Od wczoraj jestem w kurorcie. Z przyczyn zawodowych.
Przyjechałam wieczorem. Zapytałam właścicieli pensjonatu, gdzie mogę iść na szybki, męczący, przedsenny spacer bez tłumów. Usłyszałam: na bieżni w siłowni.
Gdy wyszłam na zewnątrz w legginsach, koszulce i bluzie przewiązanej w pasie, zrozumiałam, że wieczorem nie znajdę ciszy i spokoju. Wieczorem przecież zaczynają się dancingi!
Dziś rano wyjrzałam przez okno i oniemiałam: deptakiem przesuwają się tłumy ludzi ubranych, jakby szli na chrzciny do bratanka. Panie, odziane w kościołowe buty, eleganckie, nieco zbyt obcisłe spodnie lub przykrótkie spódniczki oraz różowe bluzeczki z cekinami, trzymają pod pachami białe torebusie. Panowie posuwistym krokiem przechadzają się w ciemnych spodniach na kant, pełnych beżowych butach, koszulach, z nieodłącznymi saszetkami na pętelce.
Troszkę wygląda to jak prezentacja zwierzyny na końskim targu.
![]() |
| mówiąnamieście |
W sklepie z pamiątkami można kupić deseczkę w kształcie penisa, z wyciętymi otworami o różnej średnicy. Największy otwór, o średnicy około 4 cm to kategoria "mistrz".
Sprawdziłam w Wikipedii, jaka jest definicja "kurortu". Kurort to miejscowość dysponująca czynnikami leczniczymi. Spokój i cisza nie mieszczą się w definicji. Żyłam w błędzie.

a deseczek dla "mistrzyń" nie zauważyłaś? może czas zawalczyć o parytet w przemyśle pamiątkarskim - szczególnie na takim deptaku. sanatoryjne wyjazdy są już niemalże ikoną odzyskiwania zdrowia w przygodnym łóżku. antydepresyjne, antyreumatyczne, niepowtarzalne metody terapeutyczne dokonują cudów większych, niż Kaszpirowski na swoich seansach.
OdpowiedzUsuńMyślisz, że to łóżko, w którym właśnie leżę, też pełni zwykle rolę łóżka przygodnego?
UsuńJakoś zaczęło mi się mniej podobać ;-)
tak myślę, ale sam siebie oskarżam skutecznie o nadinterpretacje, więc nie stresuj się za bardzo. w każdym razie nie zdziwiłbym się, gdybyś usłyszała wieczorową porą dedykacji "dla sympatycznej panny Krysi od sympatycznego pana Zdzisia - pucio, pucio"
UsuńSprawdzone metody podrywu ;-)
Usuńa ja to raz na jakiś czas skoczyłabym na tydzień do takiego "kurortu"
OdpowiedzUsuńpoobserwowała
pochłonęła klimacik
pooglądała pamiątki
taki trochę Dirty Dancing ;-))
O, bardzo dobre porównanie!
UsuńTylko raczej w wersji "Derty Densink" ;-)
będę taką panią w różowej bluzeczce z cekinami za jakieś 20-30 lat. W zasadzie cały czas nią jestem. No i niedzielny look tak mi mamusia wryła w czerep, że ni cholery w niedzielę jeansów nie jestem w stanie założyć !
OdpowiedzUsuńInternet daje to cudowne wrażenie, że się znamy, a jednak nie wiemy o sobie prawie nic.
UsuńPolly, chodź w każdej, bylebyś tylko była nadal tą samą Polly, którą "znam" :-)
no jakże to ... nie wiedziałaś że ja jestem Lady in Pink ??? no weźże ... a jeansów na śląsku w niedzielę się nie nosi. U nas jest tak zakorzenione we łbach, że trza w niedzielę ładnie wyglądać, że mimo, że nigdy w mojej rodzinie górnika nie było to w niedzielę zawsze cała rodzina odpicowana :D
UsuńMoja mamusia jak przyjechala z wizyta 30 lat temu i zobaczyla zywym okiem moj niedzielny look to po trzech tygodniach walnela pretensja "ale dziecko dlaczego nie mowilas, ze nie masz ubrania? ja bym ci przywiozla":)))
UsuńWlasnie dlatego nie mowilam, ze wiedzialam, ze na 100% by mi przywiozla :D :D
Polacy kiedyś przesyłali koce bezdomnym z Nowym Yorku. Pamiętam tę akcję.
