Stoisz sobie na trawie owinięta ciepłym kocem, spoglądasz na niebo pełne gwiazd, czujesz delikatny chłodek wieczoru na twarzy, twoje ciało jest wypoczęte i zrelaksowane, i nagle jak nie huknie, jak nie walnie, i cała misternie budowana równowaga wali się w jednej sekundzie.
Tak to mnie więcej wygląda...
Coś w ten deseń :)
OdpowiedzUsuńPamiętaj, że umiesz pływać.
Zawsze z zaskoczenia :-)
UsuńZnaczy burza?
OdpowiedzUsuńW szklance wody. Tylko bez szklanki i bez wody. ;-)
Usuńa po nocy przychodzi dzień a po burzy spokój ...
OdpowiedzUsuńI odwrotnie...
UsuńJak mawiają buddyści: nie ma się co przyzwyczajać. I tak się zmieni ;-)
Natura widocznie nie lubi rownowagi...
OdpowiedzUsuńAlbo zna inną definicję niż ja ;-)
UsuńPomyślałam, że Ci z Biedruska coś podrzucili;)
OdpowiedzUsuńOni chyba teraz coś rzucają... Albo to burza była w oddali...
UsuńEnyłej: to nie ten problem, choć też z rodziny nienacków...
jak tak za długo jest rozkosznie i przyjemnie to zaczynam sie bać ...
OdpowiedzUsuńMnie zaskakuje. Gdy jest dobrze, zapominam że może być źle...
UsuńA było tak pięknie... życie jednak to jest jakaś gra.
OdpowiedzUsuńCiekawe dlaczego tak się dzieje... Czy to byłoby aż takie niestosowne, gdybym nie miała żadnych przykrych spraw na głowie? ...
UsuńJestem za, też bym tak chciała, dokładnie żadnych przykrych spraw na głowie :* tego nam życzę :*
Usuń