- Co się stało?- Wiatr przywiał od sąsiadów doniczkę z jakimiś kwiatkami. Trudno powiedzieć z jakimi, bo gdy do nas doleciała, była już bezlistną stertą piasku i skorup. Prawdopodobnie przyleciała do nas od Kowalskich, bo oni lubią zielony kolor, a ta doniczka...
- Co ty mi opowiadasz?! Powiedz mi, co ci się stało w głowę!
- No i jak się schyliłam w kuchni, żeby tę doniczkę wyrzucić do śmieci, to uderzyłam się w głowę o szafkę...
- Doniczka nie ma bezpośredniego wpływu na twojego siniaka!
- Ale jakaś współwina...?
To wina Kowalskich. Narobić im na wycieraczkę!
OdpowiedzUsuńPoszukiwanie winnego to kluczowa sprawa. Dla jasności dodam, że nie chodzi o winny krzew ;-)
Usuńale może to sprawka winnej... latorośli jakiejś? ;)
OdpowiedzUsuńAlbo zwinnej... jaszczurki ;-)
OdpowiedzUsuń