niedziela, 20 stycznia 2019

podjeżdżającym

Jechałam samochodem z kierowcą-agresorem. Krzyczącym na wszystkich innych. Udowadniającym innym, że nie mają racji. Podjeżdżającym na odległość komara do innych samochodów. Wyprzedzającym samochody zwalniające przed światłąmi, żeby jeszcze zdążyć na ostatnich tchnieniach żółtego. Ruszającym z piskiem opon i hamującym tak, że można stracić jedynki.

To są kompleksy?
Mania wyższości?
Zaburzenia psychiczne?
Głupota?

21 komentarzy:

  1. widzisz co się dzieje z ludźmi, kiedy ich zamknąć w klatce - może to klaustrofobia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na stacjach benzynowych powinni sprzedawać spray przeciw takim "dolegliwościom" 😉

      Usuń
  2. One - wszystkiego po trochu. znam takich kierowców i nienawidzę z nimi jeździć. Wprowadzają bardzo nerwową atmosferę. A próbowałaś kiedyś prowadzić z takim siedzącym obok ciebie? To dopiero jest jazda - nikomu nie życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prowadziłam! Wiem o czym mówisz! Za wolno, nie ten pas, tu skręć, po co skręcasz, wyprzedzaj, zdążysz, po co hamujesz - całą drogę!!!

      Usuń
  3. nie wiem co to jest ale na pewno to poza niebezpieczeństwem niezdrowe. Moja szefowa ma takiego męża właśnie. Podobno on się w ogóle nie krępuje przeklinać i drzeć nawet jak kogoś przypadkiem podwożą. Oczywiście każdy z nimi jedzie tylko raz ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psychiatra miałby tu zajęcie, jak sądzę...😉

      Usuń
  4. No, ja zazwyczaj trafiam na leśnych dziadków. Wchodzę do auta i najpierw unieszkodliwia mnie smród wypalonych setek fajek, a później dostaję po nerach podwoziem...i taka znieczulona mknę gierkówką z facetem, który mówi mi, że zapomniał okularów i mało co widzi, więc jak będzie zjazd na Pyrzowice to żebym krzyczała. A ja krzyczeć mam ochotę od wejścia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skąd Ty ich bierzesz?! Myślałam, że tacy są już endemitami!

      Usuń
  5. Pewnie u kazdego takiego mistrza kierownicy jest inna kombinacja tych kilku cech, szkoda tylko ze tacy zdaja egzaminy na prawo jazdy. Chociaz moze na poczatku tacy nie byli, moze to sie rozwija z czasem i na egzaminie tego nie widac?
    W kazdym razie wspólczuje, ja umieram ze strachu jak Borsuk za blisko podjezdza do auta z przodu, choc jest to odleglosc o wiele wieksza od komara - wiec wyobrazam sobie jak sie czulas...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No. Straszne to jest. Na takiej na przyklad trasie od nas do rodzinnego miasta w Polsce, 800 km, to sie chyba za kazdym razem biologicznie starzeje o kilka miesiecy.

      Usuń
    2. Wolę siedzieć z tyłu i spać...

      Usuń
  6. Och, to zwyczajnie zła osoba...

    OdpowiedzUsuń
  7. Każda odpowiedź jest poprawna

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":