Czasem trzeba porobic nic, i w weekendy jest ku temu wspaniala okazja - ale akurat ten weekend byl u mnie tez nieznosnie pusty. (Pusty w dobre wydarzenia i mile chwile) Za to miotalismy sie oboje w jakichs nerwach i marazmie, w rozpamietywaniu "starych dobrych lat" z mlodosci i porównywaniu ich z terazniejszoscia pelna zwatpienia i kopów w tylek (o bogowie, nie wierze ze to pisze) no normalnie masakra emocjonalna to byla jakas. Nie wiem o co chodzilo, jakis uklad planet, pradów powietrznych, czy co?! Czy po prostu brak sensu.
nic nie robić też trzeba umieć. amatorzy potrafią zepsuć i taką celebrę. najwyraźniej nieumiejętnie się do rzeczy zabrałaś. ćwicz więcej i ucz się od weteranów.
„nie robiłam nic” oznacza, że robiłaś WSZYSTKO. Nic dziwnego, że źle się czujesz. Trzeba było wzorem weteranów nic nie robić., a tak - zmarnowana niedziela.
Czy to oznacza, że tylko ugotowałaś obiad (ale tak, żeby starczył jeszcze na dwa dni), puściłaś dwa prania - bo przecież pralka pierze a nie Ty, posprzątałaś w tych dwóch wielkich szufladach, na które nigdy nie miałaś czasu - no ale skoro masz wolną niedzielę, poskładałaś pranie, które wyschło i przeprasowałaś sobie pięć bluzek, ale w sumie to się nie liczy, bo jednym okiem oglądałaś film w telewizji czyli w sumie wypoczywałaś i relaksacyjnie wymyłaś już na święta serwis na 24 osoby? Bo jak ja nic nie robię w niedzielę to też jestem zmęczona ;)
Piesie w Swetrze - tak właśnie! Tylko bez szuflad i bez prasowania... Pranie było, obiad był, zamiast mycia serwisu było wysłuchanie opowieści o sytuacji politycznej Polski w latach 1918-26 (sprawdzian z historii!!). Takie typowe nicnierobienie, bez widocznego początku i bez wyraźnego końca.
a ja z kolei w grudniu nie mam w ogóle ani jednej soboty i niedzieli wolnej na nic-nie-robienie. Okazuje się, że tak bardzo nie mam nic wolnego, że całe przygotowania do wigilii muszę robić od teraz w tygodniu po pracy bo inaczej nie mam czasu. Od zawsze grudzień miałam zalatany i napięty ale w tym roku jest jeszcze gorzej. Urodziny, odwiedziny, spotkania, pierdy i tym sposobem już chciałabym żeby był 1 stycznia
jak to zle ?Ja czuje sie swietnie a caly dzien siedzialam wyczynowo na kanapie
OdpowiedzUsuńMoże robiłaś to z radością? Ja nie...
UsuńCzasem trzeba porobic nic, i w weekendy jest ku temu wspaniala okazja - ale akurat ten weekend byl u mnie tez nieznosnie pusty. (Pusty w dobre wydarzenia i mile chwile) Za to miotalismy sie oboje w jakichs nerwach i marazmie, w rozpamietywaniu "starych dobrych lat" z mlodosci i porównywaniu ich z terazniejszoscia pelna zwatpienia i kopów w tylek (o bogowie, nie wierze ze to pisze) no normalnie masakra emocjonalna to byla jakas. Nie wiem o co chodzilo, jakis uklad planet, pradów powietrznych, czy co?! Czy po prostu brak sensu.
OdpowiedzUsuńUkład planet. U mnie był ten sam. Podły jakiś.
Usuńnic nie robić też trzeba umieć. amatorzy potrafią zepsuć i taką celebrę. najwyraźniej nieumiejętnie się do rzeczy zabrałaś. ćwicz więcej i ucz się od weteranów.
OdpowiedzUsuńNieumiejętnie. Nawet nicnierobienie wymaga dyplomu 😉
Usuńjak to?? nie no żartujesz, przecież nie można nie robić NIC. czytam, oglądam, piszę, myślę, planuję, spaceruję, kupuję, maluję ....
OdpowiedzUsuńznaczy źle sie wyraziłam logicznie - nie można robić nic.
UsuńMożna. Obijałam się od niczego. Polegiwałam nigdzie. Gapiłam się na nic...
UsuńWielokrotnie robiłam nic i byłam niezwykle zadowolona. Jesteś pewna, że dobrze robiłaś nic? Nie pokręciłaś czegoś?
OdpowiedzUsuńCoś sknociłam? To by wiele rłumaczyło.
UsuńBrak zadowolenia mnie przytłoczył. Muszę przeanalizować sytuację od poczatku 😉
Spędzić czas - to tak jakby zamachnąć się na czas ów, kazać mu iść precz.
OdpowiedzUsuńMój czas właśnie tak zrobił! Poszedł!
Usuń„nie robiłam nic” oznacza, że robiłaś WSZYSTKO. Nic dziwnego, że źle się czujesz. Trzeba było wzorem weteranów nic nie robić., a tak - zmarnowana niedziela.
OdpowiedzUsuńA ile takie robienie nic zajmuje czasu!! 😉
UsuńCzy to oznacza, że tylko ugotowałaś obiad (ale tak, żeby starczył jeszcze na dwa dni), puściłaś dwa prania - bo przecież pralka pierze a nie Ty, posprzątałaś w tych dwóch wielkich szufladach, na które nigdy nie miałaś czasu - no ale skoro masz wolną niedzielę, poskładałaś pranie, które wyschło i przeprasowałaś sobie pięć bluzek, ale w sumie to się nie liczy, bo jednym okiem oglądałaś film w telewizji czyli w sumie wypoczywałaś i relaksacyjnie wymyłaś już na święta serwis na 24 osoby? Bo jak ja nic nie robię w niedzielę to też jestem zmęczona ;)
OdpowiedzUsuńPiesie w Swetrze - tak właśnie! Tylko bez szuflad i bez prasowania... Pranie było, obiad był, zamiast mycia serwisu było wysłuchanie opowieści o sytuacji politycznej Polski w latach 1918-26 (sprawdzian z historii!!).
UsuńTakie typowe nicnierobienie, bez widocznego początku i bez wyraźnego końca.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńa ja z kolei w grudniu nie mam w ogóle ani jednej soboty i niedzieli wolnej na nic-nie-robienie. Okazuje się, że tak bardzo nie mam nic wolnego, że całe przygotowania do wigilii muszę robić od teraz w tygodniu po pracy bo inaczej nie mam czasu. Od zawsze grudzień miałam zalatany i napięty ale w tym roku jest jeszcze gorzej. Urodziny, odwiedziny, spotkania, pierdy i tym sposobem już chciałabym żeby był 1 stycznia
OdpowiedzUsuńTegoroczna Wigilia u mnie przejdzie łagodnie - nie u mnie w domu rodzinna impreza, więc luzik :-)
Usuńa mnie właśnie doszła kolejna impreza w święta w knajpie ... co za koszmar
UsuńPodczas świąt? Nie wiedziałam, że knajpy są wtedy otwarte...
Usuńwidać są ... 26 grudnia mamy świętować 40 rocznicę ślubu mojej chrzestnej ...
UsuńTo fajna uroczystość! Będzie dużo wspomnień i śmiechu!
UsuńJak śpię caly dzień, to nic nie czuję oprócz wypoczęcia na drugi dzień :P
OdpowiedzUsuńSpanie z efektem wypoczynku to luksus.
Usuń