piątek, 9 października 2015

smrodzie

- Co tu tak śmierdzi?
- Nie wiem.
- Jak to nie wiesz?
- Normalnie nie wiem. Siedzę w tym smrodzie od pół godziny i nie mogę go zlokalizować.
- To chyba z kuchni. Z tej strony. Przy ścianie. Tak! Z kratki wentylacyjnej!
- Myślisz, że mamy trupa w kominie i...?
- Nawet o tym nie myśl! Zaklejamy otwór folią i cierpliwie czekamy, aż matka natura zrobi swoje. W końcu przecież każde zwłoki muszą ulec degradacji, a każdy smród kiedyś się kończy...
- Mam nadzieję, że to gołąb, a nie kicia sąsiadki...
- Nie oceniaj! Śmierć jest śmiercią, nawet jeśli dotyka naszych śmiertelnych wrogów...
- Ale swoją drogą to interesujące, że słowo śmierć i słowo śmierdzi są...
- Zaklejaj dziurę i nie filozuj!

5 komentarzy:

  1. Każdy ma swoje trupy w szafie...yyy...w kratce :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadal mam cień nadziei, że to nie trup, tylko kawałek zepsutego sera. Nie umiem tylko znaleźć wytłumaczenia, jak wszedł do komina wentylacyjnego... ;-)

      Usuń
  2. Tak, to się skończy samo. Jakieś pół roku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest nadzieja, że jednak będą pauzy. Mróz ukoi smród ;-)

      Usuń
  3. EPILOG: to nie z komina. To z pleców lodówki. W zbiorniku, w którym powinno się zbierać coś subtelnego i parującego, zamieszkało kilka szczepów lub nawet gatunków... Po odsunięciu lodówki smród o charakterze "niejasny" zmienił się w odór zbliżony do broni chemicznej... Teraz, po godzinie walki, mamy w domu czyste, górskie powietrze! Inhalatorium chyba otworzę!
    Komin ułaskawiony!

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":