czwartek, 14 stycznia 2021

winna

 A gdyby nie wymyślono mitu o Syzyfie, może udałoby się unikać sytuacji, gdy człowiek bezustannie wpycha swój głaz pod górkę i spada wraz z nim z góry na dół w jednej sekundzie?

Jak zwykle: winna literatura.

Winna.

Jabłka też winne.




niedziela, 10 stycznia 2021

jednostajnym

Kalinie brakuje przemieszczania się i zmian. Zmian, zmian, zmian. Jeszcze nigdy w życiu Kalina nie siedziała tak długo w jednym miejscu. 
Kalina uwielbia spokój i równowagę, ale w ruchu.
Trochę jak z ruchem jednostajnym w fizyce - niby nic, ale jednak.

niedziela, 3 stycznia 2021

niepokój

 Mama Kaliny traci spokój, a znajduje niepokój, co bardzo martwi Kalinę. 

Wszechświecie, daj mamie Kaliny radość i szczęście. Niech nie wypełnia swoich ostatnich rozdziałów smutkiem.

niedziela, 27 grudnia 2020

etap

Młodsza córka Kaliny przeprowadziła się właśnie do nowego telefonu i straciła podczas tego procesu wszystkie wiadomości i inne rzeczy. Kalina widzi, jak córce jest przykro, ale Kalina wie, że to dobra chwila. 
Córka zauważy, że strata to nie jest koniec, tylko etap. I że nawet po stracie da się żyć.

Kalina też musi się tego kiedyś dowiedzieć.

poniedziałek, 21 grudnia 2020

kapsułek

 Gdy kilka tygodni temu córka Kaliny zauważyła, że używamy w domu zamiast kapsułek do zmywarki - kapsułek do prania, Kalina śmiała się z tego kilka dni. Gdy wczoraj Kalina odkryła, że zamiast kapsułek do prania w domu używamy z kolei kapsułek do zmywarki - już jej się nawet śmiać nie chciało.

Są ludzie świetnie zorganizowani i działający rozważnie. Tacy, którzy mają w sobie gen pomyślunku, planowania i zdrowego rozsądku. 

Nie, nie - Kalina nie ma żadnego z nich. W tej kwestii nie ma żadnych wątpliwości.

Ps. Lepszy efekt dają kapsułki do prania. Naczynia wyglądają po nich całkiem znośnie. Po kapsułkach do zmywarki pranie pachnie jak szalet, a do tego tkaniny stały się szorstkie. Nie próbujcie sami. Uwierzcie Kalinie. 

czwartek, 17 grudnia 2020

piątek, 11 grudnia 2020

demencją

 Mama Kaliny jest najfajniejszą staruszką z demencją ever. Nie pamięta, że tydzień temu wróciła ze szpitala covidowego. 

- Ktoś z nas był chory na covid? - pyta przerażona mama, gdy dosłyszała strzępek rozmowy.

- Tak, ty mamo - odpowiada bezmyślnie Kalina.

- To dlaczego nikt mi tego nie powiedział?! Przecież mogłam kogoś zarazić! - odpowiada mama, a Kalina już wie, że opiekuńczość i troska o innych nie mijają z wiekiem. 

dojrzewaniu

- Dzisiaj na lekcji porozmawiamy o dojrzewaniu - powiedziała Kalina, która lubi rozmawiać.

- Czy będziemy mówić o miesiączce? - spytał Jasiu, który często pyta.

- Ja jeszcze nie mam miesiączki - stwierdził Krzyś, który często stwierdza.

- A ja właśnie teraz mam miesiączkę - pochwaliła się Julcia, która lubi się chwalić

          

                  I jak tu nie lubić takiej pracy? :-)


środa, 2 grudnia 2020

PITa

Kalina dostała wezwanie do zrobienia korekty PITa.

Brzmi jak świetny żart.

Mogli również przysłać Kalinie wezwanie do zbudowania łodzi drążącej dziury w dnie oceanu. I też mogli dać tydzień na wykonanie.

Dziś Kalina podjęła walkę z systemem e-PIT i okazało się, że poległa już na wejściu. Trzy razy wpisała źle dane z poprzednich PITów i system uznał, że Kalina to nieKalina. Kazano spróbować jutro.

