- Zauważyłam, że niektórzy ludzie, podczas dyskusji na jakiś temat, przywołują argumenty w rodzaju: znam się na tym, bo moja koleżanka to studiowała. Albo: wiem, jak to jest, bo mój kolega jest biegłym sądowym w tej dziedzinie. Albo: wiem o tej chorobie wszystko, bo znam dwie osoby, cierpiące na nią. Albo: ja ci zaraz wytłumaczę, jak to działa, bo mój wujek zajmuje się tym na co dzień. Zupełnie, jakby fakt, że zna się eksperta od jakiejś dziedziny, powodował, że samemu zostaje się ekspertem. - Wiara w przenikanie wiedzy z otoczenia prosto do tkanki mózgowej człowieka?
- Tak. Coś w tym stylu.
- Znam się na tym. Moja ciocia zajmuje się barwnikami do jaj.
Ech. A ja mam mało znajomych :(
OdpowiedzUsuń(rysunek genialny :D)
jak pan-Ciasteczko w Shreku :-)
UsuńPoza takimi dziedzinami jak medycyna, dietetyka, sport i polityka - w tym ekspertem jest KAŻDY - bo tak!
OdpowiedzUsuńW tym eskpertem jest każdy, zgoda, ale niektórzy bardziej ;-)
Usuń