niedziela, 22 kwietnia 2018

kurorcie

Słowo "kurort" kojarzy mi się z przyrodą, ciszą, spokojem, zrelaksowanymi ludźmi w wygodnych butach, którzy w celach terapeutycznych przemierzają alejki parkowe, rozkoszując się wolnością i powolnością.

Od wczoraj jestem w kurorcie. Z przyczyn zawodowych.
Przyjechałam wieczorem. Zapytałam właścicieli pensjonatu, gdzie mogę iść na szybki, męczący, przedsenny spacer bez tłumów. Usłyszałam: na bieżni w siłowni.
Gdy wyszłam na zewnątrz w legginsach, koszulce i bluzie przewiązanej w pasie, zrozumiałam, że wieczorem nie znajdę ciszy i spokoju. Wieczorem przecież zaczynają się dancingi!

Dziś rano wyjrzałam przez okno i oniemiałam: deptakiem przesuwają się tłumy ludzi ubranych, jakby szli na chrzciny do bratanka. Panie, odziane w kościołowe buty, eleganckie, nieco zbyt obcisłe spodnie lub przykrótkie spódniczki oraz różowe bluzeczki z cekinami, trzymają pod pachami białe torebusie. Panowie posuwistym krokiem przechadzają się w ciemnych spodniach na kant, pełnych beżowych butach, koszulach, z nieodłącznymi saszetkami na pętelce.
Troszkę wygląda to jak prezentacja zwierzyny na końskim targu.

mówiąnamieście
Z niektórych straganów słychać muzykę z czasów gdy byłam bardzo młoda, albo nawet jeszcze bardziejszą.
W sklepie z pamiątkami można kupić deseczkę w kształcie penisa, z wyciętymi otworami o różnej średnicy. Największy otwór, o średnicy około 4 cm to kategoria "mistrz".

Sprawdziłam w Wikipedii, jaka jest definicja "kurortu". Kurort to miejscowość dysponująca czynnikami leczniczymi. Spokój i cisza nie mieszczą się w definicji. Żyłam w błędzie.

28 komentarzy:

  1. a deseczek dla "mistrzyń" nie zauważyłaś? może czas zawalczyć o parytet w przemyśle pamiątkarskim - szczególnie na takim deptaku. sanatoryjne wyjazdy są już niemalże ikoną odzyskiwania zdrowia w przygodnym łóżku. antydepresyjne, antyreumatyczne, niepowtarzalne metody terapeutyczne dokonują cudów większych, niż Kaszpirowski na swoich seansach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz, że to łóżko, w którym właśnie leżę, też pełni zwykle rolę łóżka przygodnego?
      Jakoś zaczęło mi się mniej podobać ;-)

      Usuń
    2. tak myślę, ale sam siebie oskarżam skutecznie o nadinterpretacje, więc nie stresuj się za bardzo. w każdym razie nie zdziwiłbym się, gdybyś usłyszała wieczorową porą dedykacji "dla sympatycznej panny Krysi od sympatycznego pana Zdzisia - pucio, pucio"

      Usuń
    3. Sprawdzone metody podrywu ;-)

      Usuń
  2. a ja to raz na jakiś czas skoczyłabym na tydzień do takiego "kurortu"
    poobserwowała
    pochłonęła klimacik
    pooglądała pamiątki
    taki trochę Dirty Dancing ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, bardzo dobre porównanie!
      Tylko raczej w wersji "Derty Densink" ;-)

      Usuń
  3. będę taką panią w różowej bluzeczce z cekinami za jakieś 20-30 lat. W zasadzie cały czas nią jestem. No i niedzielny look tak mi mamusia wryła w czerep, że ni cholery w niedzielę jeansów nie jestem w stanie założyć !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Internet daje to cudowne wrażenie, że się znamy, a jednak nie wiemy o sobie prawie nic.
      Polly, chodź w każdej, bylebyś tylko była nadal tą samą Polly, którą "znam" :-)

      Usuń
    2. no jakże to ... nie wiedziałaś że ja jestem Lady in Pink ??? no weźże ... a jeansów na śląsku w niedzielę się nie nosi. U nas jest tak zakorzenione we łbach, że trza w niedzielę ładnie wyglądać, że mimo, że nigdy w mojej rodzinie górnika nie było to w niedzielę zawsze cała rodzina odpicowana :D

      Usuń
    3. Moja mamusia jak przyjechala z wizyta 30 lat temu i zobaczyla zywym okiem moj niedzielny look to po trzech tygodniach walnela pretensja "ale dziecko dlaczego nie mowilas, ze nie masz ubrania? ja bym ci przywiozla":)))
      Wlasnie dlatego nie mowilam, ze wiedzialam, ze na 100% by mi przywiozla :D :D

      Usuń
    4. Polacy kiedyś przesyłali koce bezdomnym z Nowym Yorku. Pamiętam tę akcję.
      Bo tam taka bieda, panie, w tej Hameryce... ;-)

      Usuń
    5. A nam się zdarza jeść w niedzielę obiad w piżamach... ;-)

      Usuń
    6. Piżama tylko jest możliwa w czasie choroby :D nie można ot tak sobie chodzić w niej do obiadu po domu jak Ci nic nie dolega. Skandal !

      Usuń
    7. A jak to cudownie, że dla nas obu znajduje się miejsce na tym świecie! ;-)

      Usuń
    8. Przepraszam bardzo, ale w moim przypadku pizama jest jak najbardziej strojem dziennym, bo ja spie nago wiec niby gdzie mam te pizame uzywac?
      I tak dobrze, ze nie wychodze w niej na ulice... ups... wychodze;) ale co to za ulica tylko 14 domow:))))

      Usuń
    9. u mojej mamy takie tłumaczenia by nie przeszły ;D ale u mnie to już inna bajka. Tylko głupio tak w sobotę o 13.00 otwierać listonoszowi w piżamie :D

      Usuń
    10. Jak to dobrze, że nie mieszkam na Śląsku! U nas listonosz w soboty nie chodzi nad ranem, czyli o 13. U nas chyba w sobotę listonosz nie pracuje. Widocznie siedzi w domu na kanapie w piżamie... ;-)

      Usuń
    11. u mnie mają jedną roboczą sobotę i kurierzy przychodzą :D no i jeszcze roznoszący gazetki, żebracy, świadkowie Jehowy, sąsiedzi pożyczyć drabinę ... kurcze generalnie to nie mogę w tej piżamie no !! tłum ludzi mi się przewija przez chałupę ... :DDD

      Usuń
    12. Star, podobno w Anglii i USA w niektórych szkołach wydano zarządzenia, że nie wolno dzieci przyprowadzać rano do szkoły w piżamach (tzn nie że dzieci są w piżamach, tylko ich mamusie i tatusiowie...).
      Rozumiem, że półprzezroczysta koszula nocna może oburzać, ale zwykła, gruba, ciepłe piżama w serduszka? Albo w diznozaury? ;-)

      Usuń
  4. taaak. Ja sie od wszelkich kurortów trzymam z daleka. Czy to w Polsce czy gdziekolwiek na urlopie. Rewia bazantów to nie jest mój swiat. Ja raczej w puste, malownicze pola wole.

    Zostajesz tam do nastepnego weekendu? Bo wiesz, znam takich, co sie odgrazali, ze oni nigdy-przenigdy do tego gniazda rozpusty i moralnej mizerii - a pózniej jezdzili co sezon ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Diable, jestem tu z powodów zawodowych. Moja własna wola nie pomyślałaby nawet o takim miejscu.
      Z własnej woli byłabym teraz tam, gdzie wszyscy sądzą, że szpilki to przedmiot potrzebny krawcowej ;-)

      Usuń
  5. A mnie kurort zawsze kojarzy się z tłumem, zawsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dzisiaj (poniedziałek) niespodzianka! W kurorcie pustki! Może wszyscy odsypiają weekend? ;-)

      Usuń
    2. możliwe, ale to nie zmienia faktu, że kurort=tłum

      Usuń
    3. Margarithes, naturalnie. Jeśli kurort=tłum, to sprawa oczywista, że bez tłumu być nie może ;-)

      Usuń
    4. Naturalnie :P Pamiętam mój pobyt w Odessie, sorry, ale tłumy wszędzie... osobność, to tylko w opłaconym pokoju z przyległym tarasem.

      Usuń
  6. )))))))))))))))))) Kalina gdzie Ty trafiłaś ?? do Ciechocinka??ztak to musi być Ciechocinek. ale ci zazdroszczę, ja uwielbiam obserwacje takich zjawisk he he he
    oraz dwa lata temu byliśmy z Naczelnikiem a takim kurorcie zimą i to może być klucz do braku tłumów. otóż było spokojnie na zewnątrz. a po pobliskim pięknym parku można było pobiegać, pospacerować a jeden budynek znajdował się głęboko w lesie nad jeziorem dla osób znerwicowanych i tam było naprawdę kameralnie i kontaktowo z przyrodą.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurort kojarzy mi się ze straganami pamiątkowego badziewia, absurdalnie drogim i niezdrowym jedzeniem oraz tandetą. Chyba jestem bliżej realnej definicji.

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":