To jacyś dziwni... normalnemu to by taki kicający pasztet jednak na kubki smakowe via wyobraźnia podziałał. Znajomy mojego Mężczyzny mieszka na obrzeżach miasta ale jest wiochmen pełną gębą (kury i inne ptactwo, pole etc.). Co roku, na wakacje wnuczki mu przywożą swojego króliczka na przechowanie. I wiesz, ten króliczek się zawsze gdzieś dziadziowi zgubi... Trochę się zgubi w garnku, trochę w piekarniku... i na koniec wakacji dziadzio zawsze wnusiom funduje nowego. A za rok podtuczony króliczek znowu się gdzieś dziadziowi gubi...
To jak początek horroru. No bo co stanie się z dziewczynkami, gdy zorientują się, co jedzą...? Ktoś na tym ucierpi. Albo następny króliczek, albo dziadziuś :-)
Bracia Grimm lubowali się w takich makabrycznych tematach. Ale nie tylko ja myślę kubkami smakowymi. Dzisiaj dostałam mailem filmik o tych królikach gigantach od mojej siostrzenicy. Mail był zatytułowany "pasztet na metry"... Może to u nas rodzinne?
i żyje się długo, ale marnie.
OdpowiedzUsuńten królik chyba wszystko robi na długo... ;-)
UsuńTaki duży królik to chyba długo nie pożyje. Nie te święta, to następne. Właściciele królika chyba nie są wege?
UsuńJeśli wytrzymali z nim od oseska do 130 cm, to chyba są. Albo nie obchodzą tradycyjnej, polskiej Wielkanocy, co też się zdarza ;-)
UsuńTo jacyś dziwni... normalnemu to by taki kicający pasztet jednak na kubki smakowe via wyobraźnia podziałał. Znajomy mojego Mężczyzny mieszka na obrzeżach miasta ale jest wiochmen pełną gębą (kury i inne ptactwo, pole etc.). Co roku, na wakacje wnuczki mu przywożą swojego króliczka na przechowanie. I wiesz, ten króliczek się zawsze gdzieś dziadziowi zgubi... Trochę się zgubi w garnku, trochę w piekarniku... i na koniec wakacji dziadzio zawsze wnusiom funduje nowego. A za rok podtuczony króliczek znowu się gdzieś dziadziowi gubi...
UsuńTo jak początek horroru. No bo co stanie się z dziewczynkami, gdy zorientują się, co jedzą...? Ktoś na tym ucierpi. Albo następny króliczek, albo dziadziuś :-)
UsuńTo dwie kobiety są... więc jak się wkurzą... Boże miej w opiece dziadziusia...
OdpowiedzUsuńByła jakaś bajka... Nie jestem pewna, czy to nie bracia Grimm... Tam też wątek pasztetu z dziecka był dość mocno zarysowany :-)
UsuńBracia Grimm lubowali się w takich makabrycznych tematach. Ale nie tylko ja myślę kubkami smakowymi. Dzisiaj dostałam mailem filmik o tych królikach gigantach od mojej siostrzenicy. Mail był zatytułowany "pasztet na metry"... Może to u nas rodzinne?
UsuńTo się nazywa widzenie konsumpcyjne. Widzisz kogucika narysowanego na zeszycie dziecka i masz ochotę na rosół z makaronem... ;-)
Usuń