środa, 29 listopada 2017

trasa

Dzisiaj zrozumiałam, że termin "najszybsza trasa" można zrozumieć na wiele sposobów.
myself
Na przykład moja nawigacja rozumie przez "najszybszą trasę" drogę nieomal w linii prostej, co wiąże się z podróżowaniem ścieżynkami i dróżkami, które nawet przy dużej dozie dobrej woli trudno nazwać drogami...
Ja z kolei pod tym pojęciem rozumiem drogę tak szeroką, że bez zatrzymywania samochodu mogę się minąć z nadjeżdżającym z naprzeciwka rowerzystą. Wiem, wiem. Mam wysokie wymagania ;-)

Dzisiaj podróżowałam standardami narzuconymi przez nawigację. Wczoraj też.
I zwłaszcza przedwczoraj, gdy późnym wieczorem dojechałam w takie okolice, że straciłam już resztki nadziei na to, ze za chwilę nie spadnę poza krawędź świata...

16 komentarzy:

  1. Niby koniec świata, a drogi odśnieżone ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śnieg na niej leżał od zeszłego roku. Zdążyli odśnieżyć ;-)

      Usuń
  2. Nie wie nic o podróżowaniu wąskimi drogami, kto nie podróżował angielskimi wiejskimi drożynami....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam, znam! Nasze, polskie różnią się od angielskich jednym drobiazgiem: na angielskich są od czasu do czasu zrobione "poletka" do wymijania się samochodów. U nas nie ;-)

      Usuń
    2. Zabrali Wam poletka? Może Unia zakazała? 😉

      Usuń
  3. W naszej nawigacji to sie nazywa "najkrótsza". Bo niby najmniej kilometrów, ale za to wlasnie na przelaj przez pola i stada owiec.
    A ta z autostradami to "najszybsza". Oczywiscie nie uwzgledniajac korków.

    Czyli w sumie czasowo czesto na jedno wychodzi :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę sprawdzić u mnie. Może pomyliłam pokrętła i przestawiłam sobie na "najkrótszą"... To by wiele tłumaczyło.
      Najkrótsza, ale najwolniejsza.
      Najszybsza, ale najdłuższa.
      Najlepsza, ale zakorkowana.

      Nawigacja guglowska pokazuje mi korki i sugeruje objazdy. Niestety, sugeruje według swoich standardów, czyli polce trakty dla glbogryzarki ma również w oferecie... ;-)

      Wczoraj kazał mi jechać drogą, przy której była tabliczka: Droga wewnętrzna - dojazd dla samochodów rolniczych.
      Na wszelki wypadek muszę dodać: nie pojechałam tamtędy. Uznałam, że mój samochód (nawet po wypadku) nie przypomina z zewnątrz żadnego pojazdu do przewozu produktów rolniczych. W środku przypomina bardzo chlewik, ale nie będę z policją dyskutować o detalach... ;-)

      Usuń
  4. Widziałam film, jak dziewczyna w aucie stoczyła się do oceanu, bo jej nawigacja wybrała taką drogę. Nie rób tego :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Była blisko - ostatnio na drogę wychodziły krokodyle...

      Usuń
    2. Już prawie, prawie się wtaczałam, ale leżący w poprzek drogi ktokodyl mnie zatrzymał 😉

      Usuń
  5. ja już zakończyłam tegoroczny sezon jeżdżenia. Z dniem 1 listopada zawiesiłam prawo jazdy aż do 30 marca 2018 co najmniej :D zimowej aurze na drogach mówię zdecydowane NIE :D

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":