czwartek, 21 grudnia 2017

mną

Ludzie nas zaskakują. Mnie bardzo często.
Wczoraj przyszła do mnie pewna kobieta. Wysłuchała. Siedziała obok mnie przez prawie 2 godziny. Przeprowadziła ze mną rasową sesję coachingową, trening interpersonalny, poukładała mi w głowie, podsumowała, zamiotła wszystko to, co się ze mnie wykruszyło i na końcu spytała, czy nie uważam, że powinnam jeszcze porozmawiać na ten temat z kimś w moim wieku. Nie sądziłam. Wystarczyła rozmowa z nią.
Bo ona zdecydowanie w moim wieku nie była.
Była ode mnie młodsza o prawie 30 lat i gdy spotkałyśmy się pierwszy raz, ona była zawinięta w szpitalny kocyk, a ja leżałam umęczona ciężkim porodem.
Mam dorosłą córkę. I jaką mądrą!

Widzicie, tego pawia? Co się tak puszy? To ja!

Jeśli przekazywałyście mi wczoraj pozytywną energię, to trafiła w moją córkę i przez nią do mnie. Tak było. Są świadkowie. Zwłaszcza jeden. Nawet dowód rzeczowy się znajdzie: moje wczorajsze zwłoki, z których wstałam, chociaż to nie te święta.

środa, 20 grudnia 2017

kończę

Gdy już uda mi się zaorać jakieś poletko i zasadzić na nim dające nadzieję sukcesu nasionko, to natychmiast nad innym poletkiem pojawia się chmura gradowa i zrównuje wszystko do samej piwnicy.
afryka.org
I wtedy biegnę z łopatą, zakopywać i zasypywać te nowe zmasakrowane grządki, wyrównywać i siać i gdy już już kończę, natychmiast pojawia się nad innym poletkiem nowa chmura gradowa.... i tak dalej.

1. Nawet nie wiedziałam, że mam tyle poletek.
2. Z przestrachem patrzę na te, które jakoś się trzymają.
3. Czuję, że ocieplina, która wypełnia mnie w środku, jest w bardzo złym stanie. A zima za oknem.

wtorek, 19 grudnia 2017

nabór

Dotychczas dostawałam maile z zaproszeniem do Iranu (a może to był Irak?).
Teraz - proszę bardzo. Cóż za zmiana!


Szanowni Państwo,
radiozet.pl
informujemy uprzejmie, że w Ministerstwie Rozwoju trwa nabór wniosków na Programy Branżowe 2018, w ramach których
otrzymać można refundację 50% kosztów uczestnictwa w misjach gospodarczych do Chin: 18-22 marca 2018 oraz
do Rosji: 8-14 kwietnia 2018. Z uwagi na fakt, że pula środków jest ograniczona może ona wyczerpać się do końca 2017 roku.
Dlatego Wszystkich zainteresowanych współpracą biznesową w tych najważniejszych krajach wschodu zapraszamy do przesyłania
zgłoszeń już teraz.

Dodatkowo wszystkie zgłoszenia złożone do dnia: 29 grudnia 2017 roku będą objęte 10% promocją całkowitych kosztów uczestnictwa.


Jeśli są jacyś chętni na wspólny wyjazd, to zapraszam!
Zniżka 10% wydaje się tak atrakcyjna, że już się pakuję. Zawsze chciałam zobaczyć Chiny, współpracą jestem zainteresowana. Może być nawet biznesowa. Nie wiem tylko, czy podczas wyjazdu miałabym czas na uczestniczenie w spotkaniach "misyjnych", ale obiecuję, że wezmę to pod uwagę. 
Trochę mnie dziwi, że jest coś takiego jak Ministerstwo Rozwoju, ale darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda. Zapraszają - żal odmawiać!

