czwartek, 22 października 2015

radykalnych

- Jestem zniechęcona rozmowami z osobami o radykalnych poglądach. A ostatnio sporo się tego zebrało. Słucham takich ludzi uważnie. Próbuję zrozumieć ich racje. Szukam logiki. Dopatruję się ładu i porządku w ich rozumowaniu. Obserwuję, jak stosują swoje teorie we własnym życiu. Staram się być uprzejma, choć prawie zawsze uprzedzam, że mam inne poglądy. W odpowiedzi muszę wysłuchiwać pełnych emocji wystąpień, mających na celu uświadomienie mi, że każdy inny niż ich pogląd to nie światopogląd, tylko błąd.
- Na tym polega bycie radykałem!
- A dlaczego osoby o skrajnych poglądach nie mogą zrozumieć, że bycie kimś o poglądach nieskrajnych polega na czymś innym? I czy nie mogłyby w ramach wzajemności dać mi żyć w moim własnym błędzie, skoro już uważają, że nie mam racji?! Jeśli wszystkich przekonają, to z kim będą walczyć?!

2 komentarze:

  1. Prawdziwym radykałom nie chodzi o przekonanie kogoś, tylko o zmuszenie do posłuszeństwa. Oni Cię nie przekonują zatem, tylko irytują się, że możesz być nieposłuszna. Nieposłuszeństwo zaś to anarchia, demoralizacja, rozpad i upadek, więc trzeba je tępić. Lekarstwem na to ma być zamordyzm.
    Właśnie nadchodzi.

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":