![]() |
| crazyshop |
piątek, 8 grudnia 2017
stara
środa, 6 grudnia 2017
ciężki
wtorek, 5 grudnia 2017
nocy
Wczoraj w nocy, gdzieś pomiędzy 23.30 a 5.45 sprzedałam moje mieszkanie i kupiłam ogromne mieszkanie do remontu w centrum Koszalina. Najpierw kupiłam, a potem szukałam z wypiekami na twarzy, gdzie ono dokładnie się znajduje. Okazało się, że to stara dzielnica Koszalina, z malutkimi uliczkami. Po chwili dotarło do mnie, że nie mam pojęcia, gdzie leży Koszalin. Ku mojej radości odnalazłam go nad morzem, bardzo blisko Sopotu. Położony był między dwiema ogromnymi zatokami, połączonymi siecią kanałów. Koszalin okazał się być gigantycznym portem. Trochę mnie to zmartwiło, bo nie spodziewałam się, że moje nowe-stare mieszkanie jest w takim uprzemysłowionym rejonie kraju, ale stało się - nie ma co żałować. Trzeba się brać do roboty. Postanowiłam sprawdzić dokładnie stan mieszkania, żeby zaplanować wstępnie prace. Podłogi z dziwnie starych, zniszczonych białych deseczek, ściany też drewniane... No trudno... Spojrzałam na zegarek, żeby zobaczyć, ile mi czasu jeszcze zostało i okazało się, że jest 5.45. Czyli za 15 minut będzie dzwonił budzik. Położyłam się z powrotem do łóżka, jednak nie udało mi się już zasnąć.
Rano w samochodzie młodsza córka poskarżyła mi się, że obudziła się około 5 rano i nie mogła zasnąć. To było mniej więcej wtedy, gdy ja sprawdzałam stan podłóg. Ostatni raz spojrzała na zegarek o 5.45 i potem chyba zasnęła, bo obudził ją jej budzik. Zamiast przyjść do mojej sypialni i pomóc mi w ustalaniu kosztorysu napraw, męczyła się we własnym łóżku.
Starsza córka z kolei powiedziała, że dawno nie była rano tak zmęczona.
Wczoraj podobno była jakaś super pełnia.
Księżyc gigant.
Wielki naleśnik, zaglądający zmęczonym ludziom w okna.
Kobietom.
Mój mąż spał bez przeszkód, tylko jeszcze nie wie, że będziemy się przeprowadzać...
![]() |
| smakowite |
Starsza córka z kolei powiedziała, że dawno nie była rano tak zmęczona.
Wczoraj podobno była jakaś super pełnia.
Księżyc gigant.
Wielki naleśnik, zaglądający zmęczonym ludziom w okna.
Kobietom.
Mój mąż spał bez przeszkód, tylko jeszcze nie wie, że będziemy się przeprowadzać...
poniedziałek, 4 grudnia 2017
zapaloną
Gdybym żyła w średniowieczu, zostałabym spalona na stosie. Przyjęłabym to z radością, ponieważ ogień mnie fascynuje.
Gdybym wierzyła w reinkarnację, uważałabym, że w poprzednim wcieleniu istotnie byłam spalona na stosie, ponieważ ogień ciągnie mnie do siebie jak magnes.
Gdybym była buddystką, umiałabym wyjaśnić, dlaczego płomień i to, co się wraz z nim unosi, mają na mnie tak kojący wpływ.
Gdybym była Indianką, potrafiłabym z ognia wyciągać wnioski, dotyczące przyszłości.
Gdybym była Inuitką uważałbym ogień za świętość.
Godzinami mogę wpatrywać się w zapaloną świeczkę. Mogę dotykać ognia na granicy miejsca, w którym już parzy. Mogę palcami przesuwać wosk, żeby skapywał po całej długiej nóżce świecy, jak łzy po twarzy dziecka. Mogę na zmianę gasić i zapalać kolejne świece w długim świeczniku, żeby tworzyły rzeźbę, zmieniającą się w każdej chwili.