PS. Czy to możliwe, że "Avatar" był kręcony w Chinach?

poniedziałek, 18 grudnia 2017

bestsellerem

Poczytuję wiele książek jednocześnie.
jeja.pl

Czytam zwykle w tym samym czasie jakąś książkę dla dzieci (teraz "Uroczysko"), kryminał Agaty Christie (przeważnie kilka jednocześnie), do tego coś filozoficznego albo popularnonaukowego (obecnie podstawy teorii względności), mam też na tapecie poezję (ostatnio wróciłam do haiku) i kończę właśnie wydanie z lat 80. rozważań na pograniczu etyki i nauk przyrodniczych, które traktuję jak książkę historyczną.
Do tego należy dołożyć audiobooki, których słucham w zależności od rodzaju zajęć domowych. Aktualnie: "Jądro ciemności", Chmielewska, Harry Potter, Adam Szustak i "W Dolinie Muminków".
W wannie czytam zawsze jakieś krótkie opowiadania, a gdy kryzys napada mnie ze wszystkich stron, oglądam książki z obrazkami. Mogą to być np. "Rasy psów", albo album Larsa Jonssona, a nawet "Przewodnik ilustrowany - pogoda", z którego usiłuję się nauczyć nazw chmur (samo usiłowanie jest tak przyjemne, że nie spodziewam się szybkiego efektu...).
Wciskam gdzieś w środek to, co poleca mi mama, która czyta naprawdę sporo (sama wybieram dla niej książki w bibliotece i czekam na jej opinię, czy warto...). Słucham też pilnie, co polecają znajomi i podłączam się ich wyborów. Zwykle nie żałuję (dzięki, teatralna!)
No i jeszcze książki, które są mi potrzebne do pracy, ale tego nie uważam za czytanie.

I jak to wszystko wyjaśnić komuś, kto czyta jedną książkę rocznie, podczas wakacji, i to tylko wtedy, gdy jest ona bestsellerem empiku? A ma nadzieję, że ja polecę "coś fajnego"?

niedziela, 17 grudnia 2017

homeopata

Homeopatia, w którą nie wierzę, wszędzie wpada mi w oczy i w uszy. Poczytałam, postanowiłam wrócić do leku w kroplach, który kiedyś przepisał mi homeopata.
wsamrazek.pl
Zamówiłam go w aptece internetowej - jest to gotowy preparat, produkowany przez firmę od leków homeopatycznych.
Przyszła paczka. Zamiast "mojego" leku homeopatycznego jest dziwna buteleczka z przezroczystym płynem i domowej produkcji naklejką: "Krople wg składu tamtego leku".

Ktoś wlał coś do buteleczki i przysłał mi jako ten sam lek, który zamówiłam. Każdy, kto coś wie o homeopatii, ma świadomość, że w lekach homeopatycznych jest w zasadzie woda. Kupiłam zatem robioną recepturowo wodę!? Ciekawe, czy jest chociaż przegotowana...

Czy to się dzieje naprawdę?
A może zwariowałam?

Moje szkiełko i oko zaparowało od gotującej się we mnie wody...

piątek, 15 grudnia 2017

żeby

Gdyby ktoś chciał spełnić przed świętami jeden dobry uczynek, to mam taką
lolcats.pl
propozycję:

zapraszam do Kaliny do domu.

Dobry uczynek polegać będzie na tym, żeby stać nad Kaliną i wszelkimi możliwymi sposobami motywować ją, żeby wreszcie...

...żeby wreszcie przejrzała prezenty dla rodziny, żeby wreszcie zrobiła korektę, żeby wreszcie podlała kwiaty i pościeliła łóżko i żeby wreszcie przestała marudzić, że boli ją głowa (zwłaszcza, że na określenie tego ostatniego Kalina używa bardzo brzydkiego słowa...)

czwartek, 14 grudnia 2017

miejska

blasty.pl
Zrobiłam sobie próbny test na prawo jazdy. Oblałam. Nie wiedziałam, ile metrów za innym samochodem powinnam się zatrzymać, jeśli utknę w korku w tunelu. Nie wiedziałam też, ile metrów od wiaty na przystanku tramwajowym mogę zaparkować samochód i jaka odległość jest bezpieczna przy wyprzedzaniu rowerzysty. Nie wiedziałam też kilku innych rzeczy.
Piszę to, bo bardzo często mój samochód służy moim krewnym i znajomym jako taksówka miejska.
Żeby potem nie było, że nie ostrzegałam. Jak widać po teście - jeździć nie umiem.