Skoro strona rządowa informuje, że nadejdzie jutro - warto żyć ;-)

niedziela, 29 listopada 2020

koronawirusem

 Buddyści mówią: Kalino, nie myśl o przyszłości ani o przeszłości. 

Kalina nie posłuchała. Myślała i myślała. Starała się i starała, żeby mama Kaliny nie zaraziła się koronawirusem. Najwyższe środki ostrożności. Maseczki. Dezynfekowanie wszystkiego. Dystans. Pracująca z dziećmi Kalina czuła się zagrożeniem dla mamy. Aż tu los pokazał Kalinie środkowy palec, umieścił mamę Kaliny w szpitalu i tam zaraził mamę koronawirusem. 

Mama Kaliny przebywa aktualnie w szpitalu covidowym. Przechodzi chorobę fantastycznie. Kalina życzy każdemu choremu, żeby tak ją przechodził. Niestety neurotoksyczność wirusa nie była dla mamy Kaliny łaskawa. Pobyt w szpitalu, wirusowe toksyny, odosobnienie, sama choroba - wszystko to sprawiło, że mama Kaliny odpłynęła duchem do innej krainy. Wraz z duchem odpłynął cały intelekt, cała pamięć, całe wszystko.

Mama Kaliny nie wie. Nie wie kim jest, gdzie jest i dlaczego. Nie wie, kim są opakowane w kosmiczne kostiumy pielęgniarki. Nie wie, kim jest jej córka. 

Buddyjskie "bądź tu i teraz" stało się dla mamy Kaliny celem i sensem życia. Niechcący.

Mama Kaliny w środę wychodzi ze szpitala. Dokładniej mówiąc: ciało mamy Kaliny w środę wychodzi ze szpitala. Gdzie jest duch mamy - Kalina nie wie. Prawdopodobnie tam, gdzie powinien być. Teraz. 


czwartek, 29 października 2020

palce

 Kalina zapomniała hasła do swojego bloga. Zdarza się, zwłaszcza Kalinom. 

Zmotywowana przez Polly Kalina spróbowała założyć nowy blog i wtedy okazało się, że "samo się otworzyło". Nie ma co komentować. Życie.

Kalina żyje na kilka etatów. Pracuje w szkole, choć ostatnio nie ma w niej uczniów. Opiekuje się mamą, która jest w kiepskiej formie intelektualnej i sprawnościowej. Jest także mamą ósmoklasistki, która przygotowuje się sama do konkursu matematycznego i potrzebuje wsparcia. Jest też osobą, zajmującą się domem (tak, tak, wiem, nie ma w domu chleba. Ludzkość wytrzymała bez chleba kilka milionów lat, my też damy radę!). 

A przede wszystkim Kalina stara się wrócić do swojej dawnej Kaliny. Do osoby, która umiała być spokojna, gdy chciała. Która wiedziała, co czuje. Która umiała dbać o siebie. Która czuła, gdy jest jej zimno. Która wiedziała, kiedy chce jej się siusiu, a kiedy powinna coś zjeść. Bo ostatnie miesiące sprawiły, że Kalina w amoku, pośpiechu, pędzie i mentalnym ścisku nie jadła, nie piła, nie spała, nie odpoczywała, tylko zawsze biegła, bo cel zawsze był z przodu. Kalina chudła i chudła, aż wreszcie została tylko fasada. Teraz Kalina wypełnia ją powolutku. Palce u stóp są już gotowe. 



czwartek, 20 sierpnia 2020

korona

Córka Kaliny zakończyła kwarantannę. Wróciła po dwóch tygodniach zamknięcia do domu. Rodzina się powiększyła, ponieważ wraz z córką zamieszkała w naszym domu przyjaciółka córki -  jej cała rodzina jest na kwarantannie albo izolacji i dziewczynka nie ma gdzie się podziać. 

Czekamy na choćby pierwsze dobre informacje, że kwarantanna i izolacja w rodzinie dziewczynki się skończą a dziecko będzie mogło rozpocząć rok szkolny, mieszkając we własnym domu.

Do starszej córki przyjechał jej chłopak i podziwia polskie realia.

Wszyscy jesteśmy umęczeni: kwarantannowicze, chorzy, reszta. 

Robimy wszystko, żeby teraz korona nie przyszła do nas do domu - jest nas obecnie w mieszkaniu sześcioro i jakakolwiek forma zamknięcia nie byłaby dobrym rozwiązaniem. A nawet sądzę - byłaby bardzo złym.

