wtorek, 8 maja 2018

zjadam

smaker.pl
Największy problem z jedzeniem chłodnika jest taki, że za bardzo go lubię.
Zjadam jedną porcję i odczuwam coś na granicy uniesienia. Niestety, chłodnik mi "nie służy", bo zawiera w sobie mnóstwo mleka. Po zjedzeniu jednej porcji zaczynam się czuć średnio dobrze. Jedynym rozwiązaniem tego problemu jest zjedzenie kolejnej porcji, która znowu smakuje rewelacyjnie. Odczuwane podczas jedzenia drugiej porcji uniesienia zabijają średnio dobre samopoczucie wynikające z wypełnienia przewodu pokarmowego laktozą z pierwszej porcji. Niestety, jak wspomniałam wcześniej, chłodnik mi "nie służy" i po zjedzeniu drugiej porcji czuję się jeszcze bardziej nieszczególnie niż po pierwszej.
Rozwiązaniem tego problemu jest zjedzenie trzeciej porcji, która na pewno swym smakiem i aromatem zabije złe samopoczucie, wynikające ze zjedzenia pierwszej i drugiej...

Jestem teraz po dwóch porcjach.
Czuję nadchodzący koniec. Koniec chłodnika, albo mnie.

23 komentarze:

  1. A tabletki z laktaza sobie kupi w aptece! I hulaj dusza :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinni je dołączać do niektórych produktów! Do chłodników na przykład... 😉

      Usuń
  2. Mój syn cierpi podobnie, dlatego nie dodaję śmietany do chłodnika, dopiero na talerzu sobie dowalam, mamy tu śmietanę do zup baaardzo tłustą, bo 38%, ale do rzeczy... ostatnio moje dziecko na badaniu kontrolnym dostało od lekarza enzymy poprawiające trawienie mleka, nie wiem, co to za wynalazek, ale problemy ze skórą zniknęły, bo przecież mleko jest dzisiaj prawie we wszystkich produktach, którymi faszeruje się studencka brać, więc samo nie dolewanie do zupy śmietany wcale nie poprawiało nam nastroju... może takie enzymy i Tobie pomogą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to wlasnie ta laktaza (nasz naturalny enzym rozkladajacy laktoze)
      Mega wynalazek!

      Usuń
    2. Do kawy z mlekiem to będę połykać!

      Usuń
    3. wyeliminowałam kawę z mleka :P, teraz piję tylko kawę z miodem, polecam :)

      Usuń
    4. Żyję fazami. Była już faza: kawa z miodem. Była też: żadnej kawy. Teraz jest faza: kawa z mlekiem bez laktozy...
      Co też czeka mnie i kawę w przyszłości...? 😉

      Usuń
  3. Tabletki z laktazą i używaj kefiru naturalnego (samo mleko = Bakterie w składzie) pod koniec daty przydatności do spożycia - wtedy bakterie zdążą zeżreć większość cukru czyli laktazy.
    Kefir, nie jogurt, nie śmietana, kefir - to ważne! I czytaj skład!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psie, jesteś super! Ale to już w następnym wcieleniu. Niedobrzeee miii... Gdzie spojrzę tam widzę chłodniki... 😉 Czy jest taka choroba: chłodnikoza? Psychiczna?

      Usuń
    2. miało być: samo mleko + bakterie w składzie

      Usuń
    3. Ja chyba dzisiaj po pijaku piszę - bakterie żrą cukier czyli laktozę, a laktaza to enzym. Matko kochana, taki błąd strzelić! Czas mi na emeryturę.

      Usuń
    4. Nie martw się drobnostkami. Różnica między "o" a "a" jest bardzo mizerna.
      Mizerna.
      Mizeria.
      O, mizerię też uwielbiam. Też za bardzo... 😊

      Usuń
  4. skoro jest mleko bez laktozy to pewnie da się zrobić i chłodnik bez laktozy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za późno... Już nigdy nie zjem chłodnika. Czuję go w każdej komórce i nie jest to przyjemne... 😉

      Usuń
    2. odsiedzisz swoje w łoter klozet i potem zrobisz sobie bezlaktozowy chłodnik i znów będziesz szczęśliwa :D

      Usuń
  5. Hahaha. Cos mi to przypomina :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz swój "chłodnik" i podczas jedzenia odwieszasz rozum na haczyk w drugim pokoju? 😉

      Usuń
  6. Kalina nie ryzykuj, wiesz co Ci rozerwie ....))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. Wszyscy mówią: podążaj za głosem serca.
      A serce mówi: jedz chłodnik.
      😉

      Usuń
    2. Przemyślałam.
      Wcale nie mówi: "jedz". Mówi: pożeraj...

      😉

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":