PS. Jak życie pokazuje, nie wiedziałam również, że nie warto wjeżdżać pod ciężarówki.
Teraz mój samochód jest reanimowany w serwisie i przemieszczam się komunikacją miejską. Jeśli w internecie ukażą się filmiki, o tym, jak
 jakaś gwiazda usiłuje skasować bilet w tramwaju, a atakuje biletomat zamiast kasownika, nie śmiejcie się głośno...

wtorek, 12 grudnia 2017

choinkę

Kawiakowie kupili choinkę, nie myśląc o tym, że mieszkają w bloku, a choinka raczej odpowiadała wzrostem nawie katedralnej. Wnieśli ją z trudem po wąskich schodach na swoje ostatnie piętro i obijając po drodze drzwi sąsiadom, wsunęli drzewo do domu.
styl.fm
Niestety, choinka mogła tylko polegiwać u nich w salonie, gdyż jej gabaryty uniemożliwiały spionizowanie onej.
Rozpoczęto szeroko zakrojoną akcję  o roboczym kryptonimie: "Trzeba Odrąbać Dół Choinki, Żeby Była Krótsza".
Narzędzi typu topór, piła mechaniczna czy siekiera u Kawiaków nie uwzględniono w wyposażeniu skrzyneczki z narzędziami, więc usunięcie dolnej części pnia okazało się niemożliwe. Zwłaszcza, że pień choinki o takich gabarytach jest w zasadzie książkowo masywny.
Po kilkukrotnym przełożeniu choinki "na drugi boczek", przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw, rozpoczęto kontrofensywę, związaną z obcięciem góry choinki, bo tam pień był zdecydowanie szczuplejszy. Przy użyciu wszystkich ostrych narzędzi, które można było znaleźć w domu (nóż do chleba, tarka do marchwi, pilnik do paznokci, cążki do skórek, pęseta) odcięto nie bez strat górę choinki.
Kawiakowie nie chcieli jednak rezygnować z "większej połowy" drzewka.
Rozumieli również, że o ile tak ogromną choinkę łatwo wnieść, gdy ustawi się ją szerszym końcem w kierunku marszu, o tyle wyniesienie jej jest bardziej kłopotliwe, gdyż ogromne gałęzie stanowią naturalne zastawki, hamujące ruch posuwisty. Odwrócenie choinki przodem do tyłu nie wchodziło w grę, gdyż architekci, projektujący mieszkanie Kawiaków, nie brali pod uwagę, że będzie się tam urządzało konkursy drwali. Kawiakowie po przemyśleniu sprawy zaniechali wynoszenia tego, co z takim wysiłkiem zostało wniesione i wyrzucili z domu przez balkon mniejszą część, czyli tak zwany wierzchołek.
Wsadzili zatem do wiadra z ziemią dolną część choinki, zwłaszcza że odcięty wierzchołek poniósł podczas ekstrakcji znaczne straty w uigleniu.
Powiesili bombki i rozpoczęli oczekiwanie na narodziny Jezuska.

Efekt był następujący:
Na środku salonu w wiadrze stał wielki pień drzewa iglastego, od dołu skąpo ugałęziony. Mniej więcej na wysokości stołu rozpoczynały się gałęzie, które dochodziły do sufitu i obejmowały go dość czule. Automatycznie niewidzący wzrok patrzącego kierował się nad sufit, gdyż długie, masywne gałęzie otulające sufit dawały wrażenie, że dalsza część drzewa została umieszczona w otworze w suficie i zadowala sąsiadów na wyższym piętrze.
Niestety Kawiakowie nie mają sąsiadów na wyższym piętrze, gdyż mieszkają na przerobionym strychu.