I teraz już wiem: każda osoba, u której testy wskazują na zakażenie koroną, musi natychmiast wyprowadzić się z domu, żeby blokada pozostałych członków rodziny trwała jak najkrócej. Nasza chora znajoma po dwóch tygodniach nadal jest chora, jej mąż i syn siedzą na kwarantannie trzeci tydzień, chociaż się od niej nie zarazili. Tak działa profilaktyka w polskim wydaniu.

Mąż Kaliny czytał opracowania naukowe, dotyczące osób, chorujących wcześniej na covid - u ponad połowy z nich diagnozuje się teraz depresję. Nie dziwi. Ciekawe, czy będą robione badania u znajomych ludzi chorych na covid. Podejrzewam, że też mają już depresję. Albo przynajmniej symptomy przemęczenia. 





poniedziałek, 3 sierpnia 2020

pralce

Kalina się miota.
Jej myśli wirują w pralce i co chwilę któraś z nich natrętnie przykleja się do szybki. Szybki przed oczami Kaliny.

sobota, 18 lipca 2020

biorę

Kalina marzy o maleńkim domku na wielkiej łące. Z widokiem na odległe góry. Ogród dochodzi aż do nadmorskiej plaży. Na łące pasą się owieczki. Stado owiec. Na horyzoncie widać sąsiednią stadninę koni. Przy domu wielkie drzewo z gniazdującymi ptakami. Pies. Albo nie: dwa psy. Panele fotowoltaiczne i własna studnia. Dach porośnięty roślinami.
Jeszcze strumyk. Strumyk obowiązkowo, z brzegami porośniętymi wielkimi kępami mchu. Paprocie. Kalina uwielbia paprocie. I oczywiście malwy. Malwy - obowiązkowo.
I miejsce na namioty, żeby znajomi mogli przyjeżdżać na wakacje.
I jeszcze jeże. Rodzinka jeży. Kalinę zachwycają jeże.

Gdyby ktoś miał taki do wydania, zapraszam!

W tym roku Kalina planuje odhaczyć z powyższej listy namiot i stadninę koni na horyzoncie.
Nie od razu Rzym zbudowano. Albo i Kraków.

piątek, 17 lipca 2020

rodzeństwa

Siostra Kaliny miała dwoje rodzeństwa: siostrę (czyli Kalinę) i brata. Nigdy nie potrafiła się dogadać ani z bratem (z którym naprawdę trudno było się nie kumplować), ani z siostrą. Brat przeszedł do Krainy Wiecznych Łowów, więc siostra Kaliny ma już tylko siostrę. I nadal nie potrafi się z nią dogadać.
Kalina musiała sprawdzić w swoim umyśle, sercu i ciele, czy z nią jest na pewno wszystko w porządku, bo usłyszała takie komentarze od starszej siostry, że po nich można tylko albo rzucić się pod metro (nie ma w pobliżu), albo skoczyć ze skał do oceanu (też kiepskie możliwości). Siostra Kaliny bije rekordy własnej nieżyczliwości wobec Kaliny i Kalinowej rodziny i gdyby były Igrzyska Olimpijskie z dyscypliną "przywalanie młodszej siostrze", siostra Kaliny miałaby ogromne szanse na medal. 

Wnioski:
1/ pisklęta z jednego gniazda nie muszą być do siebie podobne;
2/ rodzeństwo nie musi mieć wspólnych genów. Jeśli młodsza siostra i brat dostali mnóstwo tych samych genów od rodziców, to ich starsza siostra mogła dostać akurat wszystkie odwrotne;
3/ są osoby, które potrafią wspierać i współpracować, ale są też inne;
4/ gdy ma się córkę psychologa (a Kalina akurat ma) to się człowiek dowiaduje, jakie mechanizmy powodują, że jego siostra jest wredna, ale ta wiedza wcale nie pomaga.
5/ telefon dzieli ludzi.