To nie może być przypadek, że we wszystkich religiach, wierzeniach i kulturach przypisywano ogniowi takie znaczenie.
Nawet nasz język nadaje płomieniowi niewiarygodne znaczenie. Takie czasowniki, jak: napalony, zapalony, wypalony, rozpalony, spalony - mają w sobie magię.
Czy powyższy wywód dostatecznie wyjaśnia, dlaczego nie mogę zapanować nad tym że uwielbiam pracować przy zapalonej świecy?
Gdybym wierzyła w reinkarnację, uważałabym, że w poprzednim wcieleniu istotnie byłam spalona na stosie, ponieważ ogień ciągnie mnie do siebie jak magnes.
![]() |
| chmurak.pl |
Gdybym była Indianką, potrafiłabym z ognia wyciągać wnioski, dotyczące przyszłości.
Gdybym była Inuitką uważałbym ogień za świętość.
Godzinami mogę wpatrywać się w zapaloną świeczkę. Mogę dotykać ognia na granicy miejsca, w którym już parzy. Mogę palcami przesuwać wosk, żeby skapywał po całej długiej nóżce świecy, jak łzy po twarzy dziecka. Mogę na zmianę gasić i zapalać kolejne świece w długim świeczniku, żeby tworzyły rzeźbę, zmieniającą się w każdej chwili.
To nie może być przypadek, że we wszystkich religiach, wierzeniach i kulturach przypisywano ogniowi takie znaczenie.
Nawet nasz język nadaje płomieniowi niewiarygodne znaczenie. Takie czasowniki, jak: napalony, zapalony, wypalony, rozpalony, spalony - mają w sobie magię.
Czy powyższy wywód dostatecznie wyjaśnia, dlaczego nie mogę zapanować nad tym że uwielbiam pracować przy zapalonej świecy?
racji
Od razu rozpoznaję ludzi, którzy już zrozumieli, że nie należy przekonywać rozmówców do swoich racji...

Przyjaźnię się z B. Różnimy się pod każdym względem. Ona jest bardzo religijną osobą o prawicowych poglądach. Wychowuje swoje dzieci zgodnie z tradycyjnym porządkiem. Prowadzi wzorowy dom, nie kładzie torebki na podłodze, uważa, że halloween, joga i medytacja stanowią zagrożenie i ciągle się spóźnia. Piecze trzy rodzaje ciasta na swoje imieniny i sama maluje cały dom.
- Jak ty się możesz z nią przyjaźnić!? Przecież ona jest zupełnie inna niż ty!
- A z kim mam się przyjaźnić? Z kolejną sobą? A kto mi wtedy powie, jak wszystko wygląda z drugiej strony??
...bo widać w ich oczach, że z pokorą przyjęli do wiadomości, że racje tych innych są często zdecydowanie bardziej słuszne od ich własnych.

Przyjaźnię się z B. Różnimy się pod każdym względem. Ona jest bardzo religijną osobą o prawicowych poglądach. Wychowuje swoje dzieci zgodnie z tradycyjnym porządkiem. Prowadzi wzorowy dom, nie kładzie torebki na podłodze, uważa, że halloween, joga i medytacja stanowią zagrożenie i ciągle się spóźnia. Piecze trzy rodzaje ciasta na swoje imieniny i sama maluje cały dom.
- Jak ty się możesz z nią przyjaźnić!? Przecież ona jest zupełnie inna niż ty!
- A z kim mam się przyjaźnić? Z kolejną sobą? A kto mi wtedy powie, jak wszystko wygląda z drugiej strony??
...bo widać w ich oczach, że z pokorą przyjęli do wiadomości, że racje tych innych są często zdecydowanie bardziej słuszne od ich własnych.
piątek, 1 grudnia 2017
oferta
![]() |
| Bazylika Mniejsza w Gorlicach * |
AAATrakcyjna oferta!