Odpowiadam na ewentualne pytania:
1. Tak, sytuacja jest prawdziwa.
2. Tak, i ja tam byłam i widziałam.
3. Nie, Kawiakowie jeszcze nigdy nie mieli ładnej choinki.
4. Tak, wspominamy to z Kawiakami co roku podczas świąt. Jeśli nie macie o czym rozmawiać z rodziną podczas wieczerzy wigilijnej, polecam raz kupić choinkę dwukrotnie dłuższą niż wysokość mieszkania.
5. Nie, to nie jest ich prawdziwe nazwisko. (Magierowie, cieszycie się, że zmieniłam Wam nazwisko?)
;-) 

najlepszą

fakt
- Kalinko, była u mnie ciocia Zosia. Czy ty wiedziałaś, że jej córka jest najlepszą w Polsce dentystką? Pacjenci wprost za nią szaleją. Robi najpiękniejsze plomby na półkuli północnej, a jak leczy jakiś ząb kanałowo, to potrafi się wwiercić bezboleśnie aż do pięty. Zarabia takie pieniądze, że Bill Gates nosi za nią portfel, a nogi ma takie zgrabne, że wzorując się na nich zbudowano kolumnę Zygmunta. No takie sukcesy. I do tego taka piękna. Widzisz, jak jej się powodzi?
- Mamo, ciocia Zosia tak zawsze o wszystkim opowiada. Pamiętasz, że jak miała psa, to był  to najmądrzejszy pies, jakiego kiedykolwiek stworzyła natura?
- No pamiętam. Ale ta córka to naprawdę...
- Mamo, pomyśl! Jak ciocia Zosia ma hemoroidy, to są to na pewno największe hemoroidy w całej Polsce. No powiedz sama: chciałabyś mieć takie hemoroidy?

poniedziałek, 11 grudnia 2017

propozycję

- Mamo, korzenie powinny rosnąć w dół, a liście w górę, prawda?
korzenie-lodz.pl
- W zasadzie tak.
- To dlaczego wszystkie korzenie naszych hiacyntów rosną w górę?
- Też mnie to dziwi.
- Może one długo leżały do góry nogami i teraz im się wszystko w głowie odwróciło?
- A masz jeszcze jakąś inną propozycję?
- Nie.
- W takim razie myślę, że masz rację.
- A jak wymyślę coś lepszego?
- To tez będę myśleć, że masz rację.




Materiał dowodowy:
sama zrobiłąm ;-)

niedziela, 10 grudnia 2017

wciągnąć

Przyjechałam za wcześnie. Czekam pod drzwiami. Nikogo jeszcze nie ma. Wszyscy wiedzą, że w dobrym tonie jest wejść spóźnionym. Rozglądam się uważnie, żeby nikt nie zauważył, że jestem tu nowa. Robię sobie kawę, udając, że umiem obsługiwać ekspres. Ktoś wyjaśnia mi rzeczy, na których się znam, patrząc na mnie z góry. Inny opowiada mi historię, której nie chcę słuchać. Pyta mnie o zdanie i atakuje natychmiast, gdy tylko otwieram usta.
Przyszłam trochę z ciekawości, a trochę jakoś tak wyszło; do tego dołączyło się poczucie obowiązku, tak wypada i trzeba iść między ludzi.
Jestem pełna energii i tryskam humorem. Z tym radzę sobie doskonale.
wikipedia.pl
Zaczynam rozumieć, że rozmowa nie polega na dzieleniu się swoimi przemyśleniami, tylko na przemyślanym dzieleniu rozmówcy na strzępy. Daję się wciągnąć w wojnę na temat roli państwa w budowie infrastruktury miejskiej.
Wszyscy żegnają się czule, umawiając na kolejną imprezkę.
Wracam do domu, siadam w fotelu i żałuję, że prysznic nie sięga aż do salonu. Zmyłabym z siebie poczucie, że znowu zawiodłam.
Tym razem mnie.
Nie pójdę kolejny raz.
Chyba, że poczucie obowiązku, tak wypada i trzeba iść między ludzi.

piątek, 8 grudnia 2017

jakieś

crazyshop
W sklepach mnóstwo ozdób świątecznych, zupełnie jakby zbliżały się jakieś święta...

stara

psychotesty-szczecin.pl
Znajoma powiedziała mi, że stara się być przy sobie.
Zrozumiałam.
Pozazdrościłam.
Też chcę.

Jeszcze tylko miliony lat świetlnych nauki, ćwiczeń, przemyśleń i będzie miodzio.