wtorek, 7 lipca 2020

czary

Kalina pracuje na półkoloniach.
Dziś na spacerze jedna z dziewczynek, urocza sześcioletnia Madzia, włożyła dłoń w pokrzywy. Spektakularne bąble na jej skórze nie wzbudzały żadnych wątpliwości - swędziło i bolało.
Kalina, nauczona przez życie, że jakakolwiek pomoc jest lepsza niż żadna, wyjęła z plecaka swoją butelkę wody z imbirem i miodem i oblała dłoń dziewczynki, wyjaśniając poszkodowanej i zebranemu gronu obserwatorów, że imbir jest bardzo zdrowy i pomaga na wiele dolegliwości.
Niezwykłe było to, że ślady poparzenia zniknęły w mig. Zupełnie, jakby woda z imbirem i miodem naprawdę była produktem, przeznaczonym do leczenia tego typu dolegliwości.
Dawniej mówiło się na to: czary.
Teraz wcale się nie mówi.

sobota, 4 lipca 2020

przemieszczeń

Kalina dostała na urodziny rower. Dokładnie taki, o jakim by tylko zamarzyła, gdyby postanowiła marzyć o rowerze.
Teraz Kalina przenosi środek ciężkości z samochodu na rower.
Prawdziwa radość krótkich przemieszczeń ma dwa kółka.

niedziela, 28 czerwca 2020

potrzeby

          Mama Kaliny chce jechać na wybory. Mama Kaliny jest zameldowana w tym samym mieszkaniu co Kaliny mąż, co sprawia, że mają jedną komisję wyborczą. Kalina jeździ gdzie indziej na wybory.
- Kalinko, o której Twój mąż przyjedzie po mnie na wybory? - spytała mama Kaliny w niedzielę skoro świt.
- On jeszcze śpi, mamo. Gdy tylko się obudzi, dam Ci znać.
- Och, to dobrze, że jeszcze śpi. W końcu jest niedziela. Nie budź go. Chciałabym tylko, żeby mi teraz powiedział, o której po mnie przyjedzie.

          Wybory wyborami, ale nic nie zmieni potrzeby znajdywania odpowiedzi na ważne pytania.



piątek, 26 czerwca 2020

bezsensowne

Skąd się biorą ci ludzie?
No skąd?
Jeśli muszą uzupełnić jakieś bezsensowne papiery, dokumentację bez idei, sprawozdanie nic-nie-warte, to dlaczego poświęcają na to pół życia swojego i innych?
Nie rozumiałam.
Przecież takie rzeczy trzeba zrobić szybko, bez angażowania nadmiernych sił i środków.
Jeśli jakiś dureń chce ode mnie informację o ilości ptasich kup, znajdujących się co rano na masce mojego samochodu, to nie znaczy, że muszę przygotowywać ozdobne tabelki, wybierać czcionkę, rodzaj papieru i angażować w to pół ulicy.

A tak właśnie wygląda praca w szkole.
Jakiś dureń wymyśla papiery.
Nauczyciele je wypełniają, chociaż widać na pierwszy rzut oka, że papiery są tak bezsensowne, że nikt nigdy w życiu tego do niczego nie wykorzysta.
A dyrekcja przyczepia się do grubości linii, sposobu wyeksponowania tytułu, literówki w siedemnastej linijce.

Pytałam psychologa, o co w tym chodzi.
Wytłumaczono mi: każdy chce być kompetentnym szefem. Nie da się kompetentnie zarządzać stekiem bzdur, więc dyrekcja w sposób nieświadomy szuka obszarów, w których może zarządzać. Dlatego czepia się szczegółów.
Jesteś dyrekcją? Pomyśl! Jeśli twoi pracownicy już spytali psychologa, patrzą na ciebie jak Kalina na swoją dyrekcję.

środa, 24 czerwca 2020

zawsze

Kalina obserwuje osoby, które "nigdy".
Nigdy nie zjedzą śledzia, nigdy nie pozwolą dzieciom oglądać kreskówek, nigdy nie zgodzą się, żeby ktoś za nie decydował, nigdy nie wejdą do meczetu, nigdy nie pojadą na Ukrainę.

Są też osoby, które "zawsze".
Zawsze kładą szczoteczkę włosiem na wschód, zawsze sprzątają kuchnię przed spaniem, zawsze pilnują, żeby ich syn mówił "dzień dobry" sąsiadom, zawsze kupują w tym sklepie, zawsze piorą ręczniki osobno i zawsze piją kawę z cukrem.

Kalina też z pewnością ma swoje "nigdy" i "zawsze", ale jej niekonsekwencja rozwala system.

I dlatego Kalina nigdy nie pilnuje, żeby robić coś zawsze.