Mąż Kaliny od dziś w szpitalu, pod tlenem. Choruje już 10 dni i nie ma poprawy.
Szpital tymczasowy nie powala przytulnością, ciszą i atmosferą sprzyjającą zdrowieniu. Mąż leży na jednej sali z kilkudziesięcioma innymi osobami a sala jest wielkości boiska do koszykówki. To co mnie pociesza, to fakt, że zrobią mu badania - rtg, jutro tomograf - więc będzie wiadomo czy rzeczywiście ma zapalenie płuc i może wdrożą leczenie przeciwwirusowe.
Shit...
Oj, mocno trzymam kciuki za poprawe. Byliscie szczepieni?
OdpowiedzUsuńTak, zaszczepieni wszyscy...
UsuńTo dobrze.
UsuńNoż kurczątko:(:(:( Przesyłam dobre myśli Kalino. Będzie na święta w domu:)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że zdąży wrócić.
UsuńSkoro nie było poprawy, to dobrze, że trafił do szpitala i zostanie dokładnie zdiagnozowany, a potem obserwowany i leczony. Trzymaj się , Kalino, i dbaj o siebie. Ja również wysyłam dobre myśli w Twoją stronę.
OdpowiedzUsuńDziękuję :-)
UsuńKalino, bardzo mi przykro. mam nadzieję że będzie dobrze.
OdpowiedzUsuńNie jest gorzej. To już dobra wiadomość.
UsuńTrzymam kciuki za szybki powrót do zdrowa męża :-)
OdpowiedzUsuńDzięki! :-)
Usuńa trzeciego dnia straciłam węch i smak... Kalino daje namiary: https://hygge-blog.com/rzeczy-no-02-kasia-i-zosia-pilitowskie/ na fajny blog. a tu masz artyk. o kobietach, które są inspiracją do ostatniej kolekcji Pan tu nie stał.
OdpowiedzUsuńOżesz... Czyli Ty też... Shit.
UsuńWejdę w linki gdy moje emocje przestaną skakać we mnie jak sprężyna.