środa, 6 grudnia 2017

ciężki

Ohoho... Nadszedł ciężki czas.
Zorientowałam się po tym, że kolejny tydzień czytam książki, które już znam prawie na pamięć.
fajne - blog.pl
A wczoraj przeczytałam to samo opowiadanie, co przedwczoraj.
Bardzo źle.
Gdzie jest ten przycisk do resetowania, się pytam.
Się pytam.
Gdzie?

wtorek, 5 grudnia 2017

nocy

Wczoraj w nocy, gdzieś pomiędzy 23.30 a 5.45 sprzedałam moje mieszkanie i kupiłam ogromne mieszkanie do remontu w centrum Koszalina. Najpierw kupiłam, a potem szukałam z wypiekami na twarzy, gdzie ono dokładnie się znajduje. Okazało się, że to stara dzielnica Koszalina, z malutkimi uliczkami. Po chwili dotarło do mnie, że nie mam pojęcia, gdzie leży Koszalin. Ku mojej radości odnalazłam go nad morzem, bardzo blisko Sopotu. Położony był między dwiema ogromnymi zatokami, połączonymi siecią kanałów. Koszalin okazał się być gigantycznym portem. Trochę mnie to zmartwiło, bo nie spodziewałam się, że moje nowe-stare mieszkanie jest w takim uprzemysłowionym rejonie kraju, ale stało się - nie ma co żałować. Trzeba się brać do roboty. Postanowiłam sprawdzić dokładnie stan mieszkania, żeby zaplanować wstępnie prace. Podłogi z dziwnie starych, zniszczonych białych deseczek, ściany też drewniane... No trudno... Spojrzałam na zegarek, żeby zobaczyć, ile mi czasu jeszcze zostało i okazało się, że jest 5.45. Czyli za 15 minut będzie dzwonił budzik. Położyłam się z powrotem do łóżka, jednak nie udało mi się już zasnąć.
smakowite
Rano w samochodzie młodsza córka poskarżyła mi się, że obudziła się około 5 rano i nie mogła zasnąć. To było mniej więcej wtedy, gdy ja sprawdzałam stan podłóg. Ostatni raz spojrzała na zegarek o 5.45 i potem chyba zasnęła, bo obudził ją jej budzik. Zamiast przyjść do mojej sypialni i pomóc mi w ustalaniu kosztorysu napraw, męczyła się we własnym łóżku.

Starsza córka z kolei powiedziała, że dawno nie była rano tak zmęczona.

Wczoraj podobno była jakaś super pełnia.
Księżyc gigant.
Wielki naleśnik, zaglądający zmęczonym ludziom w okna.
Kobietom.
Mój mąż spał bez przeszkód, tylko jeszcze nie wie, że będziemy się przeprowadzać...


poniedziałek, 4 grudnia 2017

zapaloną

Gdybym żyła w średniowieczu, zostałabym spalona na stosie. Przyjęłabym to z radością, ponieważ ogień mnie fascynuje.
Gdybym wierzyła w reinkarnację, uważałabym, że w poprzednim wcieleniu istotnie byłam spalona na stosie, ponieważ ogień ciągnie mnie do siebie jak magnes.
chmurak.pl
Gdybym była buddystką, umiałabym wyjaśnić, dlaczego płomień i to, co się wraz z nim unosi, mają na mnie tak kojący wpływ.
Gdybym była Indianką, potrafiłabym z ognia wyciągać wnioski, dotyczące przyszłości.
Gdybym była Inuitką uważałbym ogień za świętość.


Godzinami mogę wpatrywać się w zapaloną świeczkę. Mogę dotykać ognia na granicy miejsca, w którym już parzy. Mogę palcami przesuwać wosk, żeby skapywał po całej długiej nóżce świecy, jak łzy po twarzy dziecka. Mogę na zmianę gasić i zapalać kolejne świece w długim świeczniku, żeby tworzyły rzeźbę, zmieniającą się w każdej chwili.

To nie może być przypadek, że we wszystkich religiach, wierzeniach i kulturach przypisywano ogniowi takie znaczenie.
Nawet nasz język nadaje płomieniowi niewiarygodne znaczenie. Takie czasowniki, jak: napalony, zapalony, wypalony, rozpalony, spalony - mają w sobie magię.

