- Umawiałyśmy się, że przyjdę do ciebie i przyniosę ci karton z proszkiem do prania. Pamiętasz?- Tak.
- To jak to się stało, że gdy do ciebie dzisiaj przyszłam z kartonem, karton już był?
- Bo przyniosłaś mi taki sam wczoraj.
- Ja?
- Tak. Gdy byłaś u mnie, jadąc z teatru. Nie pamiętasz?
- To skąd w moim samochodzie wziął się drugi karton?
- W to mnie nie mieszaj. Albo kupiłaś dwa, albo ten drugi ukradłaś.
- Ach, racja! Kupiłam dwa, bo były w promocji i za drugi zapłaciłam 25% ceny... Chcesz ten drugi?
- Aż się boję odpowiedzieć...
Normalna sprawa. Ja, kiedy wracam z opery, zwykle wpadam do Tesco po papier toaletowy i ziemniaki. Jak są w promocji, biorę 15 kg :)
OdpowiedzUsuńZależy jaka opera... Po Mozarcie mogę kupować tylko papierowe ręczniki, ale po Puccinim to nawet kosiarkę do trawy ;-)
UsuńNiedobory lecytyny...?
OdpowiedzUsuńMyślę, że delikatny nawał obowiązków, generujący bezustanne myślenie o tym, co jeszcze trzeba zrobić... ;-)
Usuń