmo, ale nie chce się Kalinie dodatkowo angażować w poszukiwanie chętnych. 

Sztuka za dwie godziny. 

Oby była tego warta.

czwartek, 14 marca 2024

rajska

Borze zielony, jakich rodziców spotkała na swej zawodowej drodze Kalina. No mózg się lasuje.

Naprawdę wariaci.
Kalina ma nadzieję, że los postawił jej takich pieniaczy na drodze, żeby doceniła wszystkich innych rodziców swoich uczniów. 
Już docenia.

Kalina z radością odnotowała, że słońce wcześniej wstaje, a na pierwszej lekcji w szkole nie trzeba już zapalać światła. Hurra!

Kalina poinformowała szkołę numer dwa, że od września nie będzie już tam pracowała. Wezwano Kalinę na dywanik i przekazano jej stertę pochwał i zachwytów, połączonych z prośbą, żeby nie odchodziła. Gdyż biologów jest podobno wszędzie pełno, pod każdym kamieniem siedzą i czekają na pracę, ale Kalina jest pierwszą od lat biolożką w tej szkole, która umie biologię, lubi ją, a na dodatek lubi uczyć. To wszystko było bardzo miłe, acz Kalina nie chce tam pracować. I użerać się z rodzicami jak wyżej. 
- Jeśli dadzą ci więcej pieniędzy, to przemyśl pozostanie w tej szkole - powiedział mąż Kaliny, który od zawsze pracuje w korporacjach i nie jest w stanie zrozumieć zasad, które obowiązują w budżetówce. Uprzejmie proszę nie wyśmiewać się z niego. On nie winien, że myśli jak menadżer. 
- Szkoda, że mówią ci to, gdy chcesz odejść - powiedziała starsza córka, której racjonalizm i zdrowy rozsądek potrafią postawić człowieka na nogi.
- Będziesz miała więcej czasu na angielski, na czytanie i na pracę w ogrodzie - powiedziała młodsza córka, która jest aniołem i codziennie udowadnia, że spadła z nieba. 

Czytanie i ogród. Tak wygląda raj. Na pewno rajska Ewa też miała u siebie w pobliżu jabłonki herbatę i coś lekkiego do czytania. Jeszcze muszę zainstalować sobie w ogródku (który przecież jest zwykłą działką, ale w tym wypadku słowo "ogród" bardziej oddaje uczucia Kaliny) czajnik i toaletę kompostującą. 
Kalina spędza tymczasem długie godziny na oglądaniu roślin, które można by posadzić pod tują w ogrodzie. Cień i półcień. Gleba kwaśna. Propozycje mile widziane. 



sobota, 9 marca 2024

wnętrz

Kalina jest królową w swojej szkole, ponieważ jest jedyną panią od biologii. Dzięki temu nikt nie wtrąca się do wyglądu pracowni biologicznej i Kalina sama jest sobie sterem, żeglarzem i dekoratorką wnętrz.

Pracownia Kaliny ma zatem fragmenty duszy Kaliny tu i ówdzie:

Kobiety, na które Kalina zerka, szukając dla siebie sporej dawki siły i łagodności. 

Ulubione zwierzęta Kaliny

Lampiony i puchate chmurki, które wiszą nietknięte od września, chociaż spore grono koleżanek nauczycielek wieszczyło im rychłą śmierć z rąk uczniów. Ani jeden lampion nie został zerwany - a są przyczepione na słowo honoru, spinaczem do szpary w płytach sufitowych. Wystarczy je mocniej pociągnąć i spadną. Ale nikt nie ciągnie. I nie spadają. W tle widać tablice, na których oczywiście zwierzaki, ale też kopie Vincenta. I ryby pod sufitem, zrobione przez uczniów na lekcjach. 





umiarkowany

 Kalina od kilku dni ma gorączkę i katar. A od wczoraj do przeziębienia dopałętało się zapalenie miazgi w siódemce.

Teraz Kalina naprawdę nie wie, co ją boli: zatoki, czy ząb. I nie wie Kalina, czy w nocy budzi się, bo czuje pulsujący ból zęba, czy też jest to pukająca w czaszkę zawartość zatok. W ostatecznym rozrachunku - niewielka różnica. Boli, wybudza, męczy.

Pani dentystka Kaliny, która zna Kaliny lęk przed bólem na fotelu, bardzo się stara być delikatna w słowie i geście.

- Do poniedziałku powinna pani wytrzymać - powiedziała w piątek wieczorem. - Gdyby musiała pani jechać na pomoc dentystyczną, to polecam tę jedną.

Kalina zbladła.

- Jaka pomoc dentystyczna!? Przecież ja nie usiądę na fotelu przypadkowego dentysty!

Pani dentystka uśmiechnęła się uroczo.

- Oczywiście. Rozumiem, że dziś w nocy ból był zaledwie umiarkowany.

Kalina pożegnała się z dentystką, rozmyślając o tym, co powiedziała.

Byle do poniedziałku. Taki jest plan. Plan nie jest jeszcze skonsultowany z siódemką, ale nie będzie jakiś marny ząb pluł nam w twarz i dzieci nam germanił.