wtorek, 15 stycznia 2019

geografia

Zameldowałam się w maleńkim hoteliku kilkanaście kilometrów od zachodniej granicy.
Spytano mnie, czy długo jechałam.
- Trzy godziny. Fatalna pogoda na podróż. Całą drogę lało i wiało.
- A skąd dokładnie pani jechała.
Podałam nazwę miasta.
- Gdzie to jest? - usłyszałam pytanie.
Zaniemówiłam. Stałam z rozdziawioną paszczą. Zupełnie nie wiedziałam, jak wytłumaczyć komuś, kto mieszka w tym samym kraju co ja, gdzie znajduje się jedno z największych miast w Polsce... Jednak geografia nie jest moją mocną stroną ;-)

17 komentarzy:

  1. Ja mysle, ze to nie Ty masz problem z geografia tylko osoba w tym hotelu.

    OdpowiedzUsuń
  2. ha ha ha z większymi miastami to problemów nie mam ale mój mąż geograf i tak jest zwykle załamany stanem mojej wiedzy z tej dziedziny ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze są rzeki. Rzek nie znam wcale. Gdy słyszę, jak ktoś biegle operuje nazwami rzek, jestem urzeczona...

      Usuń
  3. ja się cieszę, że geografia nie ma ze mną kłopotu - zazwyczaj wie, gdzie jestem. ale skąd? pojęcia nie mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dzisiejszych czasach zrobić tak, żeby nikt nie wiedział, gdzie się jest - to sztuka!

      Usuń
  4. A czy to młoda osoba? Bo programy pt"Matura to bzdura" pokazały nam, że sporo osób nie potrafi umiejscowić Warszawy na mapie...a Śniardwy to dla nich jakieś pasożyty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śniardwy to powinien być raczej przymiotnik, oznaczającego kogoś, kto mówi że chce dokładkę, a potem nie zjada do końca 😉

      Usuń
    2. Moim ulubionym fragmentem z Matura to bzdura jest:
      - Co to są rubensowskie kształty?
      - Yyyy... Romby?

      OK, to niekoniecznie muszą wiedzieć dzisiejsze nastolatki, więc się możne z czystym sumieniem popłakać ze śmiechu. Ale jak już na pytanie "Czy ziemia krąży wokół słońca czy słońce wokół ziemi?" ludzie odpowiadają że to słońce krąży - no to człowiekowi się wcale a wcale nie chce śmiać...

      Usuń
    3. A wydawałoby się, że nie da się tego nie wiedzieć...

      Usuń
    4. nie no już mnie nie śmieszą te historie wszak uczę w szkole a od kiedy atlasy nie sa obowiązkowym ekwipunkiem ucznia od kilku lat i nie mogę ich wymagać ja historyk, to co tu sie dziwić.

      Usuń
    5. Uczą się przebiegu granic bez map? I działań wojennych?

      Usuń
  5. Rysujesz patykiem na śniegu kontur Polski i pokazujesz: o tu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze morze, żeby był punkt zaczepienia. 😉

      Usuń
  6. Rany, ale... poznałam ludzi, którzy nigdy nie wyjechali ze swojego miasta, nawet do stolicy, trudno im zrozumieć, że świat nie kończy się na ogrodzeniu ich domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, są i tacy... Nie jeżdżą na wakacje w nowe miejsca, nie jedzą nieznanych sobie rzeczy...

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":