piątek, 3 kwietnia 2020

zegar

Przestawił mi się zegar biologiczny. Zasypiam po obiedzie, budzę się przed kolacją. Zasypiam około 4 w nocy i budzę się o ósmej. Zupełnie jakby czas snu rozbił się na dwa kawałki.
Dwie noce w każdej dobie. Sypiam między czwartą a ósmą. Każdą czwartą i każdą ósmą...

wtorek, 31 marca 2020

yukacie

Kalina kupiła w czasie ubiegłym dwa kimona w lumpeksie. Cudne. Okazało się, że to oczywiście nie są kimona, tylko yukaty, co wcale nie zmniejszyło zachwytów Kaliny nad owymi.
Dzisiaj Kalina ubrała yukatę. Założyła. Owinęła się. No nie wiem, co się robi z yukatą. Zrobiłam to, co trzeba i przechadzam się w niej po domu. W yukacie można się tylko przechadzać, bo znacznie skraca długość kroku ludzkiego.
Nie szkodzi.
Kalina nieznacznie nie potrafi posługiwać się rękoma w yukacie. Zahacza o wszystko rękawami, wkłada je pod kran, do garnków, zaczepia o patelnię.
Nie szkodzi.
Kwarantanna w yukacie mija mniej kwarantannowo.

niedziela, 29 marca 2020

pracuje

Mama Kaliny nie może sobie poradzić ze zmianami.
Kalina ledwo zaczęła pracować w szkole, a już do niej nie chodzi.
- I jak tam, Kalinko, jesteś w domu?
- Tak, mamo. Szkoły są teraz zamknięte.
- Jak to, zamknięte?! Przecież tam są dzieci!
- Mamo, przecież wiesz, że ja też powinnam być teraz w szkole, ale nie jestem. Pracuję z domu. Dzieci też są teraz w domach.
- To jak one się uczą?
- W swoich domach, mamo.
- To kto jest w szkołach?
- Nikogo nie ma.
- To gdzie ty teraz pracujesz?
- No w domu, mamo.
- No widzisz, Kalinko, a ja myślałam, że ty cały czas pracujesz w szkole.

Logika mamy Kaliny być może jest dość pokrętna, ale jednak racja jest po stronie mamy:
jak ktoś pracuje w domu, to nie pracuje w szkole, prawda?


czwartek, 26 marca 2020

nauczania

Już wiem. Zrozumiałam. Widzę logikę i jest mi lżej.
Zrozumiałam, na czym polega problem z rodzicami, którzy teraz psioczą na nauczycieli.
Oni bardzo opiekują się swoimi dziećmi.
I to jest w zasadzie piękne, gdyby nie to, że oni to robią dopiero teraz.
I nagle dziwią się, że ich dzieci nie chcą się uczyć, nie chcą pisać w zeszycie, nie chcą uczestniczyć w lekcjach, są aroganckie, niewychowane, niezmotywowane.
Ciężko jest przyznać się do tego, że od momentu odstawienia dziecka od piersi miało się z nim kontakt sporadyczny i raczej wzrokowy.
Teraz chciałoby się, żeby to dziecko w podskokach uczyło się słówek z niemieckiego i wzorów z chemii, a ono mówi "zamknij drzwi".
A przecież chodziło do szkoły, miało nowy tornister co dwa lata i opłacony basen w piątki.
Coś tu nie gra.
No tak!
Wszystko gra, tylko nauczyciele nagle zmienili sposób nauczania i dziecko nie może się dostosować. I to jest powodem tego, że z trudem kojarzy, jak ma na imię jego siostra, i na dodatek nie wie, że nie trzyma się stóp na stole kuchennym, zwłaszcza gdy jakaś kobieta robi kolację. Aha, to matka.
Teraz wszyscy dostrzegli swoje dzieci. Rozpoznali je, jako przeszkadzający, niewyprowadzalny do ogródka element wystroju.

PS. Dziś jakaś internautka wypisała się intelektualnie twierdząc, że nauczyciele nie zrozumieją problemu rodziców, bo rodzice pracują teraz zdalnie, a mają swoje własne dzieci pod opieką
To cudowne. Jak świat światem żadna nauczycielka i żaden nauczyciel nie ma dzieci w domu i nie pracuje teraz zdalnie. Nigdy tego nie zrozumiemy. To prawda.

I jeszcze coś: rodzice szukają teraz zajęć dla swoich dzieci. Interaktywne zwiedzanie Luwru, wycieczki 3d po parku jurajskim, symulacja lotu balonem, "Czerwony Kapturek i dziadek do orzechów". Do wyboru, do koloru. Wszędzie same atrakcje bez wychodzenia z domu.
Do wszystkich tych zajęć potrzebne jest tylko dziecko i komputer.
To przykre.