UsuńBo tam taka bieda, panie, w tej Hameryce... ;-)
A nam się zdarza jeść w niedzielę obiad w piżamach... ;-)
UsuńPiżama tylko jest możliwa w czasie choroby :D nie można ot tak sobie chodzić w niej do obiadu po domu jak Ci nic nie dolega. Skandal !
UsuńA jak to cudownie, że dla nas obu znajduje się miejsce na tym świecie! ;-)
UsuńPrzepraszam bardzo, ale w moim przypadku pizama jest jak najbardziej strojem dziennym, bo ja spie nago wiec niby gdzie mam te pizame uzywac?
UsuńI tak dobrze, ze nie wychodze w niej na ulice... ups... wychodze;) ale co to za ulica tylko 14 domow:))))
u mojej mamy takie tłumaczenia by nie przeszły ;D ale u mnie to już inna bajka. Tylko głupio tak w sobotę o 13.00 otwierać listonoszowi w piżamie :D
UsuńJak to dobrze, że nie mieszkam na Śląsku! U nas listonosz w soboty nie chodzi nad ranem, czyli o 13. U nas chyba w sobotę listonosz nie pracuje. Widocznie siedzi w domu na kanapie w piżamie... ;-)
Usuńu mnie mają jedną roboczą sobotę i kurierzy przychodzą :D no i jeszcze roznoszący gazetki, żebracy, świadkowie Jehowy, sąsiedzi pożyczyć drabinę ... kurcze generalnie to nie mogę w tej piżamie no !! tłum ludzi mi się przewija przez chałupę ... :DDD
UsuńStar, podobno w Anglii i USA w niektórych szkołach wydano zarządzenia, że nie wolno dzieci przyprowadzać rano do szkoły w piżamach (tzn nie że dzieci są w piżamach, tylko ich mamusie i tatusiowie...).
UsuńRozumiem, że półprzezroczysta koszula nocna może oburzać, ale zwykła, gruba, ciepłe piżama w serduszka? Albo w diznozaury? ;-)
taaak. Ja sie od wszelkich kurortów trzymam z daleka. Czy to w Polsce czy gdziekolwiek na urlopie. Rewia bazantów to nie jest mój swiat. Ja raczej w puste, malownicze pola wole.
OdpowiedzUsuńZostajesz tam do nastepnego weekendu? Bo wiesz, znam takich, co sie odgrazali, ze oni nigdy-przenigdy do tego gniazda rozpusty i moralnej mizerii - a pózniej jezdzili co sezon ;)
Diable, jestem tu z powodów zawodowych. Moja własna wola nie pomyślałaby nawet o takim miejscu.
UsuńZ własnej woli byłabym teraz tam, gdzie wszyscy sądzą, że szpilki to przedmiot potrzebny krawcowej ;-)
A mnie kurort zawsze kojarzy się z tłumem, zawsze.
OdpowiedzUsuńA dzisiaj (poniedziałek) niespodzianka! W kurorcie pustki! Może wszyscy odsypiają weekend? ;-)
Usuńmożliwe, ale to nie zmienia faktu, że kurort=tłum
UsuńMargarithes, naturalnie. Jeśli kurort=tłum, to sprawa oczywista, że bez tłumu być nie może ;-)
UsuńNaturalnie :P Pamiętam mój pobyt w Odessie, sorry, ale tłumy wszędzie... osobność, to tylko w opłaconym pokoju z przyległym tarasem.
Usuń)))))))))))))))))) Kalina gdzie Ty trafiłaś ?? do Ciechocinka??ztak to musi być Ciechocinek. ale ci zazdroszczę, ja uwielbiam obserwacje takich zjawisk he he he
OdpowiedzUsuńoraz dwa lata temu byliśmy z Naczelnikiem a takim kurorcie zimą i to może być klucz do braku tłumów. otóż było spokojnie na zewnątrz. a po pobliskim pięknym parku można było pobiegać, pospacerować a jeden budynek znajdował się głęboko w lesie nad jeziorem dla osób znerwicowanych i tam było naprawdę kameralnie i kontaktowo z przyrodą.
Kurort kojarzy mi się ze straganami pamiątkowego badziewia, absurdalnie drogim i niezdrowym jedzeniem oraz tandetą. Chyba jestem bliżej realnej definicji.
OdpowiedzUsuń