- Mamooo, jak nazywa się to coś, na czym ja wczoraj byłam?
- Chodzi ci o tytuł filmu? - Nie... To coś..
- Festiwal?
- O, tak. A możesz mi wytłumaczyć, co to dokładnie znaczy?
A mi tak rodzice nie mówili. Nie mieliśmy encyklopedii. Miałem im to za złe. Mieli tyle książek, a encyklopedii nie. W domach moich kolegów było odwrotnie.
O, to ten najprzyjemniejszy moment macierzyństwa!
OdpowiedzUsuńTo tłumaczy, dlaczego matki mają wyższe IQ niż niematki ;-)
UsuńA mnie odpowiadano - znajdz sobie w encyklopedii.
OdpowiedzUsuńEncyklopedia... Było kiedyś, dawno temu, coś takiego. To taka gorsza Wikipedia, prawda? ;-)
Usuńtak! Trzeba było kartkować i znać alfabet. Nie na wyrywki, po kolei!!!
UsuńI nie dało się jej wcisnąć do telefonu. ;-)
UsuńA mi tak rodzice nie mówili. Nie mieliśmy encyklopedii. Miałem im to za złe. Mieli tyle książek, a encyklopedii nie. W domach moich kolegów było odwrotnie.
UsuńPrzeczuwali nadchodzącą Wikipedię? ;-)
Usuń