Ola ma osiem lat. Gdy miała sześć, dowiedziała się od swojej mamy, że we wrześniu pójdzie do szkoły. A Ola nie chciała iść do szkoły, bo bardzo lubiła swoje przedszkole.
- Musisz - przekonywała ją mama. - W Polsce wszystkie sześciolatki muszą iść do szkoły.
Ola wiedziała, że musi, ale jeszcze bardziej wiedziała, że nie chce. I tak sobie żyła, chodząc codziennie do grupy Muchomorków, czekając na cud.
I nadszedł cud. Pewnego dnia mama powiedziała Oli, że prezydent podpisał ustawę i Ola nie musi iść w tym roku do szkoły. Oli trudno było zrozumieć rzeczy, których nikt nie rozumie. Spytała więc mamę tak, jak pyta się, gdy ma się sześć lat:
- A dzięki komu nie muszę iść do szkoły jako sześciolatka?
- Dzięki prezydentowi Dudzie - odpowiedziała mama, nie myśląc o konsekwencjach.
Po kilku godzinach Ola wyszła ze swojego pokoju z czekoladą w jednej ręce i dwiema kartkami w drugiej. Na jednej kartce narysowany był wazon z kwiatami, łodyżki ze słomek do napojów i kwiaty z przyklejonych nakrętek od butelek. Na drugiej kartce napisany był list:
"Prezydencie,
bardzo ci dziękuję, że nie muszę iść do szkoły jako sześciolatka, bo nie chciałam."
- Czy mogę wysłać prezydentowi czekoladę? - spytała grzecznie Ola.
- Nie możesz. Prezydent nie zje czekolady, bo boi się, że mu zaszkodzi - powiedziała mama, nie wchodząc w szczegóły.
Ola przygryzła ołówek i dopisała do listu:
"Chciałam ci wysłać czekoladę, ale mama mi nie kazała. Ola".
List, wraz z kwiatem z nakrętek, został wysłany na adres Kancelarii Prezydenta RP. Ola codziennie sprawdzała, czy prezydent jej odpowiedział, ale skrzynka wciąż była pusta. Aż pewnego dnia Ola znalazła w skrzynce awizo. I z poczty odebrała list:
"Droga Olu,
bardzo się cieszę, że sprawiłem Ci radość.
Serdecznie pozdrawiam,
Prezydent RP
Andrzej Duda".
Od tego czasu Ola co roku wysyła prezydentowi życzenia imieninowe, ale on już jej więcej nie odpisał.
Więc: gdyby ktoś miał jakąś sprawę do prezydenta, to ja uprzejmie informuję, że znam Olę, która się z nim przyjaźni i potrafi załatwić każdą sprawę!
argument ostateczny, żeby NIE ZOSTAWAĆ PREZYDENTEM - nie można dostać czekolady od Oli, bo mama nie pozwoli. Wolę czekoladę od prezydentury.
OdpowiedzUsuńBardzo rozsądna uwaga! Tylko z tego powodu też nie zostanę!
UsuńArgument rzeczywiscie ostateczny i przewazajacy! Jak to tak, bez czekoady zyc?!!!
UsuńZwłaszcza bez czekolady od Oli😉
Usuńdziecko nie pozbywa się czekolady równie beztrosko, co dorosły. taki prezent, to wielka rzecz.i czekolada jest zdecydowanie słodsza od tej, którą samemu się kupuje.
UsuńDostrzegam w Tobie, Oko, doświadzenie wielu kilogramów czekolady pożartej w celach naukowych 😉
Usuńkonsumpcja jest niezwykle frapującym zajęciem. bo do problemu należy podejść empirycznie. uśmiech rozlewa się po mnie wraz ze szczęściem. jeszcze nie spotkałem "za dużej" czekolady... takie chyba nie istnieją. raz lekarz chciał przepisać mi magnez, ale zanim zaczął pisać receptę zapytałem, czy zamiast tabletek może być czekolada. Pani popatrzyła na mój niedostatek wagi i zgodziła się łaskawie. Wracałem do domu z 20 tabliczkami i przeprowadziłem pełną kurację tak karnie, jak nigdy. to było coś. chorować też trzeba umieć.
UsuńRozumiem, że te 20 tabliczek zjadałeś dziennie. Przez 3 miesiące? 😉
Usuńlekarstwa się dawkuje przecież... inaczej mogłoby mi zaszkodzić. tabliczka dziennie zaledwie. na kontrolę nie kazali przychodzić, więc nie mogłem liczyć na dogrywkę. niestety. to nie była przewlekła choroba.
UsuńNa szczescie magnezu czlowiek potrzebuje caly czas :D
UsuńZwłaszcza wtedy, gdy ma ochotę na czekoladę 😉
UsuńMógł przysłać czekoladę :P
OdpowiedzUsuńHahaha! No właśnie!
UsuńTo pierwsza sympatyczna rzecz o tym prezydencie, jaką zobaczyłam. Mocno ociepla wizerunek.
OdpowiedzUsuńTak! Wyobrażam sobie, jak się śmiał. Być może to był pierwszy tak fajny lust w jego życiu 😊
UsuńPiękna historia i tym piękniejsza im mniej w niej dorosłej manipulacji.
OdpowiedzUsuńMama Oli wysłała ten list również po to, żeby mieć święty spokój 😉
Usuńodpisywałby jakby jednak posłała mu tę czekolade. Prezydent też człowiek i słodycze pewnie lubi
OdpowiedzUsuńMoże to i lepiej, że nie odpisuje zbyt często. Dom Oli byłby wtedy pod nadzorem smutnych panów w okularach przeciwsłonecznych 😉
Usuń