środa, 21 października 2015

pech

- Jadę w niedzielę do Warszawy.
- Będziesz miała jakiś wolny dzień?
- Pół wtorku. A masz jakąś propozycję?
- Rewelacja! Przyjdź na próbę! We wtorek rano!
- Ale ja akurat rano mam zajęcia. Wolna jestem w tej drugiej połowie wtorku.
- A, to się nazywa pech.
- Dzięki. Tego mi brakowało. Odrobiny optymizmu.

4 komentarze:

  1. Dziwne...
    Jak ja jadę do Warszawy w niedzielę, to wolne mam pół środy. Pierwsze pół ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. A, to dlatego w moim planie jest tyle zajęć w środę... Bo ktoś ma wolne, a wiadomo, że ktoś musi, żeby inny ktoś nie musiał ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niech z bólu ryczy ranny łoś... tak ;-)

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":