Czy powyższy wywód dostatecznie wyjaśnia, dlaczego nie mogę zapanować nad tym że uwielbiam pracować przy zapalonej świecy?



racji

Od razu rozpoznaję ludzi, którzy już zrozumieli, że nie należy przekonywać rozmówców do swoich racji...


Przyjaźnię się z B. Różnimy się pod każdym względem. Ona jest bardzo religijną osobą o prawicowych poglądach. Wychowuje swoje dzieci zgodnie z tradycyjnym porządkiem. Prowadzi wzorowy dom, nie kładzie torebki na podłodze, uważa, że halloween, joga i medytacja stanowią zagrożenie i ciągle się spóźnia. Piecze trzy rodzaje ciasta na swoje imieniny i sama maluje cały dom.

- Jak ty się możesz z nią przyjaźnić!? Przecież ona jest zupełnie inna niż ty!
- A z kim mam się przyjaźnić? Z kolejną sobą? A kto mi wtedy powie, jak wszystko wygląda z drugiej strony??

...bo widać w ich oczach, że z pokorą przyjęli do wiadomości, że racje tych innych są często zdecydowanie bardziej słuszne od ich własnych.

piątek, 1 grudnia 2017

oferta

Bazylika Mniejsza w Gorlicach *

AAATrakcyjna oferta!

Oddam z dopłatą 3 tony świeżutkiego kataru, chrypę jak po pijackiej imprezie, kaszel gruźlika i ból gardła.

Oferta ważna do wyczerpania zapasów!



* odnośnie do podpisu pod zdjęciem: zawsze mnie dziwi, że w przypadku bazylki rozmiar ma aż takie znaczenie...

czwartek, 30 listopada 2017

stole

No i stało się.
Jest koniec listopada.
Za niecały miesiąc muszę włożyć pod choinkę górę prezentów. Prezenty należy nabyć drogą kupna. A ja nie znoszę zakupów.
sądeczanin.info
Dodatkowo pogoda nie sprzyja życiu, ponieważ widno robi się stanowczo za późno, a ciemno - stanowczo za wcześnie. Brak światła sprzyja myśleniu, a myślenie niesie ze sobą kolosalne skutki. Negatywne naturalnie.

Moja mama ma w niedzielę imieniny i zorganizowała "skromne spotkanie".

- Kalina, ty wiesz, że przygotowujesz jedzenie dla wszystkich gości, których mama zaprosiła?
- A kogo zaprosiła? - spytała siostrę dość zaskoczona Kalina. Przygotowywanie jedzenia nie jest mocną stroną żadnej z sióstr i zrzucenie tego przykrego obowiązku na "tę drugą" jest odwieczną rywalizacją rodzinną.
- 11 osób.

Kalina jak stała, tak usiadła. Mama nie ma w swoim mieszkaniu 12 przyrządów, na których można umieścić ludzką pupę w celach odpoczynkowych. Nawet licząc, że na sofie upchnie się 5 najchudszych gości, pozostają jeszcze tylko 4 krzesła. Oznacza to, że kolejny raz Kalina spędzi imprezę w kuchni, ponieważ i tak nie zmieści się przy stole. Pocieszające jest to, że wraz z Kaliną w kuchni będą przebywały jeszcze dwie osoby, dla których też nie będzie miejsca.
Oby te, które akurat lubię najbardziej...

środa, 29 listopada 2017

trasa

Dzisiaj zrozumiałam, że termin "najszybsza trasa" można zrozumieć na wiele sposobów.
myself
Na przykład moja nawigacja rozumie przez "najszybszą trasę" drogę nieomal w linii prostej, co wiąże się z podróżowaniem ścieżynkami i dróżkami, które nawet przy dużej dozie dobrej woli trudno nazwać drogami...
Ja z kolei pod tym pojęciem rozumiem drogę tak szeroką, że bez zatrzymywania samochodu mogę się minąć z nadjeżdżającym z naprzeciwka rowerzystą. Wiem, wiem. Mam wysokie wymagania ;-)

Dzisiaj podróżowałam standardami narzuconymi przez nawigację. Wczoraj też.
I zwłaszcza przedwczoraj, gdy późnym wieczorem dojechałam w takie okolice, że straciłam już resztki nadziei na to, ze za chwilę nie spadnę poza krawędź świata...