środa, 25 marca 2020

zdalnie

Nie mogę pracować zdalnie, bo serwer mnie wyrzuca. Jest przeciążony.
- I to, jest, droga wycieczko, przykład na kwadraturę koła: jak przeprowadzić zdalnie lekcje, których nie da się przeprowadzić...

poniedziałek, 23 marca 2020

inaczej

Każdy inaczej.
Każdy inaczej rozumie "nie wychodzić z domu".
Każdy inaczej rozumie "nie spotykać się z ludźmi".
Każdy inaczej rozumie "mam ochotę na herbatę"...

wtorek, 17 marca 2020

jogi

Od miesiąc nie ćwiczyłam jogi. Dziś się z nią przeprosiłam i zaczęłam z jogą dzień.

Jasna pogoda, że też mam aż tyle mięśni i ścięgien, których normalnie nie używam?!
Jak to możliwe, że nie zaniknęły w wyniku ewolucji?!



niedziela, 15 marca 2020

telewizor

Hipnotyzuje mnie telewizor. 
Mąż ogląda wiadomości, a ja za każdym razem, gdy przechodzę obok, staję i zaczynam słuchać. 
To niczego nie zmienia. Nie daje mi siły. Ani mądrości. A jednak słucham. Jak dotykanie językiem bolącego zęba. 



czwartek, 12 marca 2020

zamknięcia

Kalina wysyła uczniom biologiczne filmy do oglądania. 
"Żeby ich chociaż trochę zatrzymać w domach" - prosiła dyrekcja. - "Niech robią notatki, niech mają zajęcie."

Bo okazało się, że od momentu zamknięcia szkół uczniowie zapchali centra handlowe i kina. I fastfoody.


wtorek, 10 marca 2020

zdjęcie

Kalina pokazała uczniom zdjęcie pewnego znanego wokalisty pewnej znanej grupy. The Doors, znaczy się.
- Kto to? - spytała naiwnie.
- Magda Gessler - odpowiedział ktoś z tyłu sali.

Jaciękręcę...

czwartek, 5 marca 2020

PITy

Nadszedł moment, gdy Kalina i jej mąż powinni rozliczyć swoje PITy.
W ubiegłym roku Kalina musiała własną osobę przemieścić do urzędu skarbowego, ponieważ wyniknęły pewne nieprawidłowości i tam dowiedziała się, że PITów już nie trzeba wypełniać, tylko się je akceptuje.
To duża zmiana w życiu Kaliny i jej męża, gdyż nie radzili sobie oni nigdy z Pitami.
Mąż Kaliny spróbował w tym roku sam zrobić ten jeden prosty ruch aby zaakceptować PITy i okazało się, że poległ.
Nie ma takiego PITa, któy byłby dość prosty dla Kaliny i jej męża.

Nie ma takiego ministra finansów, który by nam podskoczył. I dorównał. Indolencją dorównał.

środa, 4 marca 2020

piątek, 28 lutego 2020

drzwiach

Kalina wychodzi z gabinetu lekarskiego, przepuszczając w drzwiach mamę. Mama zawsze staje tuż za drzwiami, obojętnie co to za drzwi: do windy, obrotowe drzwi w urzędzie, drzwi w tramwaju. Mama wychodzi i staje. W końcu wyszła, to się zatrzymuje. Zawsze Kalina na nią wpada, gdy idzie za mamą. I tyle razy już wpadła na mamę i nadal się nie nauczyła, że mama i tak się zatrzymuje.
Kalina przestała mówić mamie, że ma się nie zatrzymywać. Jak mama się może czegoś nauczyć, skoro Kalina nie może? ;-)

Mama lepiej czuje się w sklepach, gdy pcha przed sobą wózek. Wózek dodaje jej stabilności. Niestety wózek w rękach mamy jest narzędziem zbrodni. Zbrodni na obuwiu Kaliny. Gdy mama z Kaliną są razem w sklepie i Kalina ogląda jakiś towar, mama zawsze podchodzi do Kaliny, żeby też obejrzeć. A wtedy okazuje się, że znajdujący się przed mamą wózek sklepowy wjeżdża w Kalinę. A zwłaszcza w jej buty.
- Mamo, idź, proszę pierwsza, bo co chwilę wjeżdżasz mi w buty.
- Ależ ja ci w nic nie wjeżdżam - odpowiada mama, wbijając wózkowe kółko w kostkę Kaliny.