Oddam z dopłatą 3 tony świeżutkiego kataru, chrypę jak po pijackiej imprezie, kaszel gruźlika i ból gardła.
Oferta ważna do wyczerpania zapasów!
* odnośnie do podpisu pod zdjęciem: zawsze mnie dziwi, że w przypadku bazylki rozmiar ma aż takie znaczenie...
czwartek, 30 listopada 2017
stole
No i stało się.
Jest koniec listopada.
Za niecały miesiąc muszę włożyć pod choinkę górę prezentów. Prezenty należy nabyć drogą kupna. A ja nie znoszę zakupów.
Dodatkowo pogoda nie sprzyja życiu, ponieważ widno robi się stanowczo za późno, a ciemno - stanowczo za wcześnie. Brak światła sprzyja myśleniu, a myślenie niesie ze sobą kolosalne skutki. Negatywne naturalnie.
Moja mama ma w niedzielę imieniny i zorganizowała "skromne spotkanie".
- Kalina, ty wiesz, że przygotowujesz jedzenie dla wszystkich gości, których mama zaprosiła?
- A kogo zaprosiła? - spytała siostrę dość zaskoczona Kalina. Przygotowywanie jedzenia nie jest mocną stroną żadnej z sióstr i zrzucenie tego przykrego obowiązku na "tę drugą" jest odwieczną rywalizacją rodzinną.
- 11 osób.
Kalina jak stała, tak usiadła. Mama nie ma w swoim mieszkaniu 12 przyrządów, na których można umieścić ludzką pupę w celach odpoczynkowych. Nawet licząc, że na sofie upchnie się 5 najchudszych gości, pozostają jeszcze tylko 4 krzesła. Oznacza to, że kolejny raz Kalina spędzi imprezę w kuchni, ponieważ i tak nie zmieści się przy stole. Pocieszające jest to, że wraz z Kaliną w kuchni będą przebywały jeszcze dwie osoby, dla których też nie będzie miejsca.
Oby te, które akurat lubię najbardziej...
Jest koniec listopada.
Za niecały miesiąc muszę włożyć pod choinkę górę prezentów. Prezenty należy nabyć drogą kupna. A ja nie znoszę zakupów.
![]() |
| sądeczanin.info |
Moja mama ma w niedzielę imieniny i zorganizowała "skromne spotkanie".
- Kalina, ty wiesz, że przygotowujesz jedzenie dla wszystkich gości, których mama zaprosiła?
- A kogo zaprosiła? - spytała siostrę dość zaskoczona Kalina. Przygotowywanie jedzenia nie jest mocną stroną żadnej z sióstr i zrzucenie tego przykrego obowiązku na "tę drugą" jest odwieczną rywalizacją rodzinną.
- 11 osób.
Kalina jak stała, tak usiadła. Mama nie ma w swoim mieszkaniu 12 przyrządów, na których można umieścić ludzką pupę w celach odpoczynkowych. Nawet licząc, że na sofie upchnie się 5 najchudszych gości, pozostają jeszcze tylko 4 krzesła. Oznacza to, że kolejny raz Kalina spędzi imprezę w kuchni, ponieważ i tak nie zmieści się przy stole. Pocieszające jest to, że wraz z Kaliną w kuchni będą przebywały jeszcze dwie osoby, dla których też nie będzie miejsca.
Oby te, które akurat lubię najbardziej...
środa, 29 listopada 2017
trasa
Dzisiaj zrozumiałam, że termin "najszybsza trasa" można zrozumieć na wiele sposobów.
Na przykład moja nawigacja rozumie przez "najszybszą trasę" drogę nieomal w linii prostej, co wiąże się z podróżowaniem ścieżynkami i dróżkami, które nawet przy dużej dozie dobrej woli trudno nazwać drogami...
