
- A pamiętasz, jak kiedyś szłyśmy z mamą wzdłuż jakiegoś muru czy czegoś takiego i nagle z bramy wyszedł wielki pies?
- Nie...
- No nie pamiętasz? Taki naprawdę duży, warczący?
- Nie. I co?
- I my zaczęłyśmy krzyczeć, a mama zasłaniała nas przed tą bestią...
- Nic nie kojarzę. Pamiętam tylko, jak kiedyś u ciotki w Kutnie szłyśmy razem z mamą wzdłuż płotu i nagle podbiegł do nas taki śmieszny piesek i zaczął na nas szczekać. Pamiętasz?
- Nie. I co?
- I okazało się, że to jest właśnie pies ciotki, któremu ktoś przed chwilą powiedział, że idą goście i on się tak cieszył!
- A ten piesek miał chusteczkę czerwoną? Zawiązaną na szyi?
- Tak! Tak!
- Bo ten mój, co wyskoczył z bramy to też miał taką chusteczkę. Może to ten sam, tylko źle zapamiętałam?
- To szczęściara jesteś, jeśli wszystkie wspomnienia przechowujesz przerobione na horrory...