A życie toczy się dalej, bez względu na to, czy buty Kaliny są całe poobijane, czy też nie. Bo życie po to jest, żeby się toczyć. Jak kółka od wózka w sklepie

środa, 26 lutego 2020

rozrodczy

Humor zeszytów szkolnych, dział rozmnażanie człowieka:

1. Podczas ciąży rozwijający się organizm znajduje się w jajniku (w niektórych przypadkach w pochwie, a niekiedy i w jajowodzie) kobiety.
2. Menstruacja zachodzi u mężczyzn w pewnym okresie życia (to zdanie za poprawne uznawali i chłopcy i dziewczynki...)
3. Miesiączka u kobiet trwa miesiąc.
4. Pępowina zapobiega wypadnięciu dziecka z macicy podczas porodu.
5. Sperma to wydzielina dróg rodnych mężczyzny, zawierająca komórki jajowe.
6. Plemniki wytwarzane są przez najądrza (także przez nasieniowody lub nawet penisa).
7. Ciąża u człowieka trwa 10 miesięcy.
8. Pochwa u kobiety służy do sikania.


I hit sezonu, wisienka na torcie lub gwóźdź do trumny:
Układ rozrodczy mężczyzny składa się z jąder, nasieniowodów, prącia i worka próżniowego.

Praca w szkole to najlepsza robota pod słońcem! ;-)






niedziela, 16 lutego 2020

wolontariuszy

Szkolenie dla wolontariuszy - szczególne wydarzenie.
Niemal wszyscy uśmiechnięci, pełni energii i pasji.
Serdeczni dla siebie, weseli i żartujący.
Prawdziwi wolontariusze - przyszli, bo chcieli.
I Ona. Z zaciętą miną, skoncentrowana i skupiona. Atakująca wszystkich, którzy nie wiedzą - a nie wiedzą wszyscy. W końcu przyszli na szkolenie, żeby się dowiedzieć.
Nieżyczliwa.
Uciszająca śmiejących się, pouczająca i mówiąca coraz głośniej i głośniej.
Myślę o tym, co się stanie, gdy zacznie pracować. Gdy stanie między dziesiątkami dzieciaków, dla których to wszystko robimy.

O Losie, strzeż nas przed ochotnikami, którzy nie chcą, ale robią!

Biorę udział w tym przedsięwzięciu nie po raz pierwszy, ale tym razem naprawdę się męczę.

sobota, 15 lutego 2020

uczciwie

Powiedziałam uczniom uczciwie, że na następnej lekcji musimy rozmawiać na temat, którego nie lubię.
Nie znam się, nie lubię, nie ciekawi mnie.
Spytałam, czy ktoś nie zechciałby przygotować lekcji i poprowadzić jej za mnie.
Zgłosiło się pół klasy.
Hurra!

czwartek, 13 lutego 2020

nóż

Oddałam włosy pod nóż. Pod nożyczki raczej.
Opadła kurtyna i została Kalina z króciutkimi włoskami. Siwa Kalina. Srebrna. Inna.
Za każdym razem, gdy widzę ją przypadkowo w lustrze, jestem zdziwiona.
Młodsza córka nie poznała matki na ulicy.

Jutro idę tak do pracy i jeśli 25o uczniów mojej szkoły zapyta mnie, czy obcięłam włosy, będzie to znaczyło, że różnica istotnie jest znaczna.

I tylko jak wyszłam na ulicę bez czapki, poczułam ile ciepła utraciłam z odpadającymi włosami...

sobota, 8 lutego 2020

obserwująca

W poniedziałek koniec ferii.
Zaczynam poniedziałek lekcją domową z chłopcem, który z powodu swojej choroby nie może chodzić do szkoły.To ciekawe doświadczenie.
Trochę się uczymy, trochę rozmawiamy o jego chorobie, trochę o jej leczeniu - w końcu każda choroba dotyka biologii, a to mój przedmiot.
Niedawno wzięłam do niego do domu prywatny mikroskop. Oglądaliśmy wszystko, co udało nam się ciekawego znaleźć w domu: gąbkę do mycia naczyń, kurz z podłogi, brud zza paznokcia, kocią sierść, przyprawy, żółty ser, szynkę, włosy, liście. Mama mojego ucznia wyszukiwała kolejne ciekawe przedmioty w kuchennych szafkach i lodówce, i razem z nami zachwycała się ich wyglądem w sporym powiększeniu.
Uwielbiam takie lekcje: zrelaksowany nastolatek, ciekawa życia mama i osoba obserwująca tę dwójkę, czyli ja.

martwą

Nie umiem sobie znaleźć miejsca.
Podejmuję mnóstwo decyzji, ale wcale nie czuję z tego powodu ulgi.
Waham się, a wahanie nie daje spokoju.
Co jakiś czas wchodzą mi przed oczy sprawy, którymi się martwię. Zamartwiam. Czyli czynię siebie martwą z ich powodu.
Czuję, że na coś czekam. Jeszcze tylko muszę się dowiedzieć, na co.