Ja z kolei pod tym pojęciem rozumiem drogę tak szeroką, że bez zatrzymywania samochodu mogę się minąć z nadjeżdżającym z naprzeciwka rowerzystą. Wiem, wiem. Mam wysokie wymagania ;-)
Dzisiaj podróżowałam standardami narzuconymi przez nawigację. Wczoraj też.
I zwłaszcza przedwczoraj, gdy późnym wieczorem dojechałam w takie okolice, że straciłam już resztki nadziei na to, ze za chwilę nie spadnę poza krawędź świata...
![]() |
| myself |
Ja z kolei pod tym pojęciem rozumiem drogę tak szeroką, że bez zatrzymywania samochodu mogę się minąć z nadjeżdżającym z naprzeciwka rowerzystą. Wiem, wiem. Mam wysokie wymagania ;-)
Dzisiaj podróżowałam standardami narzuconymi przez nawigację. Wczoraj też.
I zwłaszcza przedwczoraj, gdy późnym wieczorem dojechałam w takie okolice, że straciłam już resztki nadziei na to, ze za chwilę nie spadnę poza krawędź świata...
sobota, 25 listopada 2017
zakupy
Wieczór w Ciechocinku.
Podjeżdżam do Biedronki, żeby kupić sobie bułkę i twarożek na kolację. Staję w kolejce do kasy i obserwuję, jakie towary wykładają na taśmę kuracjusze sanatoryjni, stojący przede mną.
Kobiety, mężczyźni, nieco młodsi i dużo starsi, sprawni i poruszający się o kulach - wszyscy kupują wódkę.
Większość z nich wygląda, jakby nie były to ich pierwsze zakupy tego dnia.
Smutek...
Podjeżdżam do Biedronki, żeby kupić sobie bułkę i twarożek na kolację. Staję w kolejce do kasy i obserwuję, jakie towary wykładają na taśmę kuracjusze sanatoryjni, stojący przede mną.
![]() |
| onet |
Większość z nich wygląda, jakby nie były to ich pierwsze zakupy tego dnia.
Smutek...
czwartek, 23 listopada 2017
tylko
Na zajęciach:
- Pracujesz sam, czy z Maksem?
- Z Maksem, ale on poszedł do łazienki.
- Może chociaż zaczniesz sam?
- Nie, wolę poczekać na Maksa.
- Dobrze. Będziecie się musieli potem trochę pospieszyć.
- Proszę pani, a może ja też od razu pójdę do łazienki?
- No, świetny pomysł. Przynajmniej Maks nie będzie musiał na ciebie później czekać.
- Oj, chyba będzie musiał. Bo ja, proszę pani, idę kupę, a Maks poszedł tylko siku.
Samo życie. Kto pracuje z dziećmi, ten wie...
![]() |
| gadżetomania |
- Z Maksem, ale on poszedł do łazienki.
- Może chociaż zaczniesz sam?
- Nie, wolę poczekać na Maksa.
- Dobrze. Będziecie się musieli potem trochę pospieszyć.
- Proszę pani, a może ja też od razu pójdę do łazienki?
- No, świetny pomysł. Przynajmniej Maks nie będzie musiał na ciebie później czekać.
- Oj, chyba będzie musiał. Bo ja, proszę pani, idę kupę, a Maks poszedł tylko siku.
Samo życie. Kto pracuje z dziećmi, ten wie...
środa, 22 listopada 2017
jeździ
Godzina tzw. wczorajsza, czyli środek nocy. Dochodzi siódma rano.
Siedzę za kierownicą. Jadę z miasta do miasteczka, drogą, którą nawigacja określiła jako "wojewódzka".
Termometr w samochodzie pokazuje mi na zmianę 0 i 1'C. Droga na szczęście jest pusta, czemu się wcale nie dziwię. Nikt o zdrowych zmysłach nie jeździ podczas takiej mgły. Widzę tylko nieduży fragment asfaltu przed sobą i drzewa, rosnące na poboczu.
Zatrzymuję się na stacji benzynowej, żeby dostarczyć nieco paliwa do baku (jeśli zabłądzę, muszę mieć szanse dotrzeć do cywilizacji) i do mózgu (kawa czyni cuda).
