wtorek, 24 kwietnia 2018

wieloetapowo

Uwielbiam przyglądać się maszynom, które działają wieloetapowo. Jeden element nastrzykuje jakąś paćkę, w tym samym momencie inny rozszerza tubkę, wtedy trzeci przesuwa kartonik, a czwarty już podąża z zakrętką i gdy piąty wpycha paćkę do tubki, pierwszy natychmiast nakleja kartkę z datą produkcji i jednocześnie przekazuje szóstemu kijek do rozszerzania tubki. Taka niby robota taśmowa, ale w przestrzeni. Wszystkie elementy wykonują swoją pracę zawsze tak samo długo (albo tak samo krótko) i wygląda to na idealną maszynerię. Bo takie jest.
www.marta2.pl

Wczoraj miałam okazję oglądać takie urządzenie na żywo.
"Na żywo" ma tu dwa znaczenia - widziałam taką pracę własnymi oczami, stojąc w hali produkcyjnej, ale "na żywo" oznacza też, że poszczególne części tej maszynerii były żywe. Bardzo żywe. Najmłodsza miała jakieś 21 lat, a najstarsza około 64,5. Sześciu mężczyzn dmuchało szkło w hucie. Wszyscy robili tę pracę w idealnej harmonii, każdy z zamkniętymi oczami mógł przekazywać dalej kij z wiszącą banieczką szkła, a jednocześnie odbierać drugą ręką kulę gotową do wstępnego nadmuchania. Ich szlaki krzyżowały się, ale nigdy nie wpadali na siebie, bo ich ruchy były precyzyjnie wyliczone w czasie. Początkowo nie mogłam zrozumieć, jak to możliwe. Żadnych zbędnych gestów, jeden wyciąga do drugiego rękę i za sekundę ma w tej ręce to, co powinien mieć. I tak za każdym razem. Bez przerwy. Bez żadnych rozmów.

I wreszcie zrozumiałam, dlaczego kobiety nie są hutnikami.
Gdyby mnie tam ktoś postawił, sto razy bym kogoś poszturchnęła, gestykulując podczas gadania, za każdym razem usiłowałabym coś zmienić, żeby było mi wygodniej, co kilka chwil mówiłabym do kogoś "proszę, Heniu", a on, chcąc mi odpowiedzieć, wyjmowałby z ust dmuchawkę i cały cykl zaczynalibyśmy od początku.

Szkołę hutniczą wykreślam z mojej listy "Tego się będę kiedyś uczyć" ;-)

15 komentarzy:

  1. o matko jaka straszna praca ??? nie można nawet pogadać !! też się nie nadaję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i hutników coraz mniej... 😉

      Usuń
    2. A dla mnie idealna!
      Ale chyba juz za pózno na nauke i przekwalifikowanie, pluca juz ni te ...

      Usuń
    3. Diable nie żatrtuj, umiałabyś tak po 8 godzin stać i dmuchać bez gadania ??? serio??? jak bym miała taką pracę czułabym się jak zakonnica w klasztorze z klauzulą milczenia :D

      Usuń
    4. O ile milczenie bym może i zniosła, to stanie i wykonywanie w kółko tych samych czynności - już nie...

      Usuń
  2. A szkoda... ;-) może piękne bańki byś dmuchała?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, jak to miło, że we mnie wierzysz...
      Na wszelki wypadek - nie spróbowałam ;-)

      Usuń
  3. Akcji z zywymi ludzmi nie mialam okazji zobaczyc, ale zawsze fascynuje mnie serial "jak to jest zrobione" pokazujacy produkcje roznych rzeczy. Moge to ogladac non stop z otwarta geba:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Produkcja takich przedmiotów zawsze jest bardziej skomplikowana niż ich używanie. Odwrotnie niż z człowiekiem 😉

      Usuń
  4. Z dmuchania to ja kiepska jestem, ale milczeć potrafię całkiem nieźle. To tak połowicznie się nadaję:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla nich to chyba nie jest takie fajne. Robić cały czas tylko jedną czynność musi być bardzo nudne. No i jeszcze kwestia przekazywania... Oni tak jeden po drugim ślinią tę samą piszczel?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiadam na pytanie dotyczące ślinienia piszczeli: tak; wszyscy ślinią tych samych kilkanaście piszczeli, wędrujących w kółko.
      😕

      Usuń
  6. Rutyna by mnie zabiła... albo zasnęłabym od tego dmuchania. Bo jak się tak nadmucham, to czuję senność. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rutyna bywa zabójcza. Zwłaszcza dla umysłu :-)

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":