środa, 9 maja 2018

niepotrzebną

Zainspirowana wpisem Diabła w buraczkach (http://diabel-w-buraczkach.blogspot.com/ podaję linkę, ale i tak chyba wszyscy znają) zaczęłam myśleć o tytułach książek.
No bo skoro "Sekretne życie pszczół" nie jest o pszczołach, to może znajdą się i inne takie kwiatki.


worldlux
Pierwsza myśl to "Kamienie na szaniec". Powinny być podręcznikiem dla zasadniczych szkół budowlanych.
Moja ukochana "Czarodziejska Góra" to oczywiście powieść fantasy o wróżkach.

"Bieguni" - naukowa rozprawa o polu magnetycznym (pomijam mały błąd językowy...).

"Życie w słoiku" - o larwach, gnieżdżących się w przetworach domowych.

"Moje drzewko pomarańczowe" - uprawa roślin tropikalnych w warunkach domowych.

"Zabić drozda" - poradnik dla początkujących myśliwych.

"Piaskowa Góra" - podręcznik dla studentów I roku geologii.

"Tysiąc wspaniałych słońc" - podstawy astronomii w weekend.

"Dzienniki gwiazdowe" - plotki z życia celebrytów.

"Wizyta starszej pani" - poradnik dobrych manier dla pań w wieku emerytalnym.

"Wiele hałasu o nic" - podstawy pracy dźwiękowców.

Autorzy mają jednak pokręcone umysły. Nie mogą nadawać książkom jakichś normalnych tytułów? Na przykład:
"Sztuka o miłości z balkonem w tle"
"Kłótliwi dranie na Litwie"
"Karły idą, idą i idą".

Autorzy powinni brać przykład z Astrid Lindgren. Jak pisała o dzieciach z Bullerbyn, to napisała "Dzieci z Bullerbyn", a jak pisała o Madice z Czerwcowego Wzgórza, to napisała "Madikę z Czerwcowego Wzgórza". Jasne i proste. Nie siliła się na niepotrzebną oryginalność.

;-)



13 komentarzy:

  1. no tak - kiedy balkon jest tłem, to domyślnie znajduje się za plecami, więc piersią człowiek walczy z grawitacją (zwiększenie masy tandemem wydatnie przyczynia się do wzrostu przyspieszenia, a pośrednio również reakcji ciała zupełnie nie sprężystego i o odbiciu mowy nie ma). Kiedy tu czas na miłość znaleźć? Frapująca zagadka.
    Pozostałe tytuły wydają się odrobinę mniej obciążające wyobraźnię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz, że ta powieść powinna obejmować czas od momentu wypadnięcia z balkonu, do chwili walnięcia czerepem w chodnik?
      Bardzo ciekawe podejście...
      Mogłaby być dość krótka: "Aaaaa... bęc".
      Czyli trochę sms-owa, miła oku współczesnego rodaka.
      Swoją drogą, gdyby powieści były tak krótkie, znacznie wzrosłoby czytelnictwo.
      I jak chętnie lektury szkolne byłyby czytane przez młodzież ("Precz łeb za mur", "Zakonowi mówimy STOP", "Że też musiałem spaść na pustynię", "Sklepikarz to nie arystokrata").
      I od razu matura zdawana w trybie krótkiej ankiety:
      1. Czy dobrze mieć w rodzinie powstańca i mieszkań nad rzeką?
      2. Jak ukatrupić siostrę, żeby się nikt nie zorientował?
      3. Czy to dobrze świadczy o człowieku, gdy siedzi godzinami w łódce i czeka na rybę?

      ;-)

      Usuń
    2. nie znamy się, ale zaczynam popadać w uwielbienie...
      poproszę o jeszcze kilka przykładów.
      proponuję tylko drobne (kosmetyczne zmiany)
      1. Powstańców, a nie powstańca - globalizacja obowiązuje
      2. siostrę zamieniłbym na brata/kuzyna - obecnie jest polowanie medialne na facetów robiących krzywdę kobiecej części świata i taki zestaw trąca sztampą i modą, niekoniecznie podpartą paskudnymi faktami.
      3. w takiej łódce w człowieku nasiąka wszystko, nawet , kiedy wędki nie ma ani jednej - wilgoć sięga tak głęboko w intymność, że każdemu innemu gościowi (poza jednostką wybraną) dałabyś w twarz bez cienia zawahania, poniekąd słusznie - tylko jak spoliczkować wilgoć...
      kwestia zakresu powieści - czas nie powinien być jedyną determinantą opowieści - równie dobrze treść może trwać trzy dziesiętne sekundy - on nie ma znaczenia żadnego - ważne, żeby owa treść była przyswajalna i warta zauważenia.
      Zauważ po sobie - jakie znaczenie ma kalendarz, czy zegarek? Wg mnie pomijalne.

      Usuń
    3. Punkt 1 - Zgoda. W istocie było ich więcej niż jedna sztuka.
      Punkt nr 2 - Ależ bardzo uprzejmie się nie zgodzę! Musi być siostra! W TEJ książce siostra siostrze zgotowała ten los.
      Punkt nr 3 - Nie pamiętam aż tak dobrze treści, ale byłam przekonana, że ten z łódki miał przynajmniej przy sobie wędkę... Chociaż... Ja bym zapomniała zabrać. Może on też...?

      Czas to mój konik. Moja pasja. Fetysz, że się tak wyrażę. Lepiej nie zaczynać ze mną dyskusji na temat czasu, bo potrafię o nim godzinami! Czas łączy w sobie wszystko to, co mnie fascynuje.
      (W razie czego - ostrzegałam!)

      Usuń
    4. skoro tak, to dwa pierwsze punkty zostały zdeterminowane przeszłością (cokolwiek to znaczy) i zostaje wędkarz z panią do towarzystwa - dla mnie do łapania ryb potrzeba kocyka rozwiniętego w cieniu dębu, kawałka mięsa z grilla i ze dwa piwka - mile widziana gitara, a wędka już niekoniecznie. Na łódce? KAŻDA kobieta byłaby wartością, przy której wędka pełniłaby rolę najwyżej wykałaczki, albo łapki na muchy. Czas... uwielbiam dywagacje - już ostrzę narzędzia (język na ogół, bo klawiatury wolę nie ostrzyć). Żeby publiczności nie morzyć pojedynkiem - może na ubitej ziemi, poza wzrokiem (niechby nawet, jako te niewinności zapodziane w malinowym chruśniaku)

      Usuń
  2. aaaaa zgaduję, że Karły idą, idą i idą to Władca Pierścieni :DDDD

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiedziała kobieta, co pisze bloga ONE zamiast boga Kaliny :p

    OdpowiedzUsuń
  4. O raju, nic nie napiszę, bo przecież porozumiewam się metaforami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Córka mnie spytała, czy mi to przeszkadza. Naturalnie, że nie! Uwielbiam tytuły, które są elementem tekstu, a nie jego streszczeniem 😊

      Usuń
    2. Mnie też to nie przeszkadza :)

      Usuń
  5. "Zabić drozda" - poradnik dla początkujących myśliwych.
    No teraz to padlam :)))))

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":