poniedziałek, 30 listopada 2015

zadzwonić

- Zadzwoniła do mnie mama z informacją, że zapomniała zadzwonić wieczorem do swojej synowej z życzeniami urodzinowymi. Naturalnie pamiętała sms-owo, ale głosowo - zapomniała. Pocieszyłam, uspokoiłam, rozłączyłam się. Po chwili zadzwoniła do mnie synowa mojej mamy, czyli moja bratowa, mówiąc, że przed kilkoma minutami jej teściowa, a moja mama, przysłała jej sms-a z przeprosinami, bo zapomniała wczoraj wieczorem zadzwonić z życzeniami urodzinowymi i jest jej bardzo przykro. Potwierdziłam. Mamie było rzeczywiście przykro. Problem w tym, jak wyjaśniła bratowa/synowa, że teściowa/mama wieczorem dzwoniła i składała jej telefonicznie życzenia. Znaczy się mama/teściowa dzisiaj nie pamięta tego, co działo się wczoraj wieczorem. Ustaliłyśmy strategię postępowania, winę zgodnie zrzuciłyśmy na tabletki, które mama/teściowa przyjmuje i opracowałyśmy dalszy plan działania. Miałyśmy pewność, że mama, gdy pozna fakty, zadzwoni do mnie w celu sprawozdawczym. Czyli na mnie spada ciężar opanowania sytuacji. Synowa/bratowa zadzwoniła ochoczo do teściowej/mamy, informując ją, że życzenia telefonicznie przyjęła wczoraj. Rozłączyły się, jak zawsze w przyjaźni. Wtedy mama natychmiast zadzwoniła do mnie, żeby się wyżalić, co się stało. Zgodnie z ustaleniami z bratową/synową zrzuciłam winę na tabletki, przykazałam program naprawczy w postaci zmniejszenia ich dawki, uspokoiłam i rozłączyłam się.
- Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle. A nawet trzy.
- Gdzie diabeł nie może, tam pośle sześć bab: synową, teściową, bratową, matkę, szwagierkę i córkę.
- Ale ty masz jeszcze jedną siostrę?
- Mam jeszcze jedną siostrę i jeszcze jedną bratową. Zdarzały się już sytuacje, w które byłyśmy wszystkie zaangażowane. W porównaniu z nami potop to małe piwo!

8 komentarzy:

  1. Sytuacja rodzin wielodzietnych jest nie do pozazdroszczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo strasznie się trzeba nagadać, napisać, nadzwonić, jeśli ktoś wyśle esemesa, zadzwoni i coś powie :)

      Usuń
    2. Ale za to jakie obfite mamy synapsy! ;-)

      Usuń
  2. Jaka miła rodzinna atmosfera! Co prawda nieco zawiła i czasochłonna, ale grunt, że miła i rodzinna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szaleństwo! Mam nadzieję, że macie darmowe minuty czy coś albo że farmaceuta za to zapłaci ;)

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":