Wycieram reflektory, co powoduje, że moje światła przeciwmgielne nieco lepiej radzą sobie z mlekiem, które mnie otacza. Nagle dostrzegam na poboczu spory znak, dziwnego kształtu. Zwalniam, żeby się zapoznać, co jest na nim napisane - jeśli to informacja o jakichś objazdach, mam problem.
Wytężam wzrok i czytam: "Uwaga! Częste kolizje z dzikimi zwierzętami na tym odcinku".
Lepiej czasami nie wiedzieć. ;-)
Siedzę za kierownicą. Jadę z miasta do miasteczka, drogą, którą nawigacja określiła jako "wojewódzka".
![]() |
| NT interia |
Zatrzymuję się na stacji benzynowej, żeby dostarczyć nieco paliwa do baku (jeśli zabłądzę, muszę mieć szanse dotrzeć do cywilizacji) i do mózgu (kawa czyni cuda).
Wycieram reflektory, co powoduje, że moje światła przeciwmgielne nieco lepiej radzą sobie z mlekiem, które mnie otacza. Nagle dostrzegam na poboczu spory znak, dziwnego kształtu. Zwalniam, żeby się zapoznać, co jest na nim napisane - jeśli to informacja o jakichś objazdach, mam problem.
Wytężam wzrok i czytam: "Uwaga! Częste kolizje z dzikimi zwierzętami na tym odcinku".
Lepiej czasami nie wiedzieć. ;-)
sobota, 18 listopada 2017
lepiej
- Mamo, wiesz przecież ,że ja uwielbiam warzywa, ale sałaty nie lubię.
- Spróbuj, proszę, młodsza córko. Kawałek sałaty, na to ryż, potem chilli con carne i salsa. I jogurt grecki jako wisienka na to wszystko. Coś pysznego.
- No dobra, to mi tak zrób. Spróbuję.
I matka wzięła do ręki wielki kawał sałaty i ułamała z niego nieduży fragment i wtedy na liściu sałaty, tuż obok kciuka matki,
oczom wszystkich ukazała się wielka jak czopek glicerynowy, zielona, mięsista gąsienica, która w pośpiechu pożerała to, co jeszcze miała szanse zdążyć zjeść...
Młodsza córka pozostała przy wersji: ryż, chilli, salsa i jogurt. Bez sałaty...
Jak komuś na kamiennych tablicach wyryto: "ty nie będziesz jadał sałaty", to nie zmieniaj! No nie zmieniaj!
Dziecko wie lepiej!
![]() |
| zszywka.pl |
- No dobra, to mi tak zrób. Spróbuję.
I matka wzięła do ręki wielki kawał sałaty i ułamała z niego nieduży fragment i wtedy na liściu sałaty, tuż obok kciuka matki,
oczom wszystkich ukazała się wielka jak czopek glicerynowy, zielona, mięsista gąsienica, która w pośpiechu pożerała to, co jeszcze miała szanse zdążyć zjeść...
Młodsza córka pozostała przy wersji: ryż, chilli, salsa i jogurt. Bez sałaty...
Jak komuś na kamiennych tablicach wyryto: "ty nie będziesz jadał sałaty", to nie zmieniaj! No nie zmieniaj!
Dziecko wie lepiej!
czwartek, 16 listopada 2017
karmienia
Już wiem, co mi jest jesienią najbardziej potrzebne do szczęścia!
Żadne kosmetyczki, nowe ciuchy, masaże!
Tylko kulki!
Kulki do karmienia ptaków, które można nabyć w Lidlu za 2,99 zł. (W tym momencie oczekuję, że Lidl uzna to za lokowanie produktu i zasponsoruje mi karton tychże...)
Wydatek ten spowodował, że przed południem na mój balkon przylatują całe bandy rozwydrzonych modrych sikorek, całe pochody arystokratycznych bogatek, pojedyncze zawstydzone sójki i samotne aroganckie sroki.
Patrzenie na nie daje mi tyle szczęścia, że nawet nie chce mi się spać.
Pewną niesprawiedliwością jest to, że ptaki przylatują wyłącznie przed południem i nikt inny ich nie widzi. Tylko ja.
A może to właśnie jest sprawiedliwe...?
Tak.
Mam prywatną armię ptactwa balkonowego. Jeśli będą kręcić film "Pan Tadeusz osiemdziesiąt lat później", to zgłoszę się na casting do roli Zosi :-)
PS. Kulki mają dwie wady:
1. niewiarygodnie szybko znikają
2. okruszki z kulek i to, co z nich powstaje po przejściu przez przewód pokarmowy ptaków lądują
na tarasie sąsiadów z parteru.
Pierwszy problem jakoś przeżyję. Drugi jest problemem sąsiadów z parteru, a nie moim. Nie muszę w końcu rozwiązywać problemów wszystkich sąsiadów... ;-)
Żadne kosmetyczki, nowe ciuchy, masaże!
Tylko kulki!
![]() |
| wikipedia |
Wydatek ten spowodował, że przed południem na mój balkon przylatują całe bandy rozwydrzonych modrych sikorek, całe pochody arystokratycznych bogatek, pojedyncze zawstydzone sójki i samotne aroganckie sroki.
Patrzenie na nie daje mi tyle szczęścia, że nawet nie chce mi się spać.
Pewną niesprawiedliwością jest to, że ptaki przylatują wyłącznie przed południem i nikt inny ich nie widzi. Tylko ja.
A może to właśnie jest sprawiedliwe...?
Tak.
Mam prywatną armię ptactwa balkonowego. Jeśli będą kręcić film "Pan Tadeusz osiemdziesiąt lat później", to zgłoszę się na casting do roli Zosi :-)
PS. Kulki mają dwie wady:
1. niewiarygodnie szybko znikają
2. okruszki z kulek i to, co z nich powstaje po przejściu przez przewód pokarmowy ptaków lądują
na tarasie sąsiadów z parteru.
Pierwszy problem jakoś przeżyję. Drugi jest problemem sąsiadów z parteru, a nie moim. Nie muszę w końcu rozwiązywać problemów wszystkich sąsiadów... ;-)
wtorek, 14 listopada 2017
serio
- Starsza córko, wróć proszę jutro prosto ze szkoły do domu, bo niedaleko Twoich rewirów będzie wiec jakichś radykałów, zamykają okoliczne ulice, spędzają tam wagony policjantów i może być niebezpiecznie -
- powiedziała Kalina i zamyśliła się...
Czy na tym polega demokracja?
Czy pozwalając każdemu na wszystko nie stajemy się więźniami własnej tolerancji?
I druga rzecz, która mnie dziś zmroziła:
Na autostradzie był wypadek. Korek sięgał horyzontu. Straż pożarna wjechała bramą awaryjną i odcinek 500 metrów do poszkodowanych pokonywała w 20 minut, bo kierowcy zostawili samochody w korku i poszli do przodu, oglądać zniszczone w wypadku auta. Wóz straży pożarnej nie mógł się przecisnąć między zaparkowanymi na pasach samochodami. Serio. W internecie krąży film. Smaczku dodaje fakt, że miało to miejsce w Polsce. I był to samochód Ochotniczej Straży Pożarnej.
Jak z kiepskiego dowcipu.
- powiedziała Kalina i zamyśliła się...
Czy na tym polega demokracja?
Czy pozwalając każdemu na wszystko nie stajemy się więźniami własnej tolerancji?
I druga rzecz, która mnie dziś zmroziła:
Na autostradzie był wypadek. Korek sięgał horyzontu. Straż pożarna wjechała bramą awaryjną i odcinek 500 metrów do poszkodowanych pokonywała w 20 minut, bo kierowcy zostawili samochody w korku i poszli do przodu, oglądać zniszczone w wypadku auta. Wóz straży pożarnej nie mógł się przecisnąć między zaparkowanymi na pasach samochodami. Serio. W internecie krąży film. Smaczku dodaje fakt, że miało to miejsce w Polsce. I był to samochód Ochotniczej Straży Pożarnej.
Jak z kiepskiego dowcipu.
poniedziałek, 13 listopada 2017
ruszać
Postanowiłam się zacząć ruszać.
Wybrałam aktywność stosowną dla mojego wieku (znaczny) i poziomu usportowienia (nieznaczny) i zdecydowałam się na bardzo energiczne spacery.
W zasadzie to jestem już super-hiper ekspertem od takiego maszerowania, bo zrobiłam to aż raz!
Jutro wielki dzień. Jeśli dam radę wyjść w tej sprawie z domu po raz drugi, będę wielka!
Oj, jak mocno sobie kibicuję i trzymam kciuki, żeby mi się chciało, chociaż aura nie sprzyja. Jak zawsze, zresztą ;-)
PS. Odpowiadam na ewentualne pytania, dotyczące zdjęcia: Nie ma mnie na zdjęciu obok, bo szłam szybciej i wyszłam z kadru z lewej strony dużo wcześniej...
![]() |
| bodyrelax |
W zasadzie to jestem już super-hiper ekspertem od takiego maszerowania, bo zrobiłam to aż raz!
Jutro wielki dzień. Jeśli dam radę wyjść w tej sprawie z domu po raz drugi, będę wielka!
Oj, jak mocno sobie kibicuję i trzymam kciuki, żeby mi się chciało, chociaż aura nie sprzyja. Jak zawsze, zresztą ;-)
PS. Odpowiadam na ewentualne pytania, dotyczące zdjęcia: Nie ma mnie na zdjęciu obok, bo szłam szybciej i wyszłam z kadru z lewej strony dużo wcześniej...
wyciąć
Shit! Cholera! Jasna pogoda!
![]() |
| tumblr |
No dlaczego, ach dlaczego wczoraj, zdejmując moją ulubioną białą koszulę z suszarki uznałam, że powinnam wyciąć z niej metkę? No co mi ten kawałek papiero-tkaniny przeszkadzał, się pytam? No co?
I teraz nie mam metki, mam za to dziurę w koszuli w kształcie podłużnego przecięcia... Trochę kształtem przypomina Kanał Panamski, a trochę Rów Mariański...
Shit, cholera, jasna pogoda!
piątek, 10 listopada 2017
basen
Wieczorem
- Mamo, czy mogłabym jutro nie iść na basen?
- Proszę, żebyś poszła.
Następnego ranka
- Mamo, czy na pewno muszę iść dzisiaj na basen?
- Tak. Musisz.
W południe
- Halo, mamo? Wiesz, co się stało? Boli mnie gardło! Od drugiej lekcji! Poszłam do pani pielęgniarki i zapytałam, czy ona uważa, że z bolącym gardłem muszę jechać na basen. I wiesz, co ona powiedziała? Że nie!
- A gdzie teraz jesteś?
- W hallu szkoły.
- A gdzie jest twoja klasa?
- No pojechała na basen!
- Mamo, czy mogłabym jutro nie iść na basen?
![]() |
| youtube |
Następnego ranka
- Mamo, czy na pewno muszę iść dzisiaj na basen?
- Tak. Musisz.
W południe
- Halo, mamo? Wiesz, co się stało? Boli mnie gardło! Od drugiej lekcji! Poszłam do pani pielęgniarki i zapytałam, czy ona uważa, że z bolącym gardłem muszę jechać na basen. I wiesz, co ona powiedziała? Że nie!
- A gdzie teraz jesteś?
- W hallu szkoły.
- A gdzie jest twoja klasa?
- No pojechała na basen!
zorzę
środa, 8 listopada 2017
kurczaka
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















