Pies siedział obok nas na krześle przy stole, patrząc jak pijemy popołudniową kawę.
Makaron z warzywami pogodził wegetarian i mięsożerców.
Rano ustalono, kto najgłośniej chrapał i z kim w łóżku wylądował biały foksterier.
Było wino dla chętnych, planszówka dla ambitnych, poker dla cierpiących na bezsenność i lodowata woda w kranie dla tych, którzy potrzebowali wymówki, żeby się nie myć zbyt dokładnie.
W niedzielę wszyscy rozjechaliśmy się do domów, wypoczęci jak nigdy. Jak zawsze po takim weekendzie.
Boszszsz... dziescie byli??? To z opisu wyglada jak jaka orgia czycus.
OdpowiedzUsuńWspólny wyjazd starych znajomych. Bardzo starych znajomych :-)
UsuńŚwietny weekend :)
OdpowiedzUsuńOdskocznia. Potrzebowałam.
Usuńno i to lubię najbardziej, takie wyprawy, najlepiej w miejsce, gdzie nikt nie mieszka i nie musi sprzątać po gościach - chata w lesie, w górach, nad jeziorem,gdzie przyroda i żywioł ale musi być ciepło...u nas w nocy dwa na minusie było.
OdpowiedzUsuńI gdzie był foksterier?
OdpowiedzUsuń