wtorek, 15 maja 2018

wnętrza

H.M.
Jestem zdruzgotana tym, że najprawdopodobniej nie mam wnętrza. Wszystko, co dzieje się w moim środku, natychmiast widać na zewnątrz. Zwłaszcza na twarzy. Rozumiem, że przez to w środku nie ma nic. Pusto. Wszystko wyłazi na zewnątrz jak kisiel przez sitko. Radość, ból, smutek, duma, złość.

13 komentarzy:

  1. A w czym Ci to przeszkadza?

    OdpowiedzUsuń
  2. Eeee, każdy tak myśli o sobie :) Jest ok.

    OdpowiedzUsuń
  3. Eeee, tu myślę podobnie jak Monia. Ale co, chcesz kłamać?
    ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. czyli dobrze z Tobą grać w pokera :D

    OdpowiedzUsuń
  5. A może tam środku jest już za dużo i wyłazi to, co się zwyczajnie nie mieści?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... myślę i myślę...
      To bardzo słuszna uwaga.
      Wyłazi nowe, które się już nie mieści. Stare czuje się doskonale i nie robi nowemu miejsca. Czyli to nie pustka. Zatem co?

      Usuń
  6. Ja tam lubię jak widać, przynajmniej wiem, co człowiek czuje. No i masz wnętrze, przecież o to chodzi, by emocje były do rozszyfrowania, a nie działanie w brew, na siłę. To dobrze, że dajesz upust i wydostaje się nadmiar. To zdrowe Kalina. Kisses

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":