Ja też bym obiadu nie opuściła, zwłaszcza wtedy kiedy nie wiem o której wrócę:-)
Najważniejsze, żeby był gotowy od razu, gdy przyjdę. Jeśli nie wiem, kiedy wrócę ;-)
A ja pamiętam jak Pieprzu opisywała swoje jedzenie obiadu pod rygorystycznym nadzorem małżonka-kucharza. Musiałabyś jest gorące :)
Ależ ta panna ma ramionko...
Jak łydka panczenisty... ;-)
Pani zapewne nie opuszcza żadnego obiadu :D
Miejsce na "myśli nieuczesane":
Ja też bym obiadu nie opuściła, zwłaszcza wtedy kiedy nie wiem o której wrócę:-)
OdpowiedzUsuńNajważniejsze, żeby był gotowy od razu, gdy przyjdę. Jeśli nie wiem, kiedy wrócę ;-)
UsuńA ja pamiętam jak Pieprzu opisywała swoje jedzenie obiadu pod rygorystycznym nadzorem małżonka-kucharza. Musiałabyś jest gorące :)
OdpowiedzUsuńAleż ta panna ma ramionko...
OdpowiedzUsuńJak łydka panczenisty... ;-)
UsuńPani zapewne nie opuszcza żadnego obiadu